Start Wiadomości Wielki chaos w Calais

Wielki chaos w Calais

548
0
PODZIEL SIĘ

Napływ nielegalnych imigrantów do Calais wymyka się spod kontroli. Głośne protesty słychać już ze strony Eurotunnelu, mieszkańców miasteczka i polskich firm transportowych.

Były najsilniejszy człowiek świata Mariusz Pudzianowski oskarżony o rasizm po tym, jak groził kijem bejsbolowym imigrantom w Calais – pisał 12 lutego „Daily Star”. Również polskie media oskarżały Pudziana o rasizm i agresję. O co chodzi? Otóż dwa tygodnie temu słynny strongman zamieścił na portalu społecznościowym emocjonalny wpis opisujący to, co widział w Calais: – Włamują się i okradają towar z naczepy i ja mam tylko patrzeć – pytał, a później dodał: – Jak wy byście postąpili, wioząc na naczepie tych uchodźców? Służby graniczne w UK oraz Francji termowizjerami ich znajdą i nie dość, że zapłacisz wysoką karę, to jeszcze narażony jesteś na oskarżenia o szmuglowanie uchodźców.

Okazało się, że siłacz jest właścicielem firmy transportowej, a przez ukrywających się w jego samochodach uchodźców musiał zapłacić jak dotąd 40 tys. funtów z tyt. mandatów. Do tego dochodzą koszty opóźnień i coraz większe problemy z zatrudnieniem kierowcy, który chciałby podróżować tą drogą i nie bałby się narażenia na kary czy więzienie.

Kierowcy rezygnują

– Pudzian i jego kierowcy też są w pewnym sensie uchodźcami w Wielkiej Brytanii, jeśli pracują i mieszkają w tym kraju. To żałosne, że tak źle traktuje ludzi, którzy, ryzykując życie, uciekli z drugiego końca świata. Poza tym kierowcy się wybielają, bo część na pewno z własnej woli przewozi za pieniądze imigrantów, a potem zgrywa niewiniątka, gdy znajdują ich służby – ocenia Maja, 24-letnia pracownica socjalna z Londynu, która całym sercem wspiera imigrantów. Inna opinia panuje często wśród samych kierowców.

– To, co się dzieje, to istny cyrk – mówi 35-letni Paweł, kierowca w polskiej firmie kurierskiej w Londynie. W Calais od lat bywa średnio 2-3 razy w tygodniu, ale ostatnio jego wizyty ograniczyły się do najwyżej 1-2 razy w tygodniu. Dlaczego? – Za pierwszym razem, gdy policja znalazła pod moją ciężarówką ukrytych dwóch mężczyzn, puścili mnie bez kary, bo chyba widać było, że jestem bardziej zszokowany, niż oni – opowiada. Później starał się dokładnie sprawdzać, czy nikt nie ukrywa się w jego ciężarówce, jednak jeszcze dwa razy znaleziono w niej obcokrajowców. – Dostałem łącznie 1000 funtów kary, którą na szczęście zapłacił szef. Jednak grozi mi, że więcej już nie zapłaci, więc pobyt w Calais za każdym razem jest dla mnie bardzo stresujący. Nie wspominam o opóźnieniach na granicy, policjanci ostatnio trzymali mnie trzy godziny na przesłuchaniu – przyznaje.

Zgłosisz migranta?

Szczęścia nie miał też kierowca, który w połowie zeszłego roku sam wskazał służbie portowej, że w jego mieszarce cementu znajduje się pięć osób. Jak podaje „Daily Mail” Peter Clark za to zgłoszenie dostał 2000 funtów kary – po 400 funtów od osoby. Jeśli służby będą miały podejrzenie, że kierowca z własnej woli przewoził imigrantów lub jeśli stanie się „recydywistą”, może go czekać nawet do pięciu lat więzienia. Zdaniem niektórych może to zagrozić eksportowi na Wyspy.

– Mamy problemy ze znalezieniem kierowców – przyznał w The Telegraph Patrice Schneider, dyrektor brytyjskiej firmy Birds Transport and Logistics. – W ciągu ostatnich tygodni zrezygnowało czterech kierowców. Rozmawiałem ostatnio z kierowcą z 29-letnim doświadczeniem, który stwierdził, że to zbyt stresujące, nie chce ryzykować życia i ma dosyć – dodał. Właściciele innych firm logistycznych opisywali, jak ich kierowcom grożono nożami czy obrzucano auta kamieniami.

UK i Francja zapłacą?

W połowie lutego Eurotunnel zażądał od rządów Francji i Wielkiej Brytanii 29 milionów funtów rekompensaty za straty wyrządzone przez imigrantów. Szturmujący tunel imigranci spowodowali opóźnienia i wycofanie pociągów oraz zmniejszenie liczby pasażerów. Wszystko to dotyczy jednak sytuacji z lata ubiegłego roku, bo od tamtej pory wzmocniono ochronę tunelu. Wielka Brytania stara się zniechęcić obywateli do wynajmowania mieszkań nielegalnym przybyszom, nakładając na właścicieli nieruchomości, którzy złamią zakaz, kilka tysięcy funtów kary.

– Nie wiem, co będzie dalej. Jeśli Wielka Brytania zostanie w Unii, będzie to co do tej pory, a sytuacja jest przecież dramatyczna. Jeśli wyjdzie, Francuzi przestaną zawracać sobie głowy pilnowaniem granicy i po brytyjskiej stronie zapanuje totalny chaos – zastanawia się 50-letni Franciszek, właściciel firmy transportowej z Manchesteru, który musiał wprowadzić premie dla tych kierowców, którzy zdecydują się podróżować przez Calais.

Oblężone miasto

Na 7 marca protest zapowiedzieli też mieszkańcy Calais. Jak podaje BBC, w miasteczku są już na porządku dziennym przestępstwa z udziałem zdesperowanych przybyszy, co odstrasza turystów i zwykłych mieszkańców. Żądali oni usunięcia z miasta obozowiska zorganizowanego przez ponad 1000 uchodźców, zapewnienia im godnych warunków życia, a także zainwestowania w upadające miasto i wprowadzenia obniżki podatku dla lokalnych przedsiębiorstw na najbliższe 10 lat jako rekompensatę za poniesione dotychczas straty. Przynajmniej jedno z ich życzeń już zostało spełnione: do wtorku (23 lutego) władze rozkazały wszystkim mieszkańcom opuścić prowizoryczny obóz. Imigranci mają zostać rozlokowani w kontenerach mieszkalnych i organizacjach pozarządowych w całej Francji, a jeśli się nie dostosują, obóz zlikwiduje policja.

Dzieci albo „dzieci”

W tym czasie głośno też o najmłodszych mieszkańcach obozowiska, bo ponad setka brytyjskich gwiazd z Judem Law i Benedictem Cumberbathem na czele podpisała list do premiera, w którym proszą o zapewnienie opieki nad dziećmi mieszkającymi w obozie. Mają one trafić do domów na terenie Francji lub zostać połączone z rodzinami w Wielkiej Brytanii. To reakcja na sytuację sprzed kilku miesięcy, gdy brytyjski kierowca ciężarówki próbował umożliwić pięcioletniej afgańskiej dziewczynce spotkanej w obozie w Calais połączenie się z mieszkającymi na Wyspach rodzicami i ukrył je w swojej ciężarówce. Groziło mu za to pięć lat więzienia. W styczniu okazało się, że musi zapłacić „tylko” 800 funtów kary.

– Jak w ogóle można rozdzielać rodziny?! To musi być dla nich dramat. Oczywiście, że powinniśmy przyjąć dzieci. To byłby grzech, gdyby pozwolić im umrzeć z głodu – uważa Weronika, 32-letnia przedszkolanka z Leeds. Według brytyjskiego prawa nie można odesłać do domu szukających azylu dzieci, jeśli nie towarzyszą im rodzice. Problem w tym, że w kwestii identyfikacji imigrantów często musimy wierzyć im „na słowo”, a młodzi dorośli spoza Europy, szczególnie z krajów, w których z powodu niedożywienia młodzież rozwija się wolniej, czasem wyglądają zdaniem pracowników imigracyjnych na dzieci. W połowie lutego w jednej z rodzin zastępczych afgański 12-latek oglądał dziecięcą pornografię, obraził nowego ojca i pracownicę socjalną – po badaniu wieku okazało się, że w rzeczywistości ma 18-21 lat. Takich przypadków sporo było też w Szwecji, która teraz pracuje nad wdrożeniem programu, mającym wyeliminować pomyłki dotyczące wieku przybyszy.

Piłka po stronie polityków

Jak widać, sytuacja imigrantów na granicy w Calais jest złożona. Pomysły na poradzenie sobie z obecnym problemem imigracyjnym będą z pewnością jednym z głównych czynników, jakimi kierować się będziemy podczas głosowania w czerwcowym referendum w sprawie przyszłości Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.