Start Wiadomości Wpadka polskich kierowców w Essex. Przemycali nielegalnych imigrantów

Wpadka polskich kierowców w Essex. Przemycali nielegalnych imigrantów

1538
0
PODZIEL SIĘ

To nie był przypadek, brytyjskie służby dostały cynk od Holendrów i w porcie w Essex aresztowano czterech polskich kierowców ciężarówek, którzy przemycali na Wyspy 68 nielegalnych imigrantów. Wielu z nich wymagało natychmiastowej pomocy lekarskiej.

Zamiast sowitej prowizji za przerzut nielegalnych imigrantów naszych kierowców czekają poważne konsekwencje. Brytyjskie służby podkreślają, że mogło się przecież skończyć tragedią imigrantów, jak to już bywało w przeszłości. Przez długi czas nasi rodacy pozostaną za kratami. Brytyjskie służby będą starały się rozgryźć sprawę do końca: kto zlecił przerzut, kto stał za tym biznesem, gdzie zorganizowano punkt przerzutowy, itd.

Więzienie zamiast prowizji

A potem będzie sądowe rozliczenie i nasi kierowcy mogą się spodziewać surowych wyroków. Wyspiarze wysokimi karami chcą bowiem odstraszyć potencjalnych naśladowców, którzy biorą się za ten interes.

To największe tego typu odkrycie w ostatnim czasie, na dodatek jego „bohaterami” byli Polacy. Wśród ogromnej grupy imigrantów było piętnaścioro dzieci i dwie ciężarne kobiety. Wszystkie osoby były zamknięte niczym zwierzęta w klatkach w ogromnych ciężarówkach.

Oficjalnie w dokumentach polskich ciężarówek były pralki Made in Poland. Kiedy brytyjscy celnicy otworzyli ciężarówki, prawda wyszła na jaw. – To jedna z największych, jeśli nie największa próba przemytu ludzi na Wyspy w ten właśnie sposób – komentował na gorąco niecodzienne odkrycie konserwatywny poseł z Harwich i północnego Essex, Bernard Jenkin.

W ciężarówkach było ukrytych ponad 30 Afgańczyków, 22 Chińczyków, dziesięciu ludzi z Wietnamu oraz jeden Rosjanin.
Wśród tej grupy były kobiety, 14 z Afganistanu, sześć z Chin oraz dwie Wietnamki i Rosjanka.

Ledwo zniosły szmugiel

Siedmioro nielegalnych natychmiast po odkryciu zabrano do szpitala w Colchester, tam lekarze mieli wypowiedzieć się o stanie ich zdrowia, by potem można ich było przekazać pracownikom służb granicznych. Kilka osób narzekało bowiem na bóle brzucha, wiele miało też problemy z oddychaniem.

Wspomniany już Jenkin oświadczył, iż prawdopodobnie tych nielegalnych imigrantów trzeba będzie odesłać do ich krajów, choć na pewno wielu z nich, może wszyscy, złożą na angielskiej ziemi wnioski o azyl. W pierwszej kolejności zostaną jednak od wszystkich pobrane odciski palców, potem dokona się sprawdzenia, czy przypadkiem nie widnieją na jakiejś liście osób podejrzanych o działalność terrorystyczną.

Potem te informacje zostaną jeszcze skonfrontowane z bazami danych Unii Europejskiej. Wtedy można będzie rozpocząć procedury ich wydalenia z Wielkiej Brytanii. Zanim to się jednak stanie, odpowiednie brytyjskie agendy starają się ustalić, czy ludzie ci nie byli szmuglowani na Wyspy, by wykorzystywać ich jako niewolników.

Takie sytuacje zdarzały się już wcześniej. Rzecznik brytyjskiego Home Office ograniczył się w tej sprawie do wydania lakonicznego komunikatu, w którym podano jedynie liczbę zatrzymanych z określeniem, ile było dzieci, kobiet i mężczyzn.

Polacy pod zarzutami

Podano też, że do aresztu trafiło już czterech polskich kierowców. Wszystkim postawiono ciężki zarzut: próbę przemycenia na Wyspy nielegalnych imigrantów. Nikt bowiem nie ma wątpliwości, iż Polacy musieli wiedzieć, co wiozą. Teraz będą musieli się spowiadać z tego, kto i gdzie kazał im doładować do legalnej przesyłki „żywy towar”. Wszystko wskazuje na to, iż ludzi tych upchnięto do ciężarówek na terenie Holandii, Potem pojazdy wjechały na prom i ruszyły do Wielkiej Brytanii.

Prawdopodobnie polscy kierowcy byli jedynie kurierami, których zadanie ograniczyło się do dostarczenia „towaru” do Wielkiej Brytanii. Każdego z naszych umieszczono w oddzielnym posterunku policji, nie mają oni ze sobą żadnego kontaktu, policja nabrała wody w usta, nie udziela żadnych informacji o tym, co mówią nasi rodacy.

Kryminalne dochodzenie prowadzą przeciwko Polakom pracownicy Home Office. W tej szokującej sprawie wypowiedział się także rzecznik firmy Stena Line, właściciel promu, na pokładzie którego wieziono niecodzienny ładunek.

Rzecznik podał jedynie, iż wpadka nastąpiła w Essex, a załadunek odbył się w holenderskim porcie Hook of Holland. Przypomniano od razu, że w sierpniu ubiegłego roku w tym samym Essex odkryto w kontenerze 35 nielegalnych przybyszów. Jeden z nich, 40-letni Meet Singh Kapoor zmarł.
To najnowsze odkrycie po raz kolejny pokazuje, że Wielka Brytania jest nadal jednym z najbardziej pożądanych miejsc, do których udają się nielegalni przybysze z wielu krajów.

Polacy weszli w biznes

Po raz kolejny okazało się też, że za niezwykle intratny interes, jakim jest przemyt ludzi, biorą się Polacy. Już nie tylko przemyt papierosów, narkotyków czy żywności, ale także ludzie znaleźli się na liście polskich kurierów, a jak sugerują brytyjskie służby, także na liście polskich bossów, którzy już dawno postawili na ten sposób zarabiania pieniędzy. Niejasne jest, czy ta grupa nielegalnych miała załatwioną pracę na Wyspach, czy po prostu zostali przez jakiś gang sprzedani jako niewolnicy do najgorszych zajęć w tym kraju.

Polskim kierowcom postawiono nie tylko zarzuty szmuglowania ludzi, ale także narażania ich na utratę zdrowia i życia. Podróż na promie to kilkanaście godzin, w tym czasie ludzie ci nie mogą się poruszać, by nie wszczynać alarmu. Często nie mają nic do jedzenia, wody, zamknięci jak w puszce z trudem znoszą podróż.

Karuzela nielegalnych

Tymczasem szlak przerzutu nielegalnych z Holandii do Harwich specjaliści nazywają “karuzelą”, bowiem ci, którzy wpadają na Wyspach, robią wszystko, by podjąć niemal od razu kolejną próbę dostania się do tego kraju.

Jak opowiadał przedstawiciel brytyjskich służb celnych w Essex stan ludzi szmuglowanych był tak fatalny, że na miejsce skierowano kilka ambulansów, by jak najszybciej odstawić ich do szpitali. Wydawało się, że pomocy medyków będą też potrzebowali aresztowani polscy kierowcy.

Byli oni tak zaskoczeni wpadką, że groził im zawał serca. Na szczęście obyło się bez sensacji zdrowotnych tych ludzi. Promowa linia z Holandii na Wyspy jest jedną z najbardziej obleganych, jeśli chodzi o przesyłki towarów, chcieli z tego skorzystać także Polacy sądząc, iż w tym ogólnym tłoku uda się im odstawić “towar” na wyznaczone miejsce i zainkasować za to odpowiednią prowizję.

A chodzi w takim wypadku o sumy liczone po kilka, niekiedy kilkanaście tysięcy funtów. Przemyt ludzi to bowiem jedna z najbardziej dochodowych gałęzi przestępczej branży, jak się okazuje naszych rodaków też tam nie brakuje, choć prawda jest taka, że w tym biznesie to nie kurierzy zarabiają najwięcej.

Oczekuje się, że nielegalni zostaną odesłani z powrotem do Holandii a następnie do swoich ojczystych krajów, koszt tej operacji pokryją przedstawiciele Stena Line, bowiem to na promie tego przewoźnika doszło do przemytu. Przemyt ludzi to nie tylko dochodowy, ale i niebezpieczny biznes.

W lutym tego roku, jak wspominają pracownicy portu Harwich, doszło do tragicznego zdarzenia z udziałem dwóch nielegalnych imigrantów. Widząc, że nie uda się im w kontenerze dostać na Wyspy, zdecydowali się na desperacki krok, skoczyli z dużej wysokości do morza, by potem wpław dotrzeć do brzegu.

Mieli do pokonania około pół kilometra. 24-letni Albańczyk Artur Doda został dosłownie pocięty niczym potężną żyletką przez śrubę promu, zaś jego starszy o trzy lata kolega utonął. – Nie jest tajemnicą, że wielu z tych, których odkryliśmy w naszym porcie potem znowu będzie starało się dostać do naszego kraju.

To zjawisko nie zanika, można powiedzieć, że nasila się i przemytnicy ludzi zbierają teraz swoje żniwo –mówi Giles Young, jeden z pracowników straży granicznej w międzynarodowym porcie w Harwich. Harwich jest jednym z głównych brytyjskich portów kontenerowych, który obsługuje statki przybywające z Europy, północnej Afryki oraz basenu Morza Śródziemnego.

Wpadka pięknej Polki

Wpadka w Essen to jedna z najgłośniejszych spraw z udziałem Polaków, choć ubiegłoroczny “wyczyn” Sylwii Pietrzak też przejdzie do historii brytyjskich służb celnych. Ta piękna Polka też była kierowcą potężnej ciężarówki, która zmierzała do brytyjskiego Poole.

Z dokumentów przewozowych wynikało, iż była to legalna dostawa towarów. Kiedy sprawdzali ją celnicy, sądzili na początku, że kobieta zajmuje się szmuglem papierosów. Jakież było ich zdziwienie, kiedy odkryli, że w ładowni ciężarówki prowadzonej przez Polkę było 13 Albańczyków. Wszyscy zapłacili za podwiezienie ich do Wielkiej Brytanii.

Rzecz jasna żaden z nich nie starał się legalnie przedostać na Wyspy, poszli na skróty, a Polka im w tym pomagała. Pietrzak stanęła przed sądem w Bournemouth. Albańczycy byli pochowani w specjalnych klatkach ukrytych na skrzyni ciężarówki, sprawa wydała się podczas przeszukania pojazdu w Poole.

Wszyscy nielegalni zostali w błyskawicznym tempie odesłani do swojej ojczyzny. Jeden z pracowników służb celnych Kevin Hill, powiedział, że 30-letnia Polka bez stałego miejsca zamieszkania przyznała się do przemytu ludzi. Prawdopodobnie była ona członkiem grupy, która zajmowała się tym przestępczym procederem.
– Ona sprawiała wrażenie, że to, co robi, jest zgodne z prawem – mówił Hill w sądzie. Hill dodawał, że Polka była w telefonicznym kontakcie z jakimś Polakiem podczas podróży ciężarówką, być może był to jej mocodawca lub wspólnik.

Sędzia John Harrow postanowił sprawę zbadać szczegółowo, w tym celu mają się zająć rozpracowaniem Polki brytyjskie służby, by dojść do tych, którzy zlecili jej zadanie. – Sąd musi wiedzieć dokładnie, co się stało, to konieczne do sprawiedliwego osądzenia – mówił sędzia do Pietrzak i nakazał pozostawić ją za kratami.