Start Polecane Mieszkań brak, a pustostanów przybywa

Mieszkań brak, a pustostanów przybywa

1316
0

Na Wyspach jest 200 tys. pustostanów. Jak szacuje Inicjatywa Pracownicza, w Polsce ich liczba może przekraczać milion. Tymczasem własny kąt to dla wielu niespełnione marzenie.

Dwieście tys. pustych domów to tylko te, które na Wyspach są niezamieszkane przez co najmniej pół roku. Jeśli policzymy wszystkie domy bez lokatora, będzie ich już ponad 600 tysięcy. Jola, 46-letnia sprzątaczka z Łodzi mieszkająca w Londynie, kilka lat temu sprzątała takie mieszkania. – Pracowałam dla bogatej rodziny. Pan domu zaproponował mi, żebym raz na pół roku ścierała kurze też w ich dwóch pustych domach. Nie wiem dlaczego tam nikt nie mieszkał. Piękne mieszkania, we wspaniałych dzielnicach, po sześć sypialni w każdym. Żal było patrzeć, że się marnują – opowiada.

Kupno mieszkania przez możnych często jest sposobem na lokowanie kapitału. Zdarza się, że posiadłość zostaje kupiona w okresie, gdy ceny są niskie, a następnie stoi pusta przez kilka lat, czekając, aż zyska na wartości. Wynajem w tym czasie przysparzałby problemów z formalnościami, ściąganiem należności czy remontami. Poza tym, przy zakupie drogiego domu kupujący często potrafi dodatkowo finansowo wynagrodzić sprzedającemu fakt, że jest pierwszym lokatorem.

Odnawianie po lokatorach

Okazuje się jednak, że taka sytuacja to margines pojawiający się głównie w największych miastach. Zdecydowanie częściej powody, dla których dom lub mieszkanie stoją puste, są bardziej prozaiczne. Olbrzymia konkurencja (a po części również prawo) wymaga określonego standardu dla lokalu przeznaczonego pod wynajem. Gdy właściciela nie stać na to, by odnowić dom po poprzednich lokatorach, często po prostu nie może go wynająć.

Jeśli nie zejdzie mocno z ceny, obiekt będzie stał pusty i czekał na swoją kolej. 30-letni Bartek z Kent pracował przy odnawianiu domu, który odziedziczyło po ciotce młode małżeństwo. – Dom był mocno zapuszczony, a oni nie mieli pieniędzy, więc remont przeprowadzaliśmy etapami. Łącznie ciągnął się przez dwa lata. Czy w tym czasie ktoś mógłby w nim mieszkać? Pewnie tak, bo nie było tam problemu z elektrycznością czy wodą – mówi Bartek.

Gdy spadkobierców po zmarłym jest kilku, bywa, że lokal stoi pusty i latami czeka się na rozwiązanie sądowych sporów. Coraz więcej osób kupuje też mieszkanie w złym stanie, by je odnowić i w przyszłości przekazać dzieciom. Standard mógłby odpowiadać robotnikom potrzebującym taniego lokum, ale „rodzinna” posiadłość często latami stoi pusta i czeka, aż dorosną dzieci. W przypadku domów zabytkowych, bez remontu często nie może być mowy o sprzedaży, a ten może zająć wiele lat i pochłonąć setki tysięcy funtów. Są wreszcie lokale należące do gmin, które stoją puste z powodu złego stanu technicznego.

Buy-to-let nie dla każdego

W styczniu Theresa May alarmowała, że liczba pustostanów na Wyspach jest najwyższa od dwudziestu lat. Poza Londynem najwięcej jest ich w Birmingham, Bradford i Liverpoolu. W samym Londynie puste lokale najczęściej można spotkać w bogatych dzielnicach Kensington i Chelsea, co potwierdza teorię o tym, że częściowo za ten stan rzeczy odpowiadają bogatsi inwestorzy. W całym Londynie częstą tendencją jest zawyżanie cen najmu przez właścicieli. Gdy nie są oni skłonni obniżyć ceny, nawet najlepszy lokal w świetnej okolicy może długo nie znaleźć nabywcy. Za ten stan rzeczy odpowiada „moda” na buy-to-let, czyli kupno mieszkania z myślą o wynajmie i zyskanie w ten sposób pieniędzy np. na spłatę kredytu mieszkaniowego.

– Ludzie sobie często nie zdawali sprawy, że to nie jest takie proste – zauważa Justyna, 32-letnia pracownica biura nieruchomości w Hammersmith. – Szukanie kolejnych lokatorów, naprawy i odnawianie domu zajmują sporo czasu. Ktoś, kto ma stałą pracę, często go nie ma. Nie jest w stanie znaleźć najemców, więc przestaje spłacać kredyt i prędzej czy później podejmuje decyzję, by sprzedać nieruchomość. A mieszkanie stoi puste latami – tłumaczy.

Mieszkać jak oligarcha

Najbiedniejsi, którzy nie mają gdzie się podziać, głośno protestują przeciwko marnowaniu cennej przestrzeni mieszkaniowej. W styczniu wart 15 mln funtów pusty dom przy Eaton Square w sercu dzielnicy Belgravia zajęli anarchiści. Urządzili w nim przytułek dla bezdomnych. Posiadłość wraz z kilkoma innymi kupił w 2014 roku rosyjski oligarcha.

Od tamtego czasu nawet jej nie odwiedził. Tymczasem, jak przypominają anarchiści z grupy, która w styczniu weszła do środka przez uchylone okno, w samym Londynie mieszka ponad 4 tysiące bezdomnych osób. Często nawet kilka nocy w ciepłym, bezpiecznym miejscu, może uratować im życie. Lokatorzy posiadłości twierdzą na łamach „The Guardian”, że wcześniej zajmowali już wiele podobnych domów w centralnym Londynie.

Fatalny stan techniczny

Jeszcze większy problem ma z pustostanami Polska. Tu puste stoją również tysiące mieszkań komunalnych. 75-letnia Bożena do mieszkania komunalnego na warszawskiej Pradze trafiła kilkanaście lat temu. Z początku mieszkało jej się dobrze. Z czasem jednak stary budynek zaczął sprawiać problemy. Naprawy instalacji gazowej, wymiana pieca czy okien pochłonęła w ciągu ostatnich lat tysiące złotych, a końca remontów wciąż nie widać. Zimą w domu nie ma ciepłej wody, a coraz bardziej schorowana pani Bożena nie jest już w stanie dokładać do „studni bez dna”, jaką okazał się jej dom. – Wniosek o zamianę mieszkania złożyłam dwa lata temu. Jestem szósta na liście, ale… na liście rezerwowej.

Przede mną jest ponad sto osób, niektóre z kamienic, które dosłownie walą im się na głowę przez budowę metra – wyjaśnia. Podczas spacerów po okolicy pani Bożena widuje jednak często puste lokale, w których chętnie by zamieszkała. – Pytałam o to w gminie i mówili, że to lokale do wyburzenia lub remontu. Ale ja je mijam od lat i żadnego remontu nie ma i nie było – denerwuje się. – Nawet jeśli mają jakieś wady, to przecież ja i tak żyję tu zimą bez ciepłej wody, z piecem, który nie jest bezpieczny dla zdrowia. Każdy inny lokal byłby dla mnie dobry. Byleby tylko te koszty się skończyły – wyjaśnia.

Zabytek popada w ruinę

– W Polsce jest co najmniej milion pustostanów. I pomimo głodu mieszkaniowego, ich liczba szybko rośnie. Pomiędzy 2002 a 2011 rokiem przybyło blisko pół miliona pustych lokali mieszkalnych. Takie dane podaje GUS. W praktyce pustostanów może być w naszym kraju znaczniej więcej – alarmują działacze Wielopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. O ile brytyjskie puste domy często nadają się do gruntownego remontu, to te polskie z czasem zamieniają się w ruiny.

Zdaniem miejskich aktywistów – często w wyniku umyślnego działania inwestorów, którzy kupili zabytkowy budynek. Zamiast drogiego remontu w porozumieniu z konserwatorem zabytków, wolą doprowadzić go do takiego stanu, by konserwator zgodził się na wyburzenie i postawienie w tym miejscu dochodowego apartamentowca. Wśród osób oczekujących na mieszkanie oburzenie wywołała też ostatnia „afera reprywatyzacyjna”, o której głośno było szczególnie w Warszawie. W takich przypadkach całe kamienice stoją puste i nieremontowane przez lata. Czekają na rozstrzygnięcie roszczeń prawdziwych lub rzekomych spadkobierców.

Sonia Grodek