Start Wiadomości „Umowy zerowe to niefortunne określenie”. Zobacz, jaką nazwę proponuje minister

„Umowy zerowe to niefortunne określenie”. Zobacz, jaką nazwę proponuje minister

630
0
PODZIEL SIĘ

Nie macie pojęcia o tym, jak żyją zwykli obywatele – z odpieraniem takiego zarzutu zmierzy się prędzej czy później każdy polityk. Po wypowiedzi na temat kontraktów zerowych Ianowi Duncanowi Smithowi będzie jednak znacznie trudniej znaleźć argumenty, aby tę tezę uwiarygodnić.

Minister Pracy i Emerytur stwierdził, że umów, które przewidują zatrudnienie w nienormowanym wymiarze godzinowym, nie powinno określać się mianem „kontraktów zerowych”. Jego zdaniem taka nazwa nie oddaje w pełni idei tego typu relacji pomiędzy pracownikiem i pracodawcą.

„Nazwa ‘kontrakty zerowe’ jest zła. Nie wiem, kto to wymyślił. Powinno się je określać jako ‘umowy elastyczne’” – stwierdził Duncan Smith w wypowiedzi dla telewizji Sky News.

Były lider konserwatystów zapewniał, że wspomniane umowy są tak naprawdę korzystne, ponieważ pomagają pracownikom „zachować balans pomiędzy życiem zawodowym, a prywatnym”. Inni członkowie jego partii najwidoczniej nie mają potrzeby „zbalansowania” swojego życia dzięki tego typu umowom – premier Cameron przyznał niedawno, że nie mógłby pracować na takich zasadach.

Komentarz Duncana Smitha wywołał natychmiastową reakcje przedstawicieli Partii Pracy, którzy deklarują wprowadzenie przepisów, dzięki którym osoby pracujące na kontraktach zerowych po trzech miesiącach będą miały prawo do przejścia na umowy o pracę.

Przewodniczący organizacji związków zawodowych TUC, Frances O’Grady wypowiedź ministra skomentował następująco: „Uszminkowana świnia, dalej jest świnią. Jeśli nazwa ‘umowy na zero godzin’ mówi zbyt wiele, może powinniśmy je przechrzcić na ‘umowy imienia Duncana-Smitha’?”. Użytkownicy Twittera również mają pomysły na zastępczą terminologię: „Uwaga! Ian Duncan Smith właśnie przemianował kontrakty zerowe na ‘umowy w rozmiarach uniwersalnych’” – ironizował Carl Maxim.