Start Polecane Zmiany dla użytkowników komórek

Zmiany dla użytkowników komórek

797
0

Najbliższe miesiące przyniosą poważne zmiany, które powinny zainteresować użytkowników telefonów komórkowych. Mowa nie tylko o Wyspach, ale też o Polsce i całej Europie.

37-letni Paweł, instruktor prawa jazdy, do Polski jeździ rzadko, najwyżej raz do roku. Po przyjeździe, chcąc nawiązać kontakt z krewnymi i znajomymi, kupuje polską kartę SIM, która umożliwia o wiele tańsze rozmowy niż w ramach brytyjskiej sieci, z której korzysta na co dzień. – Prawie za każdym razem kupowałem nową kartę SIM, bo starą zdążyłem już zgubić od ostatniej wizyty. Taka karta kosztuje 5 złotych i można ją kupić dosłownie wszędzie – opowiada. Jakież było jego zdziwienie, gdy po przyjeździe do kraju w sierpniu tego roku sprzedawca w kiosku odesłał go do salonu operatora, gdzie miał zarejestrować kartę pre-paid. – Było późno i mogłem to zrobić dopiero następnego dnia. W dodatku nie miałem wyboru, bo musiałem iść do salonu tego operatora, który miałem najbliżej – opowiada. – Inwigilacja obywateli jak na jakiejś Białorusi… Jak można tak komplikować ludziom życie – pyta zdenerwowany.

Koniec z fałszywymi

Zwolennicy nowego prawa zauważają, że takie rozwiązanie już od dawna jest stosowane m.in. we Francji, Indiach czy Niemczech. I choć może wydawać się uciążliwe, to rzeczywiście utrudnia prowadzenie działalności przestępczej z wykorzystaniem telefonu. Chodzi tu zarówno o poważne przestępstwa, jak i fałszywe alarmy bombowe w szkołach, w których, dzięki tej zmianie, ilość tego typu incydentów ma teraz spaść niemal do zera. Nie da się ukryć, że na początku wprowadziło to spore zamieszanie w życie wielu Polaków. Dziś stopniowo wprowadza się udogodnienia, umożliwiając rejestrację numeru na kartę w kioskach i sklepach (przykładowo T-Mobile współpracuje już z 20 tys. kiosków). Dlatego nie należy się dziwić, gdy następnym razem kupując kartę SIM sprzedawca poprosi nas o dowód osobisty – jest on niezbędny do rejestracji numeru na kartę.

Setki funtów za telefon

Inna poważna zmiana dotyczy całej Unii Europejskiej, a dodatkowo Islandii, Norwegii i Lichtensteinu. To zapewne wywoła entuzjazm klientów. Chodzi o ograniczenie, a w przyszłym roku całkowite usunięcie opłat roamingowych. – Roaming doprowadza mnie do szału – przyznaje 33-letnia Elżbieta, architekt, która często podróżuje po Europie w związku z pracą. – Nie chcę kupować karty SIM w każdym odwiedzanym kraju. Zresztą, jak załatwiam poważne sprawy służbowe, to nie wypada mi dzwonić z obcego numeru. Dlatego musiałam się przyzwyczaić do rachunków telefonicznych na kilkadziesiąt, czasem kilkaset funtów – narzeka. Od kwietnia roaming znów staniał: za połączenie przychodzące płacimy dodatkowo maksymalnie pensa za minutę, 4,3 pensa za minutę wykonanego połączenia i 1,7 p. za wiadomość, a także 4,3 p. za 1 MB danych. Osoby, które korzystają z taryfy polskiego operatora, zapłacą za rozmowy i 1 MB danych 25 groszy, a za SMS 10 groszy więcej, niż wynosi zwykła taryfa obowiązująca w Polsce.

Znowu pytania o Brexit

Dzięki temu za połączenia płacimy dziś na urlopie za granicą o 75 proc. mniej niż jeszcze kilka lat temu. Największa zmiana będzie jednak miała miejsce w połowie przyszłego roku, gdy opłaty za roaming znikną całkowicie. Za granicą będziemy wtedy płacić tyle samo, ile w kraju. „The Independent” zwraca uwagę tylko na jeden haczyk. Dotyczy on korzystania z telefonu na promach – np. wycieczkowych po Morzu Śródziemnym czy transportowych po Bałtyku. W takich miejscach statki mogą korzystać z sieci satelitarnej, za pomocą której połączenia są bardzo drogie. Najczęściej jednak mają też płatną sieć Wi-Fi, z której warto korzystać, gdy chcemy zadzwonić podczas rejsu. Sieć Wi-Fi na pełnym morzu raczej nie będzie darmowa, ale na pewno tańsza, niż korzystanie z „satelity”. Z kolei „The Mirror” zastanawia się, czy po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii nie okaże się, że znów będziemy musieli słono płacić za wykonywanie połączeń w czasie wakacji czy pracy w innym kraju UE. Biorąc jednak pod uwagę, że obniżka roamingu obejmuje dziś również Norwegię czy Islandię, raczej nie powinniśmy się tego obawiać.

Zasięg na wsi? Nie zawsze

Co jeszcze się zmieni? Ofcom planuje ukarać tych operatorów, którzy obiecują zasięg, jakiego nie są w stanie zapewnić. Co to oznacza dla nas? Lepszy zasięg poza miastami i na dalekiej północy, gdzie problemy z siecią dotychczas były największe, a w najgorszym wypadku przynajmniej zmniejszenie ilości obietnic bez pokrycia, jakimi chętnie raczą nas operatorzy. Nie ustaje też zamieszanie wokół internetowego serwisu BBC, z którego obecnie wiele osób korzysta na swoich telefonach i tabletach, zamiast czekać, aż ulubiony program pojawi się w telewizji. Dotychczas mogli to robić za darmo. Od września muszą opłacić 145 funtów rocznego abonamentu, tak samo, jak w przypadku tradycyjnej telewizji. Dotyczy to nawet osób, które z serwisu korzystają za pośrednictwem portalu lub sieci innej firmy, jak np. Amazon, Apple czy Virgin Media, a także tych, które w ogóle nie mają telewizora. Osoby, które będą oglądać BBC bez licencji, będą musiały się liczyć z karą do tysiąca funtów.

– Problem w tym, że programów jest teraz bardzo dużo. Tak jak miejsc, gdzie można je oglądać – Youtube, Dailymotion, Torrenty itp. Oby się nie okazało, że nie ma chętnych do płacenia za internetowy serwis BBC – zastanawia się Elżbieta, ta sama, która narzekała na ceny roamingu. Sama jednak zaraz przyznaje, że abonament („TV licence”) i tak płaci. Od przyszłego roku 7 milionów dzisiejszych użytkowników serwisu BBC będzie musiało też zarejestrować się, podając datę urodzenia i kod pocztowy, by móc oglądać ulubione programy i filmy. Stacja tłumaczy, że ma to na celu lepsze spersonalizowanie usług.

Zmiany w skrócie:

  • obowiązek rejestracji karty SIM w Polsce
  • tańszy roaming w Europie
  • brak opłat za roaming od przyszłego roku
  • większy zasięg sieci od przyszłego roku
  • rejestracja i obowiązek płacenia abonamentu w BBC iPlayer

Sonia Grodek