Start Wiadomości W UK nikt nie chce opiekować się seniorami. „Więcej zarobisz na wykładaniu...

W UK nikt nie chce opiekować się seniorami. „Więcej zarobisz na wykładaniu towaru”

593
0
PODZIEL SIĘ

W większości rejonów UK znalezienie chętnych do opieki nad osobami starszymi „graniczy z cudem”. Szefowie lokalnych centrów opieki wiedzą, że potencjalnych pracowników odstrasza wysokość płacy na poziomie niższym, niż ta którą otrzymuje wykładacz towaru w supermarkecie.

Z oceny obecnego stanu brytyjskiego sektora opieki nad osobami starszymi wynika, że w wyniku oszczędności i cięć budżetowych, wiele miejskich jak i prywatnych ośrodków pomocy stoi na skraju bankructwa. Jak informują przedstawiciele stowarzyszenia Association of Directors of Adult Social Services (Adass), opieka nad seniorami finansowana jest ze środków miejskich, a nie budżetu NHS. W ostatnich latach służba zdrowia skutecznie opierała się cięciom, czego nie można powiedzieć o funduszach samorządowych – lokalne rady mają obecnie do rozdysponowania kwoty o 40 procent mniejsze niż w 2010 roku. Mniejsze dotacje, jak również szybkie tempo starzenia się społeczeństwa to czynniki, które sprawiły że ośrodki opieki w ciągu pięciu lat musiały zredukować koszty o około 30 procent.

Brak środków przejawia się coraz większymi brakami kadrowymi, co z kolei znajduje przełożenie na jakość oferowanej opieki. Szefowie ośrodków twierdzą, że coraz trudniej jest im znaleźć chętnych do pracy z wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej, zwłaszcza w tych obszarach UK, gdzie bezrobocie nie jest wysokie. „W miarę jak gospodarka podnosi się po kryzysie, jest nam coraz trudniej rekrutować nowych pracowników. W niektórych rejonach Anglii jest to prawie niemożliwe” – twierdzi Simon Williams, radny londyńskiego Merton.

„Wydaje mi się, że to najwyższy czas na wydanie oficjalnego ostrzeżenia. Jeśli rząd nie podejmie koniecznych kroków, nie będziemy w stanie zapewnić osobom starszym opieki i usług, które są im niezbędne do godnego życia” – ostrzega Ray James, przewodniczący Adass i dodaje: „Jeśli ludzie maja wybór pomiędzy pracą w lokalnym supermarkecie, gdzie mogą liczyć na podwyżkę wynagrodzenia, a sektorem opieki, gdzie zarobią najniższą krajową, nic dziwnego, że porzucają pracę w ośrodkach” – twierdzi James.