Start Wiadomości Tesco zamyka sklepy i rezygnuje z inwestycji, a straty liczą… samorządy

Tesco zamyka sklepy i rezygnuje z inwestycji, a straty liczą… samorządy

1146
0
PODZIEL SIĘ
JuliusKielaitis / Shutterstock.com

W Wielkiej Brytanii trudno znaleźć kod pocztowy, do którego nie byłby przyporządkowany chociaż jeden supermarket Tesco. Charakterystyczne niebiesko-czerwone litery stały się takim samym elementem miejskiego krajobrazu, co tabliczki z nazwami ulic.

Okazuje się jednak, że wpływ popularnej sieciówki nie ogranicza się jedynie do stanu zaopatrzenia domowej lodówki. Szkoły, stadiony, mieszkania i inne obiekty w przestrzeni publicznej wielu brytyjskich miast przez lata budowano z pieniędzy, jakie Tesco przelewało na konta samorządów w wyniku umów wynajmu, dzierżawy czy zakupu gruntów.

W wyniku skandalu finansowego oraz wyczerpującej wojny cenowej z dyskontami, Tesco odnotowało najgorsze wyniki sprzedażowe w historii, co doprowadziło do podjęcia decyzji o zamknięciu 43 istniejących sklepów oraz wstrzymaniu 49 zaplanowanych inwestycji.

O ile likwidacja placówek może się przyczynić do wzrostu stopy bezrobocia w pewnych rejonach, to, wbrew pozorom, wcale nie będzie to najdotkliwszy z efektów decyzji władz Tesco na lokalne społeczności. Sklepowy gigant planuje zaoszczędzić miliony funtów na ograniczeniu inwestycji, które w przypadku niektórych lokacji miały być gwarantem stabilnego rozwoju infrastruktury w regionie.

Jednym z przykładów na to, jak złamanie obietnicy inwestycyjnej przez Tesco wpłynie na życie mieszkańców, może być Somerset, gdzie zysk ze sprzedaży ziemi wartej 11 milionów funtów już został rozdzielony pomiędzy dwa samorządy. Na poczet umowy pomiędzy miastem a siecią poczyniono również pokaźne inwestycje – połowę obiecanej kwoty wydano na budowę nowego basenu miejskiego. Na chwilę obecną nie ma jednak pewności, w jakim stopniu, i czy w ogóle, Tesco należność ureguluje. Podobna sytuacja ma miejsce w Aberdeenshire, gdzie władze uwzględniły w budżecie zyski ze sprzedaży terenów rekreacyjnych Canal Park. Obiecane 10 milionów funtów, tak samo jak w Somerset, wydano jeszcze zanim zdążyły pojawić się na wyciągu z miejskiego konta.

Władze miast są decyzją sieci szczerze zaskoczone zawłaszcza, że wiele z nich pod koniec zeszłego roku otrzymało oficjalne zapewnienia o kontynuowaniu inwestycji, lub, jak w przypadku Chattteris, chęci dzierżawy gruntów przez kolejne ćwierć wieku.

Malcol Cullum, burmistrz Immingham, w którym, koniec końców, nie powstanie długo oczekiwany supermarket, stwierdził, że władze sieci „igrają z ludzkim życiem”. Miasto oddało firmie obiekt w kluczowej lokalizacji pod warunkiem przekształcenia go w centrum handlowe. Obecnie, połowicznie wykończony budynek stoi pusty, a znalezienie kolejnego inwestora, zdaniem władz, nie będzie łatwe.

„Mniejszym miastom zawsze trudniej jest pozyskać projekty na wielką skalę. To właśnie supermarkety były siłą napędową tam, gdzie powstanie wielkopowierzchniowej galerii handlowej było z reguły niemożliwe” – tłumaczy Mike Kiely ze stowarzyszenia Planning Officers Society.