Start Polecane Pies na emigracji. Sprawdź jakie masz obowiązki

Pies na emigracji. Sprawdź jakie masz obowiązki

751
0
PODZIEL SIĘ

Od kwietnia w Wielkiej Brytaniii każdy właściciel psa musi mu założyć chip. Jakie jeszcze obowiązki (i prawa) mają właściciele zwierząt?

Od kwietnia na terenie kraju nie powinno być psa bez chipa. Założenie jest proste – ten obowiązek ma doprowadzić właścicieli psów do większej odpowiedzialności za pupila. – Jeśli komuś piesek się zgubi, albo znudzi i zostawi go na poboczu drogi, to – w teorii – ma być łatwiej znaleźć właściciela – tłumaczy 28-letnia Karolina, która pomagała w chipowaniu psów w schronisku pod Warszawą. – W Polsce niestety system jest wadliwy, bo firmy chipujące, duże lecznice czy gminy, mają własne bazy, a właściciele nie wiedzą, że istnieją ogólnopolskie ewidencje. Być może w UK będzie to lepiej pomyślane – ma nadzieję.

Będą kary

W niektórych miastach Polski obowiązek chipowania istnieje już od kilku lat. Teraz tak samo ma być na Wyspach. Jeśli nasz pies nie będzie miał chipa, najpierw dostaniemy 21 dni na zachipowane go. Gdy jednak po tym czasie nadal nie wypełnimy tego obowiązku, wówczas grozi nam kara 500 funtów. Obecność chipa będą mogli sprawdzać urzędnicy gminni, policjanci i urzędnicy opieki społecznej. Do obowiązku właściciela będzie też należało uzupełnianie bazy o swoje aktualne dane. Nowe prawo dotyczy wszystkich psów powyżej ósmego tygodnia życia. Dzięki temu zmniejszy się przestępczość, bo dziś drogie psy rasowe często padają ofiarą kradzieży. Chipowanie można przeprowadzić u weterynarza lub za darmo w organizacjach takich jak Dog Trust.

Pies płoszy gęsi?

Brytyjskie prawo dotyczące zwierząt jest dość restrykcyjne, choć niewielu właścicieli zdaje sobie sprawę ze wszystkich swoich praw i obowiązków. Przykładowo, jeśli pies zaatakuje kogoś lub nawet sprawi groźne wrażenie na ulicy, w domu sąsiada czy w domu właściciela, to właściciel może dostać karę do pół roku więzienia (do pięciu lat, jeśli osoba doznała uszczerbku na zdrowiu lub do czternastu lat, jeśli pies kogoś zagryzie) lub nielimitowaną karę finansową. Pies ganiający za gęsiami to typowy, wiejski widok, ale jeśli gęsi (lub krowy, świnie, owce) należą do sąsiada, prawo jest bezlitosne – właściciel takich zwierząt gospodarskich może nawet zastrzelić psa, który wchodzi mu w szkodę. Z kolei inny paragraf mówi, że pies, który atakuje ludzi lub zwierzęta „może zostać zniszczony”, a właściciel może dostać zakaz posiadania zwierząt w przyszłości.

Zanim podarujesz psa

Jeśli pies ciągle szczeka i przeszkadza całemu osiedlu, właściciel również może być zmuszony zapłacić karę. Istnieje też prawo zakazujące posiadania niebezpiecznych ras, zwane potocznie „prawem Pit Bulla”. Ale nie tylko o tą rasę chodzi, bo zakaz dotyczy też japońskiego Tosa, Dogo Argentino i Fila Braziliero. Nie można też ich sprzedawać, dawać w prezencie ani rozmnażać. Policja ma prawo zarekwirować takiego psa bez nakazu, jeśli znajduje się w miejscu publicznym lub jeśli ma nakaz na przeszukanie domu w innej sprawie i przy okazji znajdzie psa. – Nie znam tych pozostałych ras, ale wiem z doświadczenia, że pit bulle wcale nie są tak groźne, jak się je opisuje. W przeszłości bywały agresywne, ale wszystko to zależało od tego, czego nauczyli je ludzie. Pit bulle często lądują w schroniskach i już tam zostają, bo ludzie się ich boją. Niepotrzebnie – przekonuje Karolina.

Pies z paszportem

Przewiezienie ukochanego psa na Wyspy to jedna z najważniejszych decyzji, które podejmujemy, kiedy przeprowadzamy się tu na stałe. W końcu dla wielu dom jest tam, gdzie jego pies. Jednak wiele się zmieniło od czasu książki „O psie, który jeździł koleją”, gdy zwierzęciu do podróży wystarczyło… wejście na pokład. Od 2012 roku brytyjskie prawo dostosowało się do unijnego w kwestii podróżowania psów. Teraz pies udający się z panem na wakacje musi mieć mikrochip, aktualne zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę i nie może mieć tasiemca. Musi też mieć „psi paszport”. To w rzeczywistości międzynarodowa książeczka zdrowia, którą wyrabia się w większych zakładach weterynaryjnych. Warto zacząć już na kilka miesięcy przed podróżą, by był czas na uzupełnienie badań, jeśli będzie to konieczne.

Przymusowa rozłąka

Koty, psy, króliki, gryzonie i fretki, które nie będą miały stosownych dokumentów, mogą być zmuszone do odbycia kwarantanny. Można to zrobić na ośmiu największych lotniskach i w portach Calais, Dove, Hull, Portsmouth i Harwich. Wcześniej trzeba zarezerwować na stronie gov.uk miejsce i transport do kwarantanny, bo nie można dowieźć psa na miejsce osobiście. Koszt zależy od zakładu i wynosi kilkaset funtów miesięcznie, a okres kwarantanny może trwać nawet cztery miesiące. – Nawet o tym nie wiedziałam – dziwi się 35-letnia Katarzyna z Portsmouth, barmanka, która przewiozła swojego buldoga na Wyspy trzy lata temu. Siedział w transporterze na podłodze samochodu i bez problemu przekroczył granicę w Calais. – Nie to, żebym starała się go ukryć, ale też nikt o niego nie pytał i dobrze, bo nigdy nie oddałabym go do kwarantanny. To jakieś barbarzyńskie prawa ze średniowiecza – denerwuje się. Jak widać, niestety nie jest możliwe wzięcie zwierzęcia ze schroniska czy ulicy w Polsce i załatwienie wszystkich formalności dopiero po przyjeździe na Wyspy. Taki pies najprawdopodobniej trafi do kwarantanny, a jeśli będzie chory, władze mogą kazać odesłać go tam, skąd przybył.

Podróże samolotem

Większość osób woli wybrać samolot jako środek transportu dla swojego pupila, nawet w obliczu ryzyka kwarantanny. To dla zwierzęcia mniejszy stres, bo po 2-3 godzinach jest po wszystkim. Jedyny minus? Trzeba się wykosztować, bo tanie linie nie pozwalają przewozić psów. W Ryanair możliwe są tylko przeloty z psem przewodnikiem, pod warunkiem, że należy do międzynarodowego, „zawodowego” stowarzyszenia i ma ważne szczepienia czy psi paszport. W tradycyjnych liniach lotniczych psy „pracujące” również mogą podróżować za darmo, jednak wszystkie inne zwierzęta trzeba już przewozić w cargo.

Wiele linii (np. British Airways) wymaga wykupienia usług psiego agenta turystycznego. Taka osoba zadba, by zwierzę bezpiecznie dotarło do cargo, przyprowadzi je właścicielowi po locie i będzie pamiętała o wszystkich dokumentach. Niestety, może to słono kosztować – nawet kilkaset funtów za lot. Z kolei w Air France zwierzęta do 75 kg mogą podróżować z właścicielami na pokładzie. Co ciekawe, jeśli mamy wszystkie potrzebne dokumenty, ukochane zwierzę może dotrzeć do celu również bez naszej opieki autem. Tą usługę oferuje kilka polskich firm przewozowych. Ceny zaczynają się od około 100 funtów, więc to dobra alternatywa dla drogich przewozów samolotowych.

Sonia Grodek