Start Wiadomości Tragiczne skutki sztormu Desmond w UK

Tragiczne skutki sztormu Desmond w UK

1025
0
PODZIEL SIĘ

Rodziny, których domy zniszczył sztorm Desmond, zostały zmuszone do ich opuszczenia. Poinformowano je, że powrócić do nich będą mogły dopiero za osiem miesięcy – podaje „Daily Mail”.

W poniedziałek rano ponad 7 tys. ludzi wciąż było bez prądu. Utrudnione było także podróżowanie, a około 20 szkół zostało zamkniętych.

Meteorolodzy zapowiadają kolejne mocne opady deszczu – może spaść nawet do 20 cm od poniedziałku do czwartku w Północnej Irlandii, Szkocji oraz w północnych częściach Anglii.

Met Office poinformowało także, że podczas minionego weekendu w ciągu 24 godzin spadła rekordowa liczba deszczu. Około 35 cm opadów zostało odnotowane w Honister Pass w Cumbrii.

Miejscowości najbardziej dotknięte powodziami to: Carlise, Keswick, Appleby i Shap w Cumbrii, Morecambe, Carnforth i Lancester w Lancashire, a także Hawick oraz Perth w Szkocji. Ministerstwo Środowiska oznajmiło, że zostało zawiadomione o około 2,1 tys. domach dotkniętych powodziami.

Jak informuje „Daily Mail”, operacja usuwania skutków powodzi kosztować może nawet pół biliona funtów. W 2005 roku na ten sam cel przeznaczono 400 milionów funtów, a cztery lata temu 276 milionów.

Inżynierowie z pogotowia energetycznego North West całą noc pracowali nad przywróceniem prądu dla 50 tys. posiadłości w Lancashire, ale szybko rozprzestrzeniające się zniszczenia powodziowe w kraju doprowadziły do ewakuacji ponad tysiąca domów. Wielu ludzi spędziło noc w mieszkaniach nieznajomych lub w tymczasowych ośrodkach schronienia.

– To naprawdę dewastujące, by na trzy tygodnie przed świętami zostać bez domu i jakiegokolwiek pomysłu na to, co dalej z żoną i czwórką dzieci – powiedział mieszkaniec Cockermouth, Graham McKenzie, w rozmowie z „The Sun”.

David Cameron wyznał, że parlament Wielkiej Brytanii jeszcze raz przyjrzy się zabezpieczeniom powodziowym obowiązującym w kraju i zdecyduje czy muszą zostać one wzmocnione. W poprzednich latach rząd wydał 48 milionów funtów, by uniknąć szkód spowodowanych „niespotykanymi warunkami atmosferycznymi”.

W północnej części Anglii wciąż obowiązuje 46 alarmów powodziowych, sygnalizujących zagrożenie życia.