Kupujemy Dom

Jak wynająć/kupić mieszkanko
Awatar użytkownika
e-admin
Administrator
Posty: 2647
Rejestracja: śr maja 24, 2006 8:21 pm
Lokalizacja: Southampton

pt sie 06, 2010 11:23 pm

Wiem dlaczego jest tak malo wypowiedzi na ten temat. Juz wiem dlaczego ludzie po prostu nie chca o tym pisac.
Odpowiedz jest jedna:
Zmeczenie i stres

Miałam piękne marzenia, usłane drewniana podłogą, drewnianymi meblami w starym stylu, zielonym ogrodem i ....
i po pewnym czasie w dalszym ciągu marze ale już się nie cieszę na ten dom jak powinnam. Znam wszystkie punkty procesu, znam książkowo. Wiem ze pierwszy to uzbierać depozyt, drugi znaleźć dom, złożyć ofertę/poszukać mortgage .... i jak do tej pory byłoby wszystko ok .. gdyby nie to, ze samo składanie oferty wiąże się z ogromnym stresem, a jak już sprzedawca zaakceptuje Twoja ofertę to serce bije jak oszalałe...... stresssss czy to aby ten dom mial byc tym z bajki ?

Jestem zmeczona tym, ze agencje bija sie, sa okropnie pushy, oszukując i kłamiąc na każdym kroku... zmęczona tym ze mój mortgage doradca miał być independent i miał dla nas przeszukać cały rynek a jak przyszło co do czego to ominął najbardziej tanie oferty i znaczące banki ....

Dlatego zdecydowałam szukac sama, i jestem zmęczona tym ze hsbc umówił mnie na spotkanie z panią, która po prostu nie miala pojęcia o czym mówi i nie potrafiła odpowiedzieć na proste pytania.... :shock:

Czy ktos dolaczy sie do narzekania ?

cdn...
[img]http://www.obrazki.info/miniatury/SugarwareZ-253.gif[/img]

[b]Będziesz pisał na temat, nie będziesz spamował, będziesz...[/b]

[img]http://img526.imageshack.us/img526/6522/ubd3874.png[/img]
Natenczas
Zaczyna Działać
Posty: 183
Rejestracja: śr lip 22, 2009 12:06 am

czw sie 12, 2010 6:58 pm

Jesli Ci to pomoze to ja nie mam wlasnie na chleb.
Ale walcze i w koncu wywalcze.

Zycie na jachcie bylo wspaniale ale nie da sie przezimowac za bardzo bo za maly. Teraz stoi a ja za niego musze placic.
Auto Mercedes Vito. To bylo cos - jak dzialalo i mialem kase. Teraz padlo a ja nie mam na naprawe.
Znalazlem soczewke canona 200mm EF warta miedzy 1500-2500 funtow ale ma uszkodzona tasiemke w srodku. Tasiemka niedroga ale zeby sprzedac towar to musi byc on sprawny. Nie mam kasy na naprawe.
Mam kilka aut i motorow. Lacznie sporo kasy ale nie maja motu i taxu wiec ich wartosc to cena zlomu. Musze jednak na nie placic ubezpieczenie bo inaczej strace rok znizki - tak jak sie stalo wczesniej.
Scottish Power rok temu mnie wykiwalo z rachunkiem, bo zamiast prosic o platnosci na bierzaco rachunkow przysylali mi tylko estimate bills. Blagalem ich o rachunki ze stanu licznika ale sie nie zgadzali a ONI to wymog landlorda. Teraz przyslali mi rachunek na 824 funty do zaplaty w 2 tygodnie. W sumie nie jest tak zle bo znajoma ta sama firma wkrecila na 600 funtow co miesiac przez rok. Tyle musi splacac.
Narzekajac dalej:
Zepsul sie vito to jezdzilem do pracy mopedem, zepsul sie moped to jezdzilem rowerem. Rower w koncu ukradli. Chodzilem na piechote.
Walcze tak czy inaczej.
Ostatni grosz inwestuje zamiast zaplacic rachunek za wode. Kiedys sie to fatum odwroci i bedzie ok.
Na chwile obecna pociesz sie dziecko drogie ze dom, ktory kupujesz jest niby bez drewnianej podlogi ale niebawem ja sobie zmienisz jesli tylko nie bedziesz sie niepotrzebnie stresowac ;)
Hoist the colours.
Awatar użytkownika
FISHERMAN
Zasłużony W Boju
Posty: 299
Rejestracja: śr gru 05, 2007 10:17 pm
Lokalizacja: Southampton

czw sie 12, 2010 8:23 pm

Hey

Ja wlasnie jestem na etapie zakupu domu. 3 sypialnie, salon, ogrod. Minusy: brak podjazdu pod dom i brak bocznego wejscia do ogrodu.......

Obejrzelismy moze z 10 domow: ogolnie jak za tanio to zle, jak malo zdjec to zle. Trzeba zaplacic cene rynkowa i nie ma co liczyc na okazje.

1. dom znaleziony
2. solicitor zalatwiony i wszystkie sprawy z nim juz sa dawno gotowe
3. valuation + survey zrobione
4. Kredyt - tu problem....

... problem nie polega na braku depozytu czy zamalych zarobkach .... tu chodzi o profesjonalizm brokera. .... Moj kredyt zalatwia pracownik z Countrywide Mortgages z London Road - Calum. Jest to kawal gnoja i leniwy klamca. ....

Spodziewam sie miec jutro lub na poczatku przyszlego tygodnia moj mortgage offer wiec bedzie mozliwa wymiana kontraktow. Od wymiany kontraktow max 2 tygodnie i powinienem miec klucze....

Ogolnie to jak sie trafi na konkretnych prawnikow i brokera to powinno byc ok.

Aha ubezpieczenie mam przez innego brokera ktorego smialo moge polecic innym na przyszlosc. ( szkoda ze poznalem go za pozno )

pozdr

Fisherman
Awatar użytkownika
Versus
Zasłużony W Boju
Posty: 254
Rejestracja: ndz kwie 13, 2008 9:55 am
Lokalizacja: Znienacka

sob sie 14, 2010 6:45 pm

Ewelina pisze: Czy ktos dolaczy sie do narzekania ?
O ja bardzo chetnie :) Ale teraz mam urlop i nie chce sie stresowac, wiec teraz tylko wypuszcze follow-up -"pilota"
Ewelina pisze: Jestem zmęczona tym ze mój mortgage doradca miał być independent i miał dla nas przeszukać cały rynek a jak przyszło co do czego to ominął najbardziej tanie oferty i znaczące banki ....
Hehe na pewno juz sie zorientowalas, ze kazda agencja ma brilliant idea taki, zebys skorzystala z ich financial advisor'a. Czemu akurat ich a nie innego?
Glupio gdyby rzekli, ze coz, ich, jak kazdy inny, powie Ci dokladnie to samo co inni, i ze moze przebierac w tej samej bazie mortgage'ow co inni. Wiec co mowia? To samo, ale powiedza to tak: ten ich jest wyjatkowy - jest wlasnie independent i moze przebierac w tysiacach roznych ofert wybierajac najlepsza.
Tyle, ze kazdy jest wyjatkowy w dokladnie ten sam sposob czego juz nie dopowiadaja :)

Financial advisor - niezwykle przyjacielski i smiejacy sie do Ciebie non-stop jakby kazde Twoje wypowiedziane zdanie to kolejny swietny kawal.
Ow wyjatkowy financial advisor zapewnia, ze wybierze najlepsza oferte.
tak, wybierze najlepsza, najbardziej oplacalna. Ale niekoniecznie dla Ciebie. Ale tego juz tez nie dopowie :)

To byl moj mikro "dorzut do pieca" tylko a propos jednego zdania.
A do kazdego Twojego slowa az sie prosi "domarudzic" cos od siebie :)
To pisalem ja - Versus*

* autor posiada poltora roku udokumentowanego doswiadczenia w unsuccesful poszukiwaniu nieruchomosci. Na koncie 25-30 fizycznie obejrzanych i setki z zewnatrz albo na matrycy kompa. Przykladowy problem autora: permanentny silny opor w akceptacje slow agentow, ze drugi pokoj o wymiarach 3 m x 2.50 to jest good size,

P.S. Licze na rozwiniecie watku - piszcie wszystko co wiecie i to czego nie wiecie :P kazda wiadomosc sie przyda
Perfekcje tworza rzeczy male, lecz ona sama jest wielka.
Awatar użytkownika
FISHERMAN
Zasłużony W Boju
Posty: 299
Rejestracja: śr gru 05, 2007 10:17 pm
Lokalizacja: Southampton

wt sie 24, 2010 9:49 pm

10.09.2010 - odbieram klucze do wlasnego domu :)

pozdr
Poczes
Nowicjusz
Posty: 37
Rejestracja: ndz maja 09, 2010 9:00 pm

śr sie 25, 2010 11:21 pm

gratulejszyn ;)
Awatar użytkownika
e-admin
Administrator
Posty: 2647
Rejestracja: śr maja 24, 2006 8:21 pm
Lokalizacja: Southampton

wt sie 31, 2010 8:29 pm

Fisherman gratulacje ! :) To bedzie jeden z najfajniejszych dni w Twoim zyciu :)

Teraz ja i moje doświadczenia:
Mortgage advisor.

Pan X z Bealsa na Bitternie - kawal starego drania, kłamcy i cwaniaka. Mozna powiedzieć ze przez niego straciłam dom(obiecał dostarczyć kopie naszych paszportów do agencji, w której znaleźliśmy dom, nie zrobił tego(prawie 2 tygodnie), następni oglądający przebili nasza cenę). Obiecywał gruszki na wierzbie, a jak przyszło co do czego okazał się być po prostu kłamcą. Po tym jak nam zaproponował mortgage 5.99 tracker(sic!), byłam załamana i coś mi nie pasowało (zupełnie coś innego obiecywał na wcześniejszych spotkaniach), postanowiłam zrobić własne przeszukanie na rynku i okazało się ze mogliśmy tracić i płacić nawet 200 funtow więcej, miesięcznie tylko dlatego ze Pan X próbował nam wmówić ze to najlepszy produkt na rynku.

Rada: Trzeba mieć kilku Mortgage advisorow, do każdego dzwonić i dowiadywać się co może zaproponować. Z kilkoma umówić się na spotkanie i oceniać, co proponuje itp. Ale najważniejsze to samemu dzwonić po instytucjach bankowych, być szczerym jeśli chodzi o wynagrodzenie, dowiadywać sie, co możecie i co inni mogą wam zaproponować. Nieprawda jest ze doradcy przeszukują dla ciebie cały rynek by znaleźć najlepszy i najtańszy produkt, będą próbować wcisnąć taki na którym sami zarobią najlepiej! Nikomu nie ufac, nikomu nie wierzyć. Ofertę na dom składać osobiście i być przy tym jak agent dzwoni do sprzedającego (nie ma wtedy możliwości na gierki i kłamstwa).

Ofertę najlepiej składać na piśmie, zaznaczając ze dom ma zniknąć z marketu i ze wszystkich najważniejszych stron internetowych, tylko wtedy będziecie w miarę pewni ze nikt sie nie zjawi z lepsza propozycja. :
Przyklad sciagniety z http://forums.moneysavingexpert.com (polecam)
Mr & Mrs x have decided that the property 'x' is the one they wish to purchase. They have their funds in place with the mortgage agreed in principle, and are in a position to instruct a solicitor immediately upon the offer being accepted. They are in an excellent position and can close the chain above and get it moving swiftly. Bearing that in mind they wish to offer 'x' subject to the following conditions.
All future and current viewings are cancelled
The property is withdrawn from the open market immediately and they have exclusivity over it
The sold board goes up within 48 hours
They receive weekly updates on the progress of the chain.
An example of 'the norm' would be something like an asking price of £120,000 with your opening offers beginning at £105,000 - £108,000.


The Co-operative bank ( w tym Britannia i Smile.co.uk) maja jedne z najlepszych procenty, nie współpracują z nikim, wiec Wasz mortgage doradca nie zaproponuje Wam ich usług. To samo się tyczy HSBC, nieco większe oprocentowanie ale mieści w tej dobrej lidze.


Jestem załamana tym, ze za każdym razem bede miec plany co do domu ktory bede chciala kupic( w tym juz mialam pomalowane sciany i zrobiona podloge ;) ) i za kazdym razem jak ktos mnie przebije bede cierpiec, jak za tym pierwszym razem. Ale niestety to jest takie bledne kolo, musze miec plany inaczej nigdy nei kupie zadnego domu. Teraz znowu jestem na rightmove i szukam, ogladam te klitki bez fanazji.




Pozdrawiam kupujących i szukajacych...
[img]http://www.obrazki.info/miniatury/SugarwareZ-253.gif[/img]

[b]Będziesz pisał na temat, nie będziesz spamował, będziesz...[/b]

[img]http://img526.imageshack.us/img526/6522/ubd3874.png[/img]
Awatar użytkownika
pablo_el_diablo
Bardzo odważny
Posty: 904
Rejestracja: pt cze 15, 2007 3:55 pm
Lokalizacja: Zwoleń / Soton

wt sie 31, 2010 9:51 pm

masakra, to co buduja teraz - na portswood rd albo przy stmarys college blokowiska, nie mozna zawiesic polatu na balkonie albo wiercic w scianach bo blok runie
[img]http://img9.imageshack.us/img9/1132/newmz.gif[/img]
Gorzka
Gość
Posty: 19
Rejestracja: wt sty 19, 2010 12:21 am

czw wrz 02, 2010 12:37 am

Gratulacje dla wszystkich, ktorzy przeszli juz przez ten kociol problemow i stresu, i maja juz wlasna chalupke!
No to wreszcie moge i ja ponarzekac sobie...
Ja tez mialam marzenia kupic tu dom, ale juz sobie odpuscilam. Kupno klitki i ogrodu, w ktorym moge zrobic kilka krokow ( na wiekszy nigdy nie bedzie mnie tu stac) nie jest moim marzeniem.
I pomarzyc......
Wynajmujemy wiec nadal chalupke(kasy od groma) na bezpiecznej wsi z dobrymi szkolami, a za kilka lat wybuduje sobie dom z bala z kominkiem na Mazurach. Dookola bedzie piekny ogrod, domek na drzewie dla wnukow, wlasne owoce i warzywka.....No i przede wszystkim ta bliskosc lasu i jezior. Jestem zeglarzem (tylko srodladowym), wiec wreszcie sobie poplywam z moja rodzinka, bo tu w Anglii nie mam odwagi zeglowac. Bedziemy chodzic do naszych polskich lasow na grzybki i jagody.....Znajdziemy jakas bande rycerska i od czasu do czasu postrzelamy sobie z luku. Poprzecinamy polne drogi chopperami......i tak dalej, i tak dalej. Po prostu czas do domu, ale niestety jeszcze troche trzeba poczekac.
Sorki, moze troche nie na temat, ale ponioslo mnie....
senga75
Nowicjusz
Posty: 26
Rejestracja: pn lut 09, 2009 6:00 pm

śr paź 13, 2010 1:29 pm

Witam ja juz kupilam mieszkam okolo 4 lat na swoim i jest ok ,jedynie co chyba przed kupnem to chyba z50 zobaczylam ,ale warto poswiecic czas .
Robsol
Nowicjusz
Posty: 55
Rejestracja: wt lut 13, 2007 8:06 pm

śr paź 13, 2010 5:07 pm

Gorzka pisze:Gratulacje dla wszystkich, ktorzy przeszli juz przez ten kociol problemow i stresu, i maja juz wlasna chalupke!
No to wreszcie moge i ja ponarzekac sobie...
Ja tez mialam marzenia kupic tu dom, ale juz sobie odpuscilam. Kupno klitki i ogrodu, w ktorym moge zrobic kilka krokow ( na wiekszy nigdy nie bedzie mnie tu stac) nie jest moim marzeniem.
I pomarzyc......
Wynajmujemy wiec nadal chalupke(kasy od groma) na bezpiecznej wsi z dobrymi szkolami, a za kilka lat wybuduje sobie dom z bala z kominkiem na Mazurach. Dookola bedzie piekny ogrod, domek na drzewie dla wnukow, wlasne owoce i warzywka.....No i przede wszystkim ta bliskosc lasu i jezior. Jestem zeglarzem (tylko srodladowym), wiec wreszcie sobie poplywam z moja rodzinka, bo tu w Anglii nie mam odwagi zeglowac. Bedziemy chodzic do naszych polskich lasow na grzybki i jagody.....Znajdziemy jakas bande rycerska i od czasu do czasu postrzelamy sobie z luku. Poprzecinamy polne drogi chopperami......i tak dalej, i tak dalej. Po prostu czas do domu, ale niestety jeszcze troche trzeba poczekac.
Sorki, moze troche nie na temat, ale ponioslo mnie....

To zerknij no to z mojego punktu widzenia.
Ta twoja klitka ktora bys tu kupila by dala ci jakis kapital jak bys wrocila juz na te mazury.
Placac za wynajm nic nie zyskujesz, a kupujac cokolwiek placisz na swoje i nic nie tracisz.
powiecmy ze mieszkasz tu 10 lat i placisz ok 600f za miesiac to wyjdzie ci ponad 70tys,odejmujac z tego procent odsetek od kredytu to nawet jak by ci zostalo na czysto 50tys.funtow po sprzedazy twojego przybytku w uk stanowilo by to calka niezla sumke na start.

Ja siedze juz tu prawie 8 lat to zobacz ile bym mial splacone. Dlatego zbieram ostro na 10% depozytu i kupuje swoje 4katy!!!
Awatar użytkownika
bluebell
Zasłużony W Boju
Posty: 239
Rejestracja: czw sie 26, 2010 5:39 pm
Lokalizacja: Sao Paulo/Soton

śr paź 13, 2010 5:34 pm

Coz, my kupilismy dom 4 lata temu, ale jak sobie przypomne ten czas...brrrr... wciaz sciska mnie w dolku, ale to trzeba przejsc, a pozniej jest juz urzadzanie sie...
No wlasnie, ja nie chcialam miec domu "angielskiego", ja chcialam miec dom "europejski", czyli zaden waski korytarz i schody do nieba zaraz po otworzeniu drzwi. Nie chcialam, aby najwazniejszy w domu byl najwazniejszy telewizor, czyli jakies 100 cali w malej klitce, szumnie nazwanej salonem! I nie chcialam MAGNOLI na scianach!!!!!
No i co? Sciany maz rozwalil, po prostu ktoregos dnia przyszedl z pracy, zjadl obiad, sciagnal garnitur zlapal mlotek i zrobil taka demolke, ze szok! Przyszla sasiadka, powiedziala, ze od tego walenia w sciany stanal jej zegarek na kominku, a na to moj maz strasznie szczesliwy, ze wreszcie mamy salon w pelnym tego slowa znaczeniu, ze zeby sobie kupila nowa baterie i mu glowy nie zawracala, bo on jest busy :) Resztki scian pomalowalismy na piekny kolor zielony w odcieniu lime, taki, jak zawsze chcialam miec i powiesilismy sobie tyle obrazkow, ile moglo sie zmiescic, bo wczesniej landlord nie pozwolil mi wbic ani jednego gwozdzia w te jego zarzygana magnolie, to teraz ja trzymalam pudelko z gwozdkami, a maz tylko bil zadowolony!
No, ale nie bylo tak pieknie... Teraz chcialam meble...
"wiesz chce taka komode tutaj, a tutaj stylowa biblioteczke...i jeszcze mniejsza komodke, takaa jak mialam w Polsce..." - tak mowilam przy kolejnym obiedzie.
I co? I g... W Anglii przweciez nie ma slepow meblowych!!! O przepraszam sa! Sofy, materacy i obrzydliwe lozka!!!! IKEA jeszcze wtedy nie bylo u nas! Wiec trzeba bylo isc na kompromisy. Dom mam, kolory tez mam, ale meble chcialam inne, dostaly mi sie inne...
Ale za to mam piekny sklanik w ogrodku i ogorki polskie i koper na wielkich nogach i pomidory w malej szklarni i wlasny szczypiorek.
A ze na podpisanie umowy czekalismy w nerwach i nieprzespanych nocach cale 6 miesiecy drzac, ze landlord wywali nas z wynajmowanego domu to juz sie nie liczy! Teraz ja jestem landlordkom, wbijam tyle gwozdzi ile chce, mam 2 koty i nawet dziecko, bo wczesniej mielismy cale stosy ogloszen z agencji, ale no pets no children!
Wiec chyba ten cly stres byl wart i choc tego sie nie zapomina, to jednak sie nie mysli!
Powodzenia i trzymam kciuki :)
Zum Zum Zum Capoeira Mata Um...
Awatar użytkownika
Versus
Zasłużony W Boju
Posty: 254
Rejestracja: ndz kwie 13, 2008 9:55 am
Lokalizacja: Znienacka

ndz paź 17, 2010 11:50 am

Robsol pisze: To zerknij no to z mojego punktu widzenia.
Ta twoja klitka ktora bys tu kupila by dala ci jakis kapital jak bys wrocila juz na te mazury.
Placac za wynajm nic nie zyskujesz, a kupujac cokolwiek placisz na swoje i nic nie tracisz.
powiecmy ze mieszkasz tu 10 lat i placisz ok 600f za miesiac to wyjdzie ci ponad 70tys,odejmujac z tego procent odsetek od kredytu to nawet jak by ci zostalo na czysto 50tys.funtow po sprzedazy twojego przybytku w uk stanowilo by to calka niezla sumke na start.

Ja siedze juz tu prawie 8 lat to zobacz ile bym mial splacone. Dlatego zbieram ostro na 10% depozytu i kupuje swoje 4katy!!!
O ostrozny bym byl mocno z tymi 50 tysiacami w reku po sprzedaniu mieszkania.
Tzn inaczej: tak, moze tak byc, ze sie dobrze na tym wyjdzie. Moze byc tez i lepiej niz dobrze.
Jak wiemy z znaczen wyrazow jezyka polskiego "moze" nie znaczy "musi".

To co piszesz choc ma duzo prawdy, troche wplata sie w gminny, torche niebezpieczny mit, ze na nieruchomosciach nie mozna stracic. Mozna.
Duzo zalezy od tego jaka bedzie cena swoich katow za te ilestam lat.
Moze przyklad: Jesli mowisz o 10 latach to rzeczywiscie ciezko stracic, ale po 4-5 latach wystarczy, ze dzis pozyczasz 162,000 na zakup nieruchomosci za 180,000. Wiec wykladasz na stol 18 swoich. Pomijam prawnikow, oplaty, i inne sraty zeby nie mieszac.
Wyobrazmy sobie, ze nastepnie ceny nieruchomosci beda sobie spokojnie spadac (powiedzmy 5% rocznie wiec tempo anemicznego slimaka - nie mowie o gospodarczym katalkizmie)- tak bylo np w Japonii - tez zatloczona wyspa ogolnie bogatego kraju wiec podobienstwo jest.
Ale wracamy na te strone ziemskiej kulki.
Wiec po 5 latach chcesz sprzedac, ale dostajesz 140,000, a splaciles ledwie jakies 20,000, mowie mniej wiecej.

Znalazlbys sie wtedy w sytuacji, kiedy masz 140,000 na rachunku, a bankowi wiszisz... 142,000 - czyli netto lecisz mu 2,000. To jeszcze da sie przelknac, ale co gorsza Twoj depozyt 18,000 jak gdyby wyparowal. (szukajac winnego: wchlonely go spadki cen nieruchomosci)

Ceny nieruchomosci wcale nie musza spadac. Moga rosnac, zostac bez zmian, ale tego tak naprawde nawet najbardziej burzliwe spotkanie Nastarszych Gorali, Wrozek, Jasnowidzow nie wykombinuje.
Nie bawie sie tu w Nostradamusowe przepowiednie - tak juz bylo. Nie wszyscy wiedza, ze w samym UK w 1990 roku nieruchomosci kupiona za 100,000 funtow 5 lat pozniej byla warta tylko okolo 70,000. A minelo 5 lat!!
http://www.mortgageguideuk.co.uk/images ... 5-2006.gif

Wynajem - to tez nie tak, ze wynajmujac zupelnie nic sie nie zyskuje.
Zyskuje sie elastycznosc. Dzis jestes tu, ale jutro dostaniesz prace w takim Birmingham, czy innej Szkocji - wiec pakujesz sie i sie przenosisz. Oczywiscie dom tez mozna tu sprzedac i potem kupic tam ale chyba wszyscy sie zgodza, ze to naprawde nie takie hop-siup. Juz nawet zmiany wynajmowanego mieszkania na inne nie robisz w czasie lunchu w pracy, troche sie trzeba napocic.
Zreszta nie trzeba gdzies sie przenosic nie wiadomo gdzie. Ile razy zdarzylo sie, ze przeprowadzilismy sie my, albo ktos znajomy z jednej dzielnicy do innej z wlasnej inicjatywy, bo costam?

Oczywiscie jestem ostatnio osoba ktora powie, ze wynajem jest zawsze najlepszym rozwiazaniem. Jesli ktos zapuscil tu (w sensie w UK) korzenie i wie, ze nie bedzie ich chcial przenosic przez najblizsze przynajmniej 7-8 lat to wtedy pelna zgoda - wynajem na dluzsza mete sie naprawde nie kalkuluje.
Perfekcje tworza rzeczy male, lecz ona sama jest wielka.
Robsol
Nowicjusz
Posty: 55
Rejestracja: wt lut 13, 2007 8:06 pm

ndz paź 17, 2010 5:36 pm

Ja narazje do polszy sie niewybieram to mnie twoje przeliczenia piecio letnie nie zraza.
A jak osiagnie wiek emerytalny to wtedy sprzedam tu dom i kupie sobie w Pl i napewno jeszcze reszta mi zostanie z tego manewru. I jesczcze taka uwaga ktos kto sprzedaje dom jak jego wartosc spada z powodu jakis tam wahan rynku popelnia wielki blad. Ale tak to jest jak sie nietrzyma cisnienia. 8) 8) 8)
Awatar użytkownika
Versus
Zasłużony W Boju
Posty: 254
Rejestracja: ndz kwie 13, 2008 9:55 am
Lokalizacja: Znienacka

ndz paź 17, 2010 7:57 pm

Robsol pisze:Ja narazje do polszy sie niewybieram to mnie twoje przeliczenia piecio letnie nie zraza.
A jak osiagnie wiek emerytalny to wtedy sprzedam tu dom i kupie sobie w Pl i napewno jeszcze reszta mi zostanie z tego manewru.
e no spoko-mayonnaise; nie chce tu klapouchowac i nikogo zniechecac dla samego zniechecania.
taKi tylko mialem przeblysk powolania uswiadomienia, ze scenariusze wydarzen moga byc rozne.

udanego kolekcjonowania depozytu 8)
Perfekcje tworza rzeczy male, lecz ona sama jest wielka.
ODPOWIEDZ