Start Wiadomości Zabierali zasiłki w UK bezprawnie?

Zabierali zasiłki w UK bezprawnie?

861
0

Ministerstwo Finansów ustaliło w zeszłym roku, że w wyniku błędów amerykańskiej firmy, której zadaniem była ocena prawidłowości wniosków składanych w sprawie przyznania zasiłków, niesłusznie odbierano świadczenia osobom w Wielkiej Brytanii. W wielu przypadkach skutki były dramatyczne.

Dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło. To polskie przysłowie świetnie pasuje do tej sytuacji. Wszystko zaczęło się bowiem od rozsądnego pomysłu rządu, który polegał na tym, by ukrócić wyłudzenia zasiłków czy Tax Credit, i tym samym zapewnić dopływ pieniędzy do budżetu. Zadanie powierzono amerykańskiej firmie Concentrix. Od tej pory mieliśmy firmę zajmującą się tylko sprawdzaniem, czy nie pomyliliśmy się we wniosku o zasiłek oraz czy nie doszło do wyłudzenia Working Tax Credit czy Child Tax Credit. Pieniądze zaczęły spływać do państwowego skarbca szeroką rzeką.

20 godzin przy telefonie

„Czarne chmury” zaczęły się zbierać nad Concentrix, gdy w zeszłym roku Ministerstwo Finansów ustaliło, że w 120 przypadkach firma się pomyliła, odbierając zasiłek nie temu, komu powinna. Po tym odkryciu tysiące poszkodowanych osób zaczęło zgłaszać się do mediów. Jedną z nich była 30-letnia Sarah Broome, samotna matka dwójki małych dzieci, która przestała otrzymywać zasiłki w sierpniu, bowiem zarzucono jej, że jest „finansowo związana” z majętnym człowiekiem. Problem w tym, że nigdy wcześniej o nim nie słyszała. Po sześciu tygodniach, w czasie których spędziła dwadzieścia godzin przy telefonie po to, by wyjaśnić tę sytuację, udało jej się połączyć z konsultantem firmy. Jego rada? Sarah powinna napisać ręcznie list z wyjaśnieniami. To, że z dokumentacji, która jest dobrze znana firmie wynika, że ma ona tylko jedną rękę i cierpi na chroniczny ból i drżenie drugiej dłoni, nie było dla konsultanta firmy żadnym argumentem. – Powinna pani poprosić kogoś o pomoc w pisaniu listu – przytacza słowa konsultanta „The Mirror”.

Bo utrzymuje ją zmarły

O sprawie mieliśmy szansę dowiedzieć się z parlamentu, ponieważ posłowie zgodzili się wysłuchać historii Sarah i innych osób poszkodowanych przez firmę. Przesłuchania ruszyły po tym, jak HM Revenue and Customs ogłosiło, że od czerwca przyszłego roku zrezygnuje z usług Concentrix z powodu nieprawidłowości. Tylko pomiędzy kwietniem a wrześniem ponownie rozpatrzono sprawy ponad czterech tysięcy osób, którym odebrano zasiłki. Wśród nich była m.in. 19-latka, której wstrzymano świadczenia, bo dziewczyna w ukryciu przed urzędem miała być w związku z 72-letnim mężczyzną. Gdy zszokowana 19-latka próbowała wyjaśnić sprawę „partnera”, o którym nigdy nie słyszała, okazało się, że mężczyzna od lat nie żyje. Łącznie może być nawet dziesiątki tysięcy takich przypadków. Szokuje też ujawniony przez „The Independent” sposób, w jaki firma wybierała swoje „ofiary”.

Póki się nie wytłumaczy…

Od 2014 roku Concentrix miał rozesłać do osób pobierających zasiłki prawie milion listów, które gazeta nazwała „spamem”. Niezależnie od faktycznej sytuacji, adresat mógł w takim liście przeczytać, że minął się z prawdą, ubiegając się o zasiłek i powinien natychmiast przesłać prawidłowe dane dotyczące swojej sytuacji osobistej i zawodowej. Tym, którzy tak jak Sarah Broome, nie byli w stanie szybko odesłać firmie skomplikowanych formularzy i wszystkich dokumentów, natychmiast odbierano świadczenia. W wielu przypadkach z dnia na dzień rodziny pozostały bez środków do życia. W BBC swoją historię opowiadała niedawno Sharon Scargill, która pewnego dnia poszła do bankomatu, żeby wypłacić zasiłek, tak jak to zwykle robi od lat. Konto było jednak puste. Spędziła wiele dni przy telefonie i na poczcie, starając się połączyć z konsultantem amerykańskiej firmy i wyjaśnić zaistniałą sytuację. W końcu się udało i po dwóch tygodniach wypłacono jej pieniądze. Co nie zmienia faktu, że do czasu wyjaśnienia sprawy kobieta musiała przeżyć za… 20 funtów.

Dokonać niemożliwego

Inny problem po otrzymaniu listu miała Klaudia – pomoc kuchenna i mama 2-latka i 6-latki z Callington, którą w sierpniu oskarżono o to, że źle oceniła koszty opieki nad dziećmi. Poproszono ją w liście, by zrobiła to jeszcze raz, bo w przeciwnym razie zasiłek zostanie jej odebrany. – Od początku roku po raz pierwszy pobieram zasiłek, więc trudno mi było ocenić, jakie są średnie koszty opieki nad dziećmi. Wyszło mi 32 funty tygodniowo. Concentrix kazał mi to udowodnić. Jak? – zastanawia się. – Wcześniej dzieci odbierała ze szkoły koleżanka, ale teraz jest na macierzyńskim. Musiałam zatrudnić dodatkową opiekę. A gdy mam popołudniową zmianę w pracy, czasem płacę za pomoc znajomym albo sąsiadom.

Przecież nie mam na to rachunku. Innym razem dziecko było chore i musiałam po prostu zwolnić się z pracy, a opiekunka nie była wtedy potrzebna – opowiada. Jak widać, udowodnienie, ile Klaudia wydaje średnio w ciągu roku na opiekę nie jest możliwe i w najlepszym razie wymagałoby chwili do namysłu. W liście straszono ją jednak karą 1000 funtów za nieprawdziwe informacje i 60 funtów za każdy dzień bezprawnego pobierania zasiłku i domagano się natychmiastowych wyjaśnień. – Najprostsze rozwiązanie to zatrudnić drogą, oficjalną opiekunkę na najbliższe trzy tygodnie, żeby mieć odpowiedni rachunek. To oszustwo, ale inaczej grozi mi kara i odbiorą mi zasiłki – tłumaczy Klaudia.

Pomyłki są nagminne

Skargi dotyczą też sposobu, w jaki spółka komunikuje się z poszkodowanymi. Jedna z osób przyniosła na przesłuchanie dowód w postaci wrześniowego rachunku za telefon. Był dwa razy wyższy niż zwykle. Powód? Spędziła godziny, próbując się dodzwonić do konsultanta firmy, by wyjaśnić swoją sytuację. Do tego część osób, którym po tygodniach „przepychanek” przyznano rację, dostała tylko część spornych kwot z powrotem.

Inną sytuację miała 27-letnia Zuzia z Bydgoszczy, która tak opisuje swój problem: – Latem 2013 roku poszłam do urzędu, żeby wstrzymać wypłatę wszystkich zasiłków, bo kilka dni później na stałe wracałam do Polski. Rozmawiałam z polską tłumaczką, która zapewniła mnie, że sprawa jest załatwiona. Jakiś tydzień później na konto wpłynęły pieniądze – 127 funtów, czyli dużo mniej niż zwykle. Potem kwoty wpływały nieregularnie i były coraz mniejsze, wręcz symboliczne, więc uznałam, że to jakiś błąd systemu. Dawno już zapomniałam o sprawie, szczególnie, że byłam w Polsce i nie miałam jak się tym zająć – relacjonuje.

Jakież było jej zdziwienie, gdy półtora roku później w lutym dostała list z Concentrix. – Okazało się, że muszę szybko oddać nadpłacone benefity, razem ok. 700 funtów – opowiada. Problem w tym, że w międzyczasie jej sytuacja się zmieniła. Urodziło jej się dziecko, żyje z pomocy rodziców i teraz taka kwota to dla niej duży wydatek. – Rozumiem, że pieniądze mi się nie należały. Ale przecież prosiłam, żeby mi ich nie wysyłali, więc dlaczego teraz to oni mnie straszą, tak jakbym zrobiła coś złego? Nie mam jak oddać tej kwoty, ale boję się, że ściągnę sobie na głowę komornika – opisuje.

W podobnej sytuacji są dziesiątki osób, które nie z własnej winy muszą zadłużać się, bo inaczej grożą im dodatkowe przykrości. Póki co, Concentrix nie będzie oskarżało nowych osób. Do czerwca firma ma skupić się na wyjaśnianiu i zamykaniu dotychczasowych spraw, w których doszło do pomyłki.

Pomimo licznych prób nie udało nam się skontaktować z przedstawicielem firmy. HMRC wyjaśnia tylko, że model współpracy z firmą zewnętrzną w tak ważnej dla milionów obywateli sprawie nie sprawdził się. – Nie będzie nowej firmy zewnętrznej na miejsce Concentrix. Nasz dyrektor Jon Thomson powiedział w parlamencie, że w przyszłości nie będziemy tego już robić w ten sposób. Znów zajmie się tym HMRC – wyjaśnił nam Paul Franklin z biura prasowego HMRC.

Sonia Grodek

ŹRÓDŁOgoniec.com
PoprzedniBrytyjczycy widzą szansę w elektrycznych autach
NastępnyPlantacja konopi odkryta przez policję w Hampshire