Start Polecane Polski szef kuchni dostał 15 000 funtów zadośćuczynienia

Polski szef kuchni dostał 15 000 funtów zadośćuczynienia

514
0

Damian Anysz był atakowany, ponieważ jest cudzoziemcem. Mówiono mu, żeby „wrócił do swojego kraju”, był szykanowany i doznał przemocy na tle rasowym podczas pracy w restauracji Sizzlers.

Mężczyzna zeznał, że koleżanka z pracy, June Fullerton, wygłaszała rasistowskie uwagi i używała wobec niego wulgarnego języka. Powiedział, że początkowo podobała mu się praca w restauracji w Magherafelt w hrabstwie Londonderry, ale atmosfera zaczęła się pogarszać.

– W ciągu następnych kilku miesięcy przemoc narastała. Wszystko dlatego, że nie podobało jej się, że jestem Polakiem i przyjechałem tu, aby pracować i żyć. – mówi Damian. – Były też takie incydenty, jak specjalne rozlewanie płynów, celowe wpadanie na mnie i przytrzaskiwanie mi ręki drzwiami lodówki. Przemoc miała miejsce w kuchni restauracji Sizzlers, która później zbankrutowała. W pracy panowała bardzo zła atmosfera, dużo szeptano mi za plecami i myślałem o rezygnacji. – dodaje. – Nie sądziłem, że ktoś mi uwierzy, dopóki miejscowy członek personelu nie potwierdził, że to, co powiedziałem, było prawdą.

W listopadzie 2017 r. pani Fullerton została zawieszona za pełne wynagrodzenie i zaproszona na formalne spotkanie dyscyplinarne w sprawie incydentu. Została przywrócona 21 grudnia i wróciła do pracy bez zawiadomienia lub wyjaśnienia dla pana Anysza. Trybunał stwierdził, że Pan Anysz został poddany poniżaniu i szykanowaniu.

Stwierdzono również, że brak reakcji ze strony kierownictwa nie był zaniedbaniem, lecz częścią zamierzonego działania, które skutkowało dalszym gnębieniem, choć w mniej jawnej formie. Pan Anysz rozpoczął sprawę przy pomocy komisji ds. równości. – Trudno było mówić o tym wszystkim trybunałowi. Bardzo się cieszę, że to już koniec i że miałem pomoc komisji – powiedział.

Pan Damian otrzymał nieco ponad 15 000 funtów od trybunału, z czego 14 000 funtów jest przyznane za zranienie uczuć. Dr Michael Wardlow, główny komisarz komisji ds. równości, powiedział, że sprawa podkreśla znaczenie dobrego i spokojnego miejsca pracy. Powiedział: – Damian przyjechał do Irlandii Północnej w celu zarobkowym i był przygotowany do ciężkiej pracy. Jak stwierdził trybunał, był on poniżany i był celem nadużyć mających na celu odizolowanie go od kolegów. To, co kiedyś było środowiskiem, w którym czuł się mile widziany i ceniony, stało się tym, w którym czuł, że jest na łasce nastroju innego pracownika. Sytuacja ta była spotęgowana brakiem reakcji pozostałego personelu. Zasady te należy przekazać wszystkim pracownikom, aby wiedzieli, co jest dopuszczalne w pracy, a co nie.