Start Polecane Wyspy rajem podatkowym?

Wyspy rajem podatkowym?

1543
0

Czy po wyjściu z Unii Wielka Brytania stanie się rajem podatkowym? Być może, bo Brytyjczycy założyli już na świecie sporo takich miejsc – m.in. na Kajmanach, Bermudach, Gibraltarze czy Wyspach Dziewiczych.

Po tym, jak ukazały się wyniki ostatniego referendum w sprawie wyjścia z UE, wszyscy zaczęli się zastanawiać: co teraz będzie z Wielką Brytanią? Jaką powinna pójść drogą? Od razu pojawiły się głosy, że sposobem na „odrobienie strat” związanych z ewentualnym opuszczeniem Wysp przez banki i ważne instytucje finansowe, mogłoby być zamienienie kraju w raj podatkowy. Okazuje się, że pomysł ten nie jest aż tak szalony, jak wydawałoby się na pierwszy rzut oka, ponieważ co trzeci działający dziś na świecie raj podatkowy to tzw. zamorskie terytorium Wielkiej Brytanii lub w inny sposób część Królestwa.

Nieczyste sumienie

Ostatnio znowu nam o tym przypomniano przy okazji szczytu przeciwko korupcji, który niedawno odbył się w Londynie. Mikrofony zarejestrowały, jak David Cameron „obgaduje” jednego z uczestników szczytu. Premier powiedział, że „Nigeria jest niesamowicie skorumpowana”. Wywołało to oburzenie. – Pieniądze, które „znikają” z Nigerii, często są prane w spółkach z siedzibą na brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Kajmany czy Bermudy to miejsca, gdzie ukryte są miliardy dolarów, a David Cameron ma nad nimi praktyczną kontrolę – przypomniała premierowi Rosie Sharpe z organizacji walczącej z korupcją Global Witness. Póki co 200 tys. Brytyjczyków podpisało list do premiera, by zamknąć kontrolowane przez Zjednoczone Królestwo raje podatkowe, przez które kraj znajduje się na 21 miejscu wszystkich państw świata pod względem „nieprzejrzystości finansów” (Tax Justice Network’s, 2015). Dla porównania, Polska znalazła się na 75 miejscu w rankingu.

Niektórzy uważają jednak, że to plus, a „kreatywna księgowość” może być sposobem na sukces gospodarczy na wzór już istniejących pod brytyjską kuratelą miejsc o wyjątkowo przychylnym wszystkim przedsiębiorcom systemach po-datkowych.
Brytyjskie Wyspy Dziewicze

W XVII wieku Brytyjczycy przejęli je od Holendrów. Od 1960 roku wyspy uzyskały status kolonii, a 7 lat później – autonomię, choć nadal są zamorskim terytorium brytyjskim i dzielą ten sam hymn i (częściowo) flagę. Liczące 30 tys. mieszkańców państwo w zeszłym roku zebrało 200 milionów dolarów podatku od zarejestrowanych tu osób prawnych, których jest tu niemal tyle samo, co mieszkańców.

Bermudy

Angielscy żeglarze zatrzymali się tu w czasie sztormu w 1607 roku, a sto lat później oficjalnie Bermudy stały się kolonią. W XX pojawiła się tu niezliczona ilość firm, które przyciągają przywileje podatkowe. Od czasu kryzysu, który mocno dotknął zwykłych mieszkańców wyspy i firmy, które kiedyś chętniej korzystały z tutejszego parasola ochronnego, Bermudy starają się zerwać z wizerunkiem kraju, w którym „pierze się” pieniądze. Bloomberg podaje, że samo Google rocznie na operacjach podatkowych związanych z Bermudami zyskuje nawet 2 miliardy w niezapłaconych podatkach.

Kajmany

Brytyjczycy przejęli kontrolę nad tym terytorium w 1670 roku, jednak pierwsi stali mieszkańcy pojawili się ponad 50 lat później. W lutym 1794 roku na tutejszej rafie rozbił się statek, który miał wieźć krewnego króla George’a III. W zamian za uratowanie załogi statku władca miał obiecać, że nigdy nie wprowadzi tu podatków. Choć wielu wątpi w prawdziwość tej historii, jedno jest pewne: dziś w kraju dwie zagraniczne firmy przypadają na głowę każdego mieszkańca. To najbardziej wyrozumiałe pod tym względem terytorium świata. Podatków nie płaci tu nikt, łącznie ze zwykłymi mieszkańcami. Ich brak odbija się jednak na cenach – paczka paluszków rybnych kosztuje tu w supermarkecie 8,50 funta, a średni rachunek za zakupy jest kilkakrotnie wyższy niż na Wyspach. Dlatego przeciętny Smith żyjący na Bermudach na co dzień nie odczuwa korzyści z łagodnego systemu podatkowego. Z tutejszych przywilejów podatkowych ma natomiast korzystać m.in. Pepsi czy Mariott.

Gibraltar

W 1713 Gibraltar został przekazany Anglii „na wieczność”. Mieści się tu siedziba kancelarii prawnej Mossack & Fonseca, z której wypłynęły słynne Panama Papers. W XXI w. z uwagi na niskie podatki to tu przeniosło się wiele firm zajmujących się hazardem i grami on-line. Do 2011 roku zarejestrowane tu spółki zagraniczne nie płaciły żadnych podatków. Obecnie podatek wynosi 10 proc., przez co Gibraltar oficjalnie przestał być rajem podatkowym, a stał się terytorium o niskich podatkach. Z uwagi na bliskość Europy jest jednak nadal chętnie wybierany przez kreatywnych przedsiębiorców.

Wyspa Man

Technicznie nie jest to raj podatkowy, ale nie da się ukryć, że podatki są tu wyjątkowo korzystne, co przyciąga wiele międzynarodowych firm. Brak tu podatku od kapitału, podatku spadkowego czy podatku od osób prawnych, a podatek dochodowy to maksymalnie 20 proc. Korzystny jest też sposób, w jaki firmy mogą zakładać tu fundusze emerytalne dla pracowników. Bogaci mieszkańcy Europy doceniają też Wyspę Man jako miejsce, w którym zarejestrowanie samolotu jest proste i wiąże się z dodatkowymi ułatwieniami.

Wyspa Jersey

Brytyjska wysepka położona u wybrzeży północnej Francji w ubiegłym stuleciu zaczęła być chętnie wykorzystywana do unikania podatków przez zamożnych Brytyjczyków. Podatek spadkowy dla kwot powyżej miliona funtów na Wyspach wynosił 80 proc., podczas gdy na Jersey nie było go wcale. Dziś nadal nie ma tu podatków od zysków kapitałowych, a w przypadku firm z niektórych sektorów nie ma też podatku od osób prawnych.

Czy to możliwe na Wyspach?

Jak widać, Królestwo ma duże doświadczenie w prowadzeniu tego typu działalności. Czy więc wizja raju podatkowego od Plymouth po Aberdeen jest realna? Teoretycznie jest to możliwe. To mogłoby zahamować odpływ banków czy spółek, które wcześniej miały siedzibę na Wyspach jako przedstawicielstwo na całą Europę, a dziś mogłyby chcieć się przenieść. Jednak dział podatkowy Organization for Economic Cooperation and Development przygotował ostatnio raport, w którym twierdzi, że raczej nie należy się na taki scenariusz nastawiać. Choć jednym ze sposobów na przyciągnięcie inwestorów może być obniżka podatków – już teraz trwają prace nad obniżeniem „corporate tax” do 17 proc. (europejska średnia to 25 proc.) – jednak radykalne obniżki nie wchodzą w grę.

Po pierwsze dlatego, że nie zniosłaby tego opinia publiczna, która już dziś protestuje przeciwko skomplikowanym sposobom, jakich używają wielkie korporacje, jak Starbucks czy Google, by płacić mniejsze podatki na Wyspach. Drugi powód to fakt, że raje podatkowe to zwykle niewielkie kraje, w których lokują się firmy z większych rynków. Drastyczne obcięcie podatków w kraju tak dużym, jak Wielka Brytania byłoby zbyt skomplikowane. Małe wysepki korzystają na tym, że duże firmy płacą u nich podatki, unikając tym samym opodatkowania tam, gdzie mają największe zyski. UK to z kolei duży rynek dla wielkich korporacji i gdyby przestały one płacić od swojej działalności jakiekolwiek podatki, to Wyspy mogłyby na tym sporo stracić.

Sonia Grodek