Start Wiadomości Lepiej dla pracowników sektora publicznego

Lepiej dla pracowników sektora publicznego

690
0

Od tego roku zarobki miliona pracowników w sektorze publicznym wzrosną o 1 proc. Co jeszcze się zmieni w „budżetówce”?

Pierwsza ważna dla pracowników zmiana to pomysł, by kosztem prawie 6 mln funtów od przyszłego roku nauczyć wszystkie zatrudnione osoby, które na co dzień stykają się z mieszkańcami Wysp, angielskiego. Brzmi dziwnie? – Mamy w przychodni panią, która świetnie mówi po hindusku, ale po angielsku nie. Jak obsługuje pacjentów z Indii, to radzi sobie znakomicie, gorzej gdy przychodzi ktoś, kto nie zna tego języka. Zdarzało się, że diagnozować musiało dwóch lekarzy, z czego jeden tłumaczył – opowiada 37-letnia Karolina, pielęgniarka z dzielnicy Hammersmith. Po zmianach, takie sytuacje nie powinny mieć już miejsca. Prawdopodobnie więc w przyszłym roku na darmowe lekcje będą mogli liczyć niektórzy policjanci, lekarze, pielęgniarki czy nauczyciele. To dobra wiadomość dla osób, które nie są w stu procentach pewne swoich zdolności językowych, a na organizowanie kursu we własnym zakresie nie mają czasu lub pieniędzy.

Więzienia po liftingu

Szkolenia już się zresztą zaczęły. Póki co, z rozpoznawania terroryzmu. Przeszło je ok. 550 tys. pielęgniarek, nauczycieli i opiekunów dzieci. Kurs polegał głównie na rozwiązywaniu zadań w klasie i on-line, a nacisk położono na rozpoznawanie terroryzmu. Największa rewolucja od kilkudziesięciu lat dotknęła też więzienia. Do końca roku 5 tys. więźniów ma być przeniesionych do zreformowanych placówek, których dyrektorzy będą mieli więcej swobody w zarządzaniu niż kiedykolwiek. Będą mogli m.in. ustalać na co przeznaczyć pieniądze, jak będzie wyglądała edukacja osadzonych i gdzie będą oni pracować.

– Chcemy, by więzienia nie były tylko przechowalniami, lecz miejscami, w których może odmienić się życie więźniów – mówił były już premier o tej decyzji. Na pewno możemy więc spodziewać się dodatkowych etatów w więziennictwie w całym kraju. W miejsce najstarszych więzień ma powstać też dziewięć zupełnie nowych zakładów. Głos krytyczny w tej sprawie pochodzi jedynie od byłego szefa więziennictwa Phila Wheatley’a, którego zdaniem dyrektorzy więzień już dziś robią, co mogą, a bez przeznaczenia na reformę dodatkowych pieniędzy zmiany będą tylko kosmetyczne.

Lepsza pensja, ale…

Kolejna dobra wiadomość to 1 proc. podwyżki dla ponad miliona osób z sektora publicznego. Dotyczyć to będzie żołnierzy, strażników więziennych (ci dostaną 1,36 proc. podwyżki), lekarzy, dentystów i pielęgniarek. Minister skarbu tłumaczył decyzję tym, że to jedne z najciężej pracujących osób, których pensje nie zawsze odzwierciedlają niebezpieczeństwa i wysiłek, jakie są ich codziennością. – Lepsze to niż nic – kwituje zmiany Karolina. – Ale z tego co wiem, to i lekarze, i pielęgniarki od lat domagają się o wiele wyższych podwyżek. Obiecana podwyżka jest na tyle mała, że raczej nikt nie zamarzy przez to o ciężkiej pracy pielęgniarki – zauważa.

Rzeczywiście. W przypadku wykwalifikowanej siostry zaczynającej pracę, mowa o ledwie 18 funtach. I choć większość osób, które skorzystają na podwyżce, podchodzi do niej w myśl zasady „darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby”, to złośliwi wypominają, że w tym samym czasie posłowie dostali podwyżkę w wysokości średnio ok. 90 funtów miesięcznie. I to zaledwie kilka miesięcy po tym, jak otrzymali zaległe 10-proc. podwyżki. Politycy bronią się, mówiąc, że wyższe podwyżki dla służby zdrowia czy wojska oznaczałyby konieczność cięcia zatrudnienia nawet o 200 tys. miejsc pracy, więc powinniśmy się cieszyć z tego, co nam aktualnie oferują.

Przybywajcie pielęgniarki!

W tym samym czasie ukazał się raport, z którego wynika, że rząd nie najlepiej poradził sobie z nawałem pracy w szpitalach w ostatnich latach. Health and Social Care Information Centre zauważa, że w ciągu ostatnich lat liczba pielęgniarek wzrosła tylko o 1 proc., a tymczasem zatrudnić trzeba co najmniej 5 tys. specjalistek tego typu rocznie, jeśli pacjenci mają mieć zapewnioną odpowiednią opiekę. Biorąc pod uwagę jednoczesne ograniczenia w napływie przybyszy spoza Europy, zdaje się, że to dobra wiadomość dla pracowników z Polski. W maju nasze siostry rekrutował np. szpital Russels Hall z okolic Birmingham, zapewniając darmowe zakwaterowanie na pierwsze dwa miesiące i opłacenie kosztów przelotu. A to nie jedyna taka oferta. – Głównym powodem, dla którego dziewczyny nie przyjeżdżają, ciągle jest brak znajomości języka – tłumaczy Karolina. – Prawie wszystkie moje koleżanki ze studiów odgrażają się, że zaraz wyjadą do Anglii, ale jakoś żadnej tu jeszcze nie ma – żartuje.

Szybki awans

Jej zdaniem przyczyna jest prosta: strach i brak znajomości angielskiego, bo polskie pielęgniarki są wiecznie przeciążone i nie mają kiedy solidnie się go nauczyć. Jednak nasza rozmówczyni zachęca wszystkie koleżanki po fachu do przyjazdu, bo na Wyspach zarabia prawie sześć razy więcej niż w ojczyźnie. Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto. Ostatnio NHS Employers zaproponowało nowy sposób na pozyskanie lekarzy do pracy. Chodzi o przekwalifikowanie… właśnie pielęgniarek. Zdaniem NHS to całkiem realny, a co ważniejsze opłacalny scenariusz, bo podniesienie kwalifikacji siostry kosztuje o wiele mniej niż nauka od podstaw. Z punktu widzenia pielęgniarek mogłaby to być nieoczekiwana, ale pożądana okazja do przekwalifikowania się.

Pracy na budowie mniej

Inne wiadomości dla sektora publicznego nie są już tak obiecujące. „The Independent” pisał ostatnio o tym, że w najbliższym czasie nie możemy liczyć na nowe szpitale czy szkoły. Powód? „Post-brexitowa” niepewność, która dotknęła zarówno sektor publiczny, jak i prywatny. Przy ciągle słabnącej walucie trudno jest planować inwestycje, a sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że nie wiadomo, czy za kilka lat liczba mieszkańców się nie zmniejszy w związku z wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii.

Druga zła wiadomość może nieco ochłodzić zapał po informacji o 1-procentowej podwyżce. Okazuje się, że w tym samym czasie dla 5-milionowej rzeszy pracowników sektora publicznego wzrosną składki ubezpieczeniowe w związku z ostatnimi zmianami w emeryturach. Podwyżka składki wyniesie dla nich 1,4 proc., co średnio przełoży się na 37 funtów miesięcznie.

Policjanci niezadowoleni

Trzecia niewesoła informacja dotyczy policjantów. W tym i przyszłym roku rząd zakłada cięcia w policji na poziomie 160 mln funtów. Trudno wyobrazić sobie, by udało się tego dokonać bez zwolnień części załogi. Argumenty „za” dotyczą głównie faktu, że coraz łatwiej jest kontrolować przestępczość za pomocą elektronicznych gadżetów (np. właśnie testowane jest w kilku gminach obserwowanie działań wypuszczonych więźniów za pomocą GPS), a te są zwykle tańsze, niż utrzymywanie etatów. Sami policjanci z Association of Police and Crime Commissioners ostrzegają jednak, że w ciągu najbliższych czterech lat liczba policjantów spadnie do 100 tysięcy, a to najmniej od lat 70. W związku z tym już dziś funkcjonariusze zamiast na ulicy, często muszą spędzać czas za biurkiem.

Sonia Grodek