Start Wiadomości Transport może być tani

Transport może być tani

1072
0
PODZIEL SIĘ

Bilety na metro i autobusy w Londynie są najdroższe na świecie – tak wynika z najnowszych zestawień. Na szczęście istnieją sposoby, by zaoszczędzić na transporcie nawet kilkaset funtów rocznie.

W zestawieniu największych światowych stolic, które przygotowała kandydatka na burmistrza Londynu, Tessa Jowell, Londyn prześcignął m.in. Nowy Jork, Paryż (gdzie bilety są cztery razy tańsze), Moskwę (dziesięć razy tańsze) i Hongkong. W stolicy Wielkiej Brytanii bilet na metro (strefa 1-6) w godzinach szczytu kosztuje 5,10 funta, a bilet na strefę 1-3-3,30 funta. To co najmniej dwa razy więcej, niż w każdym z pozostałych miast.

Autobus to luksus

Poza Londynem najdrożej było w Waszyngtonie, gdzie analogiczny bilet kosztował 3,79 funta – nadal mniej niż w stolicy Anglii. Wysokie koszty transportu często szokują osoby przybywające na Wyspy za pracą. – Na dwa tygodnie poszukiwania pracy miałem 500 funtów. Załamałem się, gdy okazało się, że wydałem w tym czasie 100 funtów na bilety – opowiada 35-letni Marcin z Kalisza, który szczęścia w Wielkiej Brytanii szukał dwa lata temu.

– W Kaliszu za tą cenę mógłbym jeździć taksówkami. Do głowy nie przyszłoby mi, że autobus czy metro to luksus – dziwi się. Legendarnie wysokie są też ceny biletów kolejowych: według zestawienia TUC, bilet z St Albans do London St Pancras kosztuje trzy razy więcej niż taka sama trasa pokonana w Niemczech, Francji i Hiszpanii. W ciągu ostatnich kilku lat ceny niektórych biletów kupowanych bezpośrednio w kasie na dworcu wzrosły o… 245 procent! Na szczęście istnieją sposoby, by ograniczyć wydatki na transport.

Metro i autobusy

– Dopiero po kilku tygodniach kupiłem sobie Oyster Card. Teraz radzę każdemu, kto odwiedza Londyn na choćby kilka godzin, by zakupił kartę – radzi Marcin. Oyster Card kosztuje pięć funtów, które zostaną zwrócone, jeśli oddamy kartę przy wyjeździe z miasta. Można ją doładować w niemal 5 tys. miejsc w Londynie. Karta zawsze naliczy najkorzystniejszą możliwą taryfę, przez co bilety będą tańsze. – Dodatkowo zaoszczędzimy, omijając pierwszą strefę. Wiele tras można pokonać równie wygodnie poprzez dalsze strefy, a oszczędności na biletach są duże – zaznacza Marcin. Osoby pobierające zasiłek, dodatkowo mogą liczyć na nawet 50 proc. zniżki. Mieszkańcy Londynu mogą też wybrać TravelCard, czyli odpowiednik biletu tygodniowego/miesięcznego. Dzięki temu można zaoszczędzić ok. 30 proc. ceny. Podobne karty można znaleźć w niemal każdym brytyjskim mieście.

Najoszczędniejsi podają jeszcze jeden sposób. – Zawsze, gdy wybieram się do centrum, jadę rowerem lub przygotowuję sobie więcej czasu, by pójść na piechotę. Jeżdżę za to wszędzie autobusami i metrem poza trzecią strefą. Dzięki temu na bilety wydaję o połowę mniej – radzi na jednym z forów Samanta z Ealing. Ostatni sposób, by nieco „odbić” sobie koszty biletów dotyczy tylko osób, korzystających z Oyster Card. Co dwa tygodnie mogą one zarejestrować się na stronie claimmyrefund.co.uk. Portal automatycznie sprawdzi czy podczas ostatnich tygodni pasażer nie jechał metrem, które się spóźniło. Jeśli tak, aplikuje w naszym imieniu o zwrot kosztów. Większość z nas nie zawraca sobie głowy zwrotami, bo ilość papierkowej roboty przewyższa zyski. Dzięki tej stronie aplikowanie o refundację zwyczajnie się opłaca.

Pociąg

Najprostszy, choć nie zawsze wygodny sposób, by tanio kupić bilet kolejowy, to rezerwacja z wyprzedzeniem. Na stronie National Rail pierwsze „advanced tickets” pojawiają się na 12 tygodni przed terminem podróży. Pasjonaci, którzy regularnie kupują takie bilety podpowiadają, by właśnie wtedy zaczynać poszukiwania. Choć ceny zaczną znacząco rosnąć dopiero na trzy tygodnie przed podróżą, warto szukać połączeń wcześniej, bo na popularnych trasach wolnych miejsc może już nie być. Jeśli podróżujemy koleją co najmniej kilka razy do roku, warto zainwestować w „railcard”, czyli coś w rodzaju „karty lojalnościowej” danej linii. W ten sposób można zaoszczędzić nawet 1/3 ceny biletu i 50 proc. ceny biletu dla dzieci.

Taka karta kosztuje zwykle od 30 funtów za rok, jednak ta opłata często zwraca się już po pierwszym przejeździe. Jest jeszcze jeden sposób, by zaoszczędzić na dłuższych trasach. – Zawsze porównuję bilety na każdy odcinek u różnych przewoźników. Czasem okazuje się, że jedna z firm ma o wiele tańszy bilet na pociąg, który jedzie tylko pół godziny dłużej – wyjaśnia 30-letnia Judyta z Leeds. – Każda firma inaczej wycenia każdy odcinek podróży, dlatego zdarza mi się kupić bilet z dwoma przesiadkami i pokonywać odcinki tras u różnych przewoźników, za to nawet 50 proc. taniej – dodaje.

Autobusy w obcym mieście

Jeśli do innego miasta wybieramy się koleją, za niewielką opłatą do swojej rezerwacji na portalu MyTrainTicket możemy dodać bilet PLUSBUS. Co to jest? PLUSBUS pozwala na nielimitowane przejazdy niemal wszystkimi liniami autobusów w 360 brytyjskich miastach. Taryfy zaczynają się już od 2,50 funtów za dzień, a do tego liczą się też zniżki dziecięce i Railcard.

Samochód

Wydatki na benzynę spędzają sen z powiek wielu kierowcom. Jednym z prostszych sposobów, by zaoszczędzić nawet 100 funtów rocznie, jest karta lojalnościowa jednej z sieci supermarketów. Najczęściej tankowanie na stacji w pobliżu marketu pozwala zaoszczędzić 5-10 pensów na litrze. Ceny na poszczególnych stacjach można porównać też w internecie na stronie Petrolprices.com lub whatprice.co.uk. Innym sposobem jest dzielenie samochodu. Jak to działa? – Zawsze, gdy jadę do Londynu, kilka dni wcześniej ogłaszam się przez aplikację dla osób poszukujących dzielonego transportu. Najczęściej biorę 1-2 osoby. Raz zabrałam trzech pasażerów. Każdy zapłacił mi 30 funtów i zwróciły mi się koszty benzyny – wyjaśnia 29-letnia Judy z Birmingham.

Osoby, które korzystają z samochodu tylko kilka razy w miesiącu, mogą go wypożyczyć. I nie chodzi tu o odwiedziny w wypożyczalni samochodów i żmudne wypełnianie formularzy. Firmy takie, jak Zip Car, City Car Club i Carplus pozwalają za jednorazową opłatą roczną wynajmować samochody z ich parkingów rozmieszczonych po całym mieście za pomocą karty magnetycznej. Płacimy tylko za benzynę, a o kosztach napraw, parkowania, podatku czy ubezpieczenia możemy zapomnieć. A jak sprawić, by samochód zużywał mniej paliwa? – Ważne są dobrze napompowane opony. Poza tym lepiej nie włączać podczas jazdy klimatyzacji, nie otwierać niepotrzebnie okien, no i nie wozić niepotrzebnego bagażu. To oznacza też nie tankowanie więcej niż potrzeba – benzyna też waży swoje – wyjaśnia 40-letni Jacek, mechanik z zakładu samochodowego ze Slough.