Przyczyną paraliżu kontroli ruchu lotniczego, do którego doszło w zeszłym tygodniu – i który zakłócił ponad 2000 lotów, krzyżując plany podróży setkom tysięcy pasażerów – była „wcześniej nieznana usterka oprogramowania”.
Wstępny raport z dochodzenia przeprowadzonego przez organizację National Air Traffic Services (NATS) w sprawie incydentu z wtorku 8 września wskazuje, że przyczyną była „starsza, a zarazem wcześniej nieznana usterka” w module oprogramowania systemu National Airspace System (NAS). System ten odpowiada za zarządzanie brytyjską przestrzenią powietrzną oraz przetwarzanie wniosków o przydział lub zmianę kodów transpondera (tzw. kodów squawk).
W związku z ograniczeniem ilości informacji dostępnych dla kontrolerów wprowadzono restrykcje ograniczające ruch lotniczy w celu zapewnienia bezpieczeństwa. Choć problem z oprogramowaniem dotyczył jedynie lotów obsługiwanych przez londyńskie centrum kontroli obszaru (London Area Control Centre), odpowiedzialne za ruch na wyższych pułapach (głównie powyżej 24 500 stóp), ograniczenia musiały zostać wprowadzone w całej Wielkiej Brytanii, aby umożliwić restart systemu i ponowne wczytanie danych o lotach.
Ograniczenia obowiązywały przez około sześć godzin; choć tego samego wieczora operacje NATS wróciły do normy, usunięcie skutków zakłóceń i rozładowanie zatoru w ruchu pasażerskim zajęło ponad dwa dni, a plany podróży setek tysięcy pasażerów uległy zakłóceniu.
Problem dotknął około 2163 lotów – odnotowano opóźnienia i odwołania połączeń na głównych lotniskach, w tym Heathrow, Gatwick, Stansted i Manchesterze.
Według prognoz firmy analitycznej Cirium, zajmującej się rynkiem lotniczym, zakłócenia dotknęły co najmniej 300 000 pasażerów, biorąc pod uwagę, że odwołano 30 procent lotów.














