Start Polecane Wyjeżdżasz? Musisz znać przepisy

Wyjeżdżasz? Musisz znać przepisy

1187
0
PODZIEL SIĘ

Kiedy za granicą stracimy zasiłek? Jak długo można jeździć w UK pojazdem zarejestrowanym w Polsce? I gdzie leży to magiczne „centrum interesów życiowych”? Sprawdzamy terminy i najnowsze zmiany prawne.

Od lata tego roku – niejako po cichu – zmieniono okres, na jaki można wyjechać z kraju, by nadal otrzymywać niektóre świadczenia. Chodzi o Pension Credit i Housing Benefit, które do tej pory można było zatrzymać wtedy, gdy pobyt za granicą trwał do 13 tygodni. Teraz wystarczy wyjechać na cztery tygodnie, by móc stracić dodatek. Rząd chce w ten sposób zaoszczędzić, ale też zapobiec nadużyciom i sprawić, by ci, którzy dostają zasiłek, zyskane pieniądze wydawali w ojczyźnie. – To absurd – zżyma się 44-letnia Monika, recepcjonistka z Coventry. Co roku zabiera dzieci na 1-2 miesiące do rodziny, do Polski.

– Pobieram Housing Benefit i nie zamierzam go tracić. Na emeryturze też będę musiała zostać w Wielkiej Brytanii? Dziwne te zmiany… – zauważa. Dodatkowo, jeśli nie poinformujemy urzędu o tym, że wyjeżdżamy, a sprawa się wyda, możemy być zmuszeni do zwrotu świadczeń za okres, kiedy przebywaliśmy poza Wyspami. Zgodnie z prawem powinniśmy udać się do Jobcentre Plus i powiedzieć urzędnikowi o wyjeździe. Dotyczy to też Employment and Support Allowance i niektórych innych świadczeń. – Nie zamierzam zwierzać się nikomu z tego, że wyjeżdżam – wyjaśnia swoją strategię Monika. – Wcześniej też tego nie robiłam i nigdy nie było kłopotu. O ile nie przegapi się terminu spotkania w Jobcentre Plus, to nie ma szans, żeby się wydało – przyznaje.

Luksus na zasiłku

Niektórzy jednak rozumieją nowe zmiany. – Housing Benefit jest dla tych, których nie stać na czynsz. Jak to możliwe, że kogoś nie stać na czynsz, a jednocześnie wyjeżdża sobie na dwa miesiące z kraju i stać go, żeby utrzymywać w tym czasie mieszkanie w Wielkiej Brytanii i przykładowo w Polsce? Ludzie na zasiłku chcą mieć wszystko, ale dwa domy czy dwumiesięczne wakacje co rok powinny być luksusem dla tych, którzy ciężko pracują – zauważa 39-letni Jacek, właściciel firmy księgowej z Luton. Jak widać, zmiany wywołują pewne kontrowersje. Teraz okres przebywania za granicą może być różny dla różnych zasiłków.

Większość zasiłków dla niepełnosprawnych można pobierać przez 13 tygodni lub nawet 26, jeśli wyjazd jest związany ze zdrowiem (np. do sanatorium, na operację). Ale już Carer’s Allowance przysługuje tylko przez cztery tygodnie za granicą i to tylko wtedy, jeśli wyjedziemy raz na pół roku. Jobseekers Allowance nie przysługuje za granicą poza pewnymi przypadkami, gdy można go dostać nawet na trzy miesiące. Bez ograniczeń przysługuje za to większość zasiłków dla ciężarnych i matek, a także Winter Fuel Payment (ale ten ostatni można dostać tylko poza ciepłymi krajami południa Europy).

Kiedy nowe tablice?

Dodatkowo samochód musimy zarejestrować po spędzeniu w UK sześciu miesięcy w roku. Obowiązek ten nie dotyczy jednak robotników na kontraktach czy studentów, których nauka ma trwać z góry określony okres, np. rok. W takim jednak wypadku dobrze będzie mieć przy sobie stale poświadczające to dokumenty w języku angielskim. Choć niektórym wydaje się, że łatwo uniknąć odpowiedzialności (w końcu policja musi nam uwierzyć „na słowo” odnośnie terminu przyjazdu na Wyspy), to wiele się ostatnio w tej kwestii zmieniło.

Policja ma możliwość sprawdzenia kiedy wjechaliśmy do Wielkiej Brytanii po raz pierwszy. Współpracujemy z innymi województwami oraz organizacjami jak Border Agency, Porty Promowe i Eurotunnel, Home Office, Immigration Agency, Driving Standards, Trading Standards oraz służby z innych państw. Aktualnie policja w Wielkiej Brytanii kontynuuje międzynarodową akcję op. Trivium, w której targetem są pojazdy na obcych tablicach oraz wzbudzające podejrzenie. Mamy prawo odebrać samochód, a koszty odzyskania są bardzo wysokie – tłumaczą funkcjonariusze z Polskiego Zespołu Policji w Leicester.Wniosek? Jeśli chcemy mieć spokój, lepiej zarejestrować auto jak tylko podejmiemy decyzję o tym, że zostajemy w Anglii na stałe.

Centrum interesów

Jak widać zasady są różne w zależności od tego, czy chodzi o zasiłek, odliczenie podatkowe, czy rejestrację auta. Jeszcze inaczej jest w przypadku rezydencji podatkowej, czyli tego, gdzie powinniśmy się rozliczać. Brytyjskim rezydentem podatkowym zostaje się automatycznie, jeśli na Wyspach przebywamy fizycznie dłużej niż 183 dni w roku. Są jednak i haczyki: rok liczy się od 6 do 5 kwietnia następnego roku, a wymóg czasowy nie zawsze musi zostać spełniony, np. wtedy gdy z krajem łączą nas „istotne więzi”. Chodzi np. o rodzinę, dom czy firmę. W Polsce wygląda to podobnie, z tym że liczy się, gdzie jest „centrum interesów życiowych”.

Co to oznacza? Zdaniem Izby Skarbowej „centrum interesów osobistych to wszelkie powiązania rodzinne, tzn. ognisko domowe, aktywność społeczna, polityczna, kulturalna, obywatelska, przynależność do organizacji czy klubów, uprawianie hobby itp. Z kolei „centrum interesów gospodarczych” to przede wszystkim miejsce prowadzenia działalności zarobkowej, źródła dochodów, posiadane inwestycje, majątek nieruchomy i ruchomy, polisy ubezpieczeniowe, zaciągnięte kredyty, konta bankowe itd.”. Nadal nie wyjaśnia to sytuacji kogoś, kto ma dzieci rozsiane po kilku krajach Unii (powiązania rodzinne), „ognisko domowe” w Wielkiej Brytanii, wakacyjny dom w Hiszpanii, przynależy do organizacji czy klubów sportowych w kilku krajach, pracuje na zlecenie firm z Szwecji i Norwegii, a fizycznie przebywa najdłużej w Polsce.

Trudno ocenić

Wielu uważa, że w dobie swobodnego przemieszczania się w obrębie Unii Europejskiej takie rozróżnienie jest przestarzałe. – W zeszłym roku siedem miesięcy spędziłem na budowie u klienta w Niemczech, dwa miesiące u żony na Wyspach, dwa tygodnie na wakacjach w Egipcie. W Polsce byłem de facto pozostałe dwa miesiące. Co roku zastanawiam się, czy nie przenieść się z płaceniem podatków do jakiegoś innego kraju Unii. Bo tak naprawdę i tak mało przebywam nad Wisłą… – uważa Wojciech, 52-letni właściciel firmy budowlanej z Opola. W dobie pracy zdalnej (która w wielu krajach UE takich, jak Szwecja czy Holandia staje się już normą) rzeczywiście rozróżnienie na „centrum interesów gospodarczych” czyli kraj, w którym co rano zjawiamy się w pracy, może wydawać się sztuczne. Co powinny zrobić osoby, które mają co do tego wątpliwości?

Gdzie płacić podatki?

Chowanie głowy w piasek („może nikt się nie zorientuje”) to popularna, ale często zgubna metoda. Szczególnie, że odbieramy sobie w ten sposób prawa do świadczeń, które być może mogłyby nam przysługiwać tam, gdzie powinniśmy płacić podatki. Jeśli ocenienie, gdzie leży centrum interesów życiowych jest zbyt trudne, warto oddać to w ręce profesjonalisty. Wybierzmy księgowego, który zna się na międzynarodowym prawie podatkowym. Taka wizyta czy rozliczenie podatków może kosztować, ale warto przynajmniej przy pierwszym rozliczeniu skorzystać z pomocy, by wiedzieć, czy płacimy podatki we właściwym miejscu. Można też szukać pomocy na rządowej stroniewww.gov.uk/tax-help. W Polsce można wysłać zapytanie do Izby Skarbowej dla swojego miejsca zamieszkania. Należy do niej dołączyć wszystkie dokumenty i dokładnie opisać sytuację. Dzięki temu, w razie nieporozumień z Urzędem Skarbowym, będziemy mieć dowód na piśmie, że robimy to, co polecił nam urzędnik.

Sonia Grodek