Start Wiadomości Krajobraz po zamachu w Londynie

Krajobraz po zamachu w Londynie

833
0

Most Westminsterski wraz z budynkiem Parlamentu i Big Benem to najbardziej znane na świecie budowle Londynu. Serce stolicy. 22 marca Khalid Masood próbował wbić w to serce nóż.

Ogromne tłumy ludzi – turystów i mieszkańców miasta – suną tędy od wczesnego ranka do późna w nocy. Wiedzą coś o tym Julia z Kamilem mieszkający na Ealingu. – Gdy chcieliśmy sobie zrobić sesję zdjęciową z Big Benem w tle, wstaliśmy o 3:00 w nocy, bo tylko o 4:00 rano można było liczyć na to, że nie będziemy mieli ściany przechodniów i samochodów na drugim planie – wspomina Julia.

Godzina zero

Zapewne zdawał sobie z tego sprawę również Khalid Masood, który 22 marca 2017 r. postanowił dokonać zamachu. I wybrał sobie porę, gdy jedni będą biegli na spóźniony lunch, inni będą już po skończonej pracy szli na obiad albo po dzieci do szkoły, jak 43-letnia Aysha Farade, nauczycielka z DLD College. I gdy na moście będzie gromada ludzi chętna, by zrobić sobie fotkę z Big Benem lub London Eye w tle, jak Kurt Cochran z żoną Melissą, którzy przylecieli z USA do Londynu na wymarzoną wycieczkę z okazji 25. rocznicy ślubu. Albo Andrea Cristea z Rumunii, która wraz ze swoim chłopakiem przyjechała do Londynu świętować jego urodziny.

22 marca, w środę, ok. godz. 14.40 napastnik wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim, raniąc ok. 50 osób, jedną (Andreę) spychając do Tamizy, a następnie próbował dostać się do budynku Parlamentu, raniąc śmiertelnie nożem Keitha Palmera, policjanta strzegącego bramy wjazdowej. Chwilę później sprawca został zastrzelony przez służby bezpieczeństwa. Oprócz zamachowca i policjanta straciły życie jeszcze trzy osoby (jedna zmarła w szpitalu pod wpływem odniesionych obrażeń), a blisko 30 rannych trafiło do szpitali. Do zamachu przyznało się ISIS – kalifat znajdujący się na terytorium Iraku i Syrii.

Cel: przerazić

Terroryzm. Słowo to wywodzi się od słowa „drżeć”, „bać się”. Historycy podzielili działania terrorystów na epoki. Mówi się o fali anarchistycznej, o terroryzmie antykolonialnym, o fali nowej lewicy i terroryzmie  nacjonalistyczno-separatystycznym. Od lat 80. mówi się o fali religijnej, która wzięła swój początek od działań w Afganistanie. – Ten podział jest mocno umowny – zaznacza dr Kacper Rękawek, specjalista ds. terroryzmu międzynarodowego z organizacji Globalsec. – Bo teoretycznie jesteśmy w fali terroryzmu religijnego i wszyscy obawiamy się islamistów. Ale gdy sprawdzimy, okazuje się, że jeśli w Europie nastąpiły jakieś aresztowania, to mamy lewaków lub separatystów – podkreślał w artykule „Terroryści – czy jest się czego bać?” opublikowanym w „Gońcu” przed czterema laty.

– Terroryzm nie jest niczym nowym i na przestrzeni ostatnich dziesiątek lat dotykał nas w mniejszym lub większym stopniu – zauważa dr Andrzej Mroczek, specjalista ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu SWPS i City Security. – Warto wziąć pod uwagę, że od 2005 r. Wielka Brytania nie doświadczyła większych zamachów, tylko incydentalne. To znak, że służby: MI5, MI6, Scotland Yard i Metropolitan Police współpracują i odnoszą sukcesy. Służby też nie o wszystkich akcjach informują. A media chętniej piszą o zamachach dokonanych niż o zamachach udaremnionych. Dr Rękawek w wywiadzie dla „Gońca” mówi wprost, że gdyby nie wspólna praca służb, to takich zamachów Brytyjczycy mogliby mieć i 30 rocznie.

Dżihobbyści

Khalid Masood, Brytyjczyk urodzony w Dartford (Kent) jako Adrian Russel Ajao, prawdopodobnie spotkał się z indoktrynacją w zakładach karnych, w których przebywał. Był wielokrotnie notowany za przestępstwa i wykroczenia. Specjaliści oceniają, że dokonał konwersji prawdopodobnie w 2000 r. Inna sprawa, że służby oficjalnie ogłosiły, iż 52-letni Khalid działał w pojedynkę. – Nie pasuje do profilu typowego pojedynczego zamachowca samobójcy – twierdzi dr Mroczek. – W tym wieku powinien być generałem, a nie szeregowym żołnierzem. Obstawiam raczej, że w jego życiu prywatnym wydarzyło się coś, co było impulsem do takiego zachowania. Czynnik sprawczy raczej nie był związany z religią. Nic nie wiadomo o symbolach, jakich użył podczas zamachu. Czy zostawił list? Co krzyczał w trakcie ataku? Kiedy media doniosły o ataku, przez internet przetoczyła się fala strachu. Tysiące osób meldowało się na założonym profilu The Attack in Westminster, aby dać znać bliskim, że są cali i zdrowi.

Po informacji, że do zamachu przyznała się organizacja islamska przez sieć przetoczyła się z kolei fala hejtu. Polski oddźwięk  był skierowany przeciwko muzułmanom i uchodźcom. „**ć muslimów” czy „brudasy w*ć z jukeja” to niektóre z tych mniej eleganckich. Premier Polski, Beata Szydło wygłosiła komentarz: – Nie da się nie łączyć fali migracji, z tym co dzieje się w Europie. Owszem, nie każdy imigrant to terrorysta, ale w Europie nie potrafimy prowadzić bezpiecznej polityki migracyjnej – stwierdziła. Zareagował na to brytyjski dziennikarz z prestiżowego brytyjskiego dziennika „Financial Times” Henry Foy, pisząc: – Haniebne. Napastnik był Brytyjczykiem urodzonym w Wielkiej Brytanii, ale polska premier użyła londyńskich morderstw, by potępić politykę migracyjną Unii Europejskiej.

Po chwili w mediach społecznościowych pojawiły się pytania, czy w takim razie Wielka Brytania ma odesłać do Polski wszystkich polskich imigrantów na Wyspach. – To trochę tak, jakby Niemcy chcieli zakazać Polakom wjazdu do siebie, bo istnieje stereotyp, że Polacy to znani złodzieje samochodów – porównuje dr Andrzej Mroczek. Nawet Nigel Farage, polityk znany z niechęci do emigrantów, w wywiadzie dla Sky News musiał przyznać, iż zamach na Westminster nie miał nic wspólnego z ludnością napływową.

– Jak to jest, że służby go nie obserwowały, skoro był wcześniej notowany? Jak można było to zaniedbać – zastanawia się użytkownik o nicku „Adamk” na jednym z polonijnych forów. – Weźmy np. kartoteki osobowe służb francuskich, które w swoich zbiorach zawierają około dziesięciu tysięcy islamskich radykałów. W żaden sposób wobec takiej liczby nie można prowadzić skutecznych działań operacyjnych, a także obserwować ich wszystkich – podkreśla dr Mroczek.

– Warto pamiętać, że są oświadczenia rzecznika i przywódcy ISIS, Abu Mohammeda al-Adnaniego: „Jak nie możesz zabić w zamachu bombowym, to rozbij głowę kamieniem, przejedź samochodem, zahacz nożem”. Mówimy tu o terroryzmie na rudymentarnym poziomie – podkreśla dr Kacper Rękawek w rozmowie z jedną z polskich radiostacji. Stąd tylu potencjalnych „dżihobbystów”: każdy ma w domu nóż, duża część z nas jeździ samochodami. Jak zapobiegać tego typu zamachom? Nie da się przecież aresztować kogoś, kto dopiero dokona przestępstwa. To nie świat wg Orwella. Ale jak wytłumaczyć to żonie Kurta lub córeczkom Ayshy?

Sposób na terrorystów

Po zamachu głos zabrał burmistrz Londynu, Sadiq Khan, który przyrzekł londyńczykom, że miasto nie da się zastraszyć terrorystom. Media też przypomniały jego wypowiedź sprzed kilku miesięcy, w której mówił, że akty terroryzmu są nieodłączną częścią życia w wielkim mieście. Małgorzata Szwed z okolic Surrey sarkastycznie komentuje w popularnym serwisie społecznościowym wypowiedź burmistrza: „Oh really Mr Khan? Who is interested in making a movie „Terror in The City”? Handsup!” Zapytana o przyczynę niezadowolenia tłumaczy, iż gadanie, że w dużych miastach zamachy są wpisane w krajobraz nie przystoi burmistrzowi jednej z największych światowych stolic, kolebce biznesu i multikulturowej integracji.

Dagmara Paduszyńska razem z mężem i córką poszli zapalić świeczki na moście, a potem wzięli udział w czwartkowym spotkaniu z burmistrzem na Traflagar Square. Na swoim profilu zamieściła zdjęcie z napisem „Keep calm and f**k terrorism”.  Joanna się nie boi. Pisze w komentarzu pod Attack in Westminster: – Codziennie jeżdżę do pracy rowerem przez Westminster. Mam chyba jednak większą szansę zginąć pod kołami niż być zastrzeloną w metrze. 42-letni Wojtek Moritz też się nie boi, bo jak twierdzi, Wielka Brytania ma najlepsze służby na świecie.

– Tak jak przywykliśmy, w pewnym sensie, do wypadków samochodowych, bądź przestępstw charakteryzujących się spektakularną przemocą np. napadów na banki, ulicznych strzelanin, tak też zjawisko terroryzmu i zamachów stanowi nieodłączny element życia współczesnych społeczeństw – twierdzi dr Andrzej Mroczek.

Ale społeczeństwo też chce sobie poradzić na swój sposób z tym zjawiskiem. Jak? Nie wolno okazać strachu, załamać się i dać pokonać. Dlatego dzień po zamachu hasło #WeAreNotAfraid wpisane w logo metra, zamiast słowa „underground”, to wszechobecny obraz w sieci.

Anna Dobiecka