Start Wiadomości Wielka Brytania nie jest już rajem dla imigrantów

Wielka Brytania nie jest już rajem dla imigrantów

782
0
PODZIEL SIĘ

Ogromny wzrost aktywności i poparcia dla partii takich jak UKIP sprawił, że Wielka Brytania wypadła z grupy dziesięciu najbardziej przyjaznych imigrantom państw świata. W najnowszym rankingu MIPEX (ang. Migrant Integration Policy Index), UK zajęło 15. pozycję – co oznacza drastyczny spadek od czasu ostatniej analizy, która miała miejsce w 2010 roku, a w której państwo brytyjskie zajęło wysoką, 10. lokatę.

Jak zauważają autorzy analizy, taki rezultat może zaskakiwać, ponieważ brytyjskie prawo jest jednym z najsurowszych na świecie, jeśli chodzi o stosunek do dyskryminacji i przestępstw na tle rasowym czy religijnym. „Jednocześnie jednak jest też miejscem, gdzie rodzinom, które się rozpadną, najtrudniej jest wrócić do normalności” – tłumaczą.

Badacze zauważają także, że na ocenie zaważyły ograniczenia, jakie premier David Cameron nałożył ostatnio na imigrantów. „Przecież ich cel jest jeden: zminimalizowanie liczby osób przyjeżdżających do kraju” – stwierdzają.

Problem z innym ważnym czynnikiem – społecznym odbiorem imigracji – doskonale tłumaczy przedstawiciel MIPEX, Thomas Huddleston. „Kiedy ludzie myślą o imigracji, przed oczami stają im łodzie pełne uchodźców. A tymczasem większość imigrantów to Ci, którzy przeprowadzili się na Wyspy kilka – kilkanaście lat temu, pracują, mają rodziny, ułożyli sobie życie” – wyjaśnia.

Przypomnijmy, że premier David Cameron oznajmił ostatnio, że Unia Europejska musi robić wszystko, co w jej mocy, by uchodźcy z ogarniętych wojną i głodem terenów w Afryce wracali do swoich krajów. „Nie poradzimy sobie z tym kryzysem dopóki ludzie nie przestaną zostawiać swoich domów i ojczyzn. Wsiąść do łodzi i wypłynąć w morze to jedno, osiedlić się w Europie – to drugie” – mówił.

Afrykańscy uchodźcy już od kilku tygodni okupują port w Calais, włamując się do ciężarówek i tirów, byle tylko przedostać się na teren Wielkiej Brytanii. Sytuacja wymknęła się spod kontroli lokalnym służbom i doprowadziła do strajku kierowców. Szacuje się, że każdego dnia operujące w tym rejonie firmy przewozowe ponoszą z tego tytułu straty w wysokości ok. miliona funtów.