Start Wiadomości Świat przenosi się do miast

Świat przenosi się do miast

1324
0
PODZIEL SIĘ
JuliusKielaitis / Shutterstock.com

Według najnowszych statystyk ONZ już ponad połowa ludności żyje w miastach. Do 2050 roku liczba ta zwiększy się do 6 miliardów.

Zawsze ciągnęło mnie do dużych miast, nie lubiłam Radomia, skąd pochodzę – zwierza się 37-letnia Marzena Kaczkowska. – Dlatego cieszę się, że mieszkam w jednej z największych na świecie metropolii. Londyn ma niesamowitą magię i energię – wyznaje. Marzena się myli, bo może Londyn i magię ma, ale nie jest jednym z największych na świecie. Ba, mało tego: żadne miasto europejskie nie kwalifikuje się do grupy tzw. megamiast.

Liga europejska

Londyn należał do ligi światowej ponad 100 lat temu, kiedy dzięki rewolucji przemysłowej, miasta zaludniły się na niespotykaną dotąd skalę. Dziś wyprzedza go Moskwa i Stambuł. Moskwa, stolica Rosji oraz największe miasto tego kraju, jest jednocześnie największą pod względem liczby ludności metropolią w Europie. Liczba ludności rosyjskiej stolicy to 10,56 mln, przy czym całą aglomerację zamieszkuje ok. 15 mln mieszkańców. Uważana jest za jedno z najdroższych miast świata, a w 2011 r. zamieszkiwana była przez największą liczbę miliarderów.

W Stambule, jedynej na świecie metropolii, która leży jednocześnie na dwóch kontynentach, mieszka ok. 10 mln ludzi, przy czym aglomeracja liczy sobie 13 mln mieszkańców. Dopiero za Stambułem plasuje się Londyn, stolica Wielkiej Brytanii oraz największe miasto Unii Europejskiej. W jego granicach żyje 7,6 mln ludzi, przy czym aglomeracja skupia 14,6 mln mieszkańców. Londyn stał się największym miastem świata w czasie napędzanej węglem rewolucji przemysłowej.

To wtedy rozpoczął się lawinowy przyrost ludności ziemi. Współcześnie Londyn jest największym centrum finansowym świata, wyprzedzającym pod tym względem nawet Nowy Jork. Jest też jednym z największych turystycznych centrów świata – corocznie przyjeżdża do Londynu około 30 mln. turystów. W pierwszej dziesiątce mieści się też Sankt Petersburg, zwany drugą stolicą Rosji i jego 5,5 milionowa aglomeracja.

Tuż za Petersburgiem jest Madryt, stolica i największe miasto Hiszpanii oraz całego Półwyspu Iberyjskiego, liczące 3,6 mln. mieszkańców (aglomeracja – 6,3 mln.) Madryt uznawany jest za czwarte najbogatsze miasto Europy, zaraz po Londynie, Paryżu i Moskwie. Co ciekawe, stolica Włoch mieści się w pierwszej dziesiątce, ale dopiero po Berlinie (3,4 mln) oraz Kijowie (2,7 mln). Rzym liczy 2,7 mln mieszkańców, przy czym aglomeracja rzymska – 3,8 mln. Z kolei Paryż, największe miasto we Francji ma 2,2 mln mieszkańców. Aglomeracja paryska, mieszcząca około 12 mln mieszkańców, jest drugą co do wielkości aglomeracją miejską w Unii Europejskiej oraz czwartą w Europie. Na 10 miejscu rankingu znajduje się Bukareszt, który zamieszkuje 1,9 mln mieszkańców, a aglomeracja 2,3 mln.

Czołówka światowa

Jeszcze 64 lata temu miasta zamieszkiwało 30 proc. światowej populacji. Dzisiaj jest to 54 proc. Najszybciej rosnącą liczbę mieszkańców miast można zaobserwować w Indiach, Chinach i Nigerii. Do 2050 r. przyrost ludności w tych krajach będzie stanowił aż 37 proc. globalnego wzrostu liczby ludności w miastach.

Dziś prawie połowa ludności żyje w niewielkich miastach, liczących poniżej pół miliona mieszkańców.

Jeden na ośmiu zamieszkuje tzw. megamiasta, które liczą ponad 10 mln ludzi. Megamiasta rosną jak grzyby po deszczu. Jeszcze w 1990 roku było ich zaledwie 10, a dziś jest ich już 28. Mieszka w nich 453 mln ludzi. 16 megamiast leży w Azji, cztery w Ameryce Łacińskiej, trzy w Europie i Afryce, a dwa w Ameryce Północnej. Najbardziej zaludnione miasto świata to 38-milionowe Tokio. – To zupełnie tak jakby cała Polska mieszkała w jednym mieście – podsumowuje internauta jednego z polonijnych portali.

Tuż za Tokio jest Delhi (25 mln mieszkańców), a po nim Meksyk i Szanghaj – po 23 mln. Ale to nie wszystko – w Chinach powstaje megamiasto o obszarze równym 12,5 proc. terytorium Polski. Największa metropolia świata ma powstać przez połączenie 9 miast. Jak podaje „Daily Telegraph”, zajmie powierzchnię ponad 41 tys. km kw. – Kiedy miasta są połączone ich mieszkańcy mogą swobodnie podróżować i korzystać ze służby zdrowia oraz innych usług w regionie – mówi Ma Xiangming, planista z instytutu Guangdong, cytowany przez „Daily Telegraph”. Zdaniem autorów projektu spowoduje to obniżki cen – np. niższe rachunki telefoniczne nawet o 85 proc.

Ale Chiny na tym nie poprzestaną. W ciągu następnych lat planują stworzyć kolejne megamiasta, które może zamieszkiwać nawet do 100 mln mieszkańców. Już teraz pomiędzy Pekinem a Tianjinem powstaje Bohai, na którego terenie mieszkać będzie… 260 mln osób.

Czego szukamy w mieście?

– Anonimowości – odpowiada natychmiast 29-letnia Joanna z Biskupca. – W mojej miejscowości wszyscy się znają i patrzą sobie do garnków i na ręce. Miałam dosyć takiego życia. W Londynie robię to co chcę i nikogo to nie obchodzi – zauważa.

24-letnia Małgosia Franczak wybrała duże miasto ze względu do dostęp do miejsc związanych z kulturą i sztuką. – W moim miasteczku było jedno kino, które przerobiono na sklep „wszystko po 5 zł”, a ja uwielbiam teatr i film. Dlatego w Londynie mam raj – West End, The Globe, Southbank Center – podkreśla.

Dla 36-letniego Maćka Misiurskiego najważniejsza jest praca. – Jak się ma rodzinę, to głównie się myśli o jej utrzymaniu – zaznacza. – Dlatego przyjechaliśmy tu, bo można mieć kilka prac jednocześnie i nawet jak stracę „robotę”, to w ciągu tygodnia znajdę następną. Duże miasto nie pozwoli głodować – dodaje.

Dla Wojtka duże miasto to różnorodność. – W Londynie mogę pracować dziś za barem, studiować w London Art. College, być wolontariuszem dla British Heart, chodzić na karate i pływalnię. Ale jutro mogę zapisać się na Politechnikę, chodzić na próby chóru i zacząć trenować squasha. Londyn mi to wszystko umożliwia – zauważa.

20-letnia Iza podkreśla dostęp do rozrywki. – W „Londku” mam na każdym rogu pub i kafeję, na każdej ulicy klub, a latem jest dużo imprezek na Trafalgar i w ogóle ciągle coś się dzieje – opowiada.
Wg badań psychologów zajmujących się psychologią miasta, dla ankietowanych osób miasto musi bezwzględnie zapewnić: kontakt z kulturą, pracę, ruch i stymulację, wymianę dóbr i usług, zabytkową architekturę, możliwość spędzenia czasu poza domem, dostępność dóbr konsumpcyjnych oraz kosmopolityczną atmosferę.

Konsekwencje

Ale miasto ma nie tylko zalety. Nagromadzenie ogromnej liczby ludzi w jednym miejscu musi skutkować problemami. – Każda z zalet miejskich ma też drugą stronę medalu: tłok, korki na ulicach, szybkie tempo życia, zanieczyszczenie powietrza, ograniczony dostęp do przyrody – podkreśla Joanna z Biskupca. – Przyznaję, że na początku trudno mi było się do tego przyzwyczaić – dodaje.

– W takiej metropolii jak Londyn, mimo kilku milionów ludności tu żyjącej, samotność jest niestety bardzo powszechna. Mocno odczuwalna jest zwłaszcza wśród emigrantów, którzy przyjechali tu najczęściej sami, zostawiając najbliższych w ojczyźnie. W sytuacjach trudnych (utrata pracy, choroba) taki człowiek nie może liczyć na wsparcie bliskich i dlatego łatwo może się on znaleźć na ulicy. Jest to częste zjawisko – tłumaczy Dorota Haremska z Barki UK.

Stąd zjawisko „uschroniskowienia”, czyli zależności od pomocy państwa lub gminy. – Do negatywnych zjawisk związanych z istnieniem wielkich miast należą: pogarszanie się warunków środowiska przyrodniczego i to nie tylko w centrum miasta i w strefie podmiejskiej, ale również w dalszych regionach kraju, a nawet kontynentu, powodowane przemieszczeniem się wytworzonych w miastach pyłów, gazów i ścieków. Przeciążenie komunikacji miejskiej i związane z tym utrudnienia w życiu mieszkańców, wzrost kosztów związanych z budownictwem mieszkaniowym, gromadzenie się wielkich ilości odpadów komunalnych i przemysłowych oraz trudności związane z ich składowaniem. Kolejnym problemem jest deficyt wody – wymienia Magdalena Pieniążek, absolwentka Politechniki Łódzkiej.

Raj w slumsach?

Za ćwierć wieku w miastach będzie żyło 5 mld ludzi, z tego 2 mld będzie się gnieździć w slumsach. Dzielnice nędzy staną się więc miejscem życia co czwartego mieszkańca Ziemi. Choć ludzie napływający żyją w kiepskich warunkach, ich liczba się nie zmniejsza, ponieważ zwykle uciekają przed jeszcze większą biedą. Przeciętnemu Polakowi, który przeprowadził się do Anglii z Mazur czy Podkarpacia łatwo to zrozumieć – jego pierwsze lokum na ogół mieściło się na Lewisham czy Acton we wspólnym zatłoczonym mieszkaniu, a nie w apartamencie na Chelsea.

A jednak zwykle decyduje się on zostać w metropolii. „Cywilizacja megaslumsów”, jak pisze Andrzej Hołdys w „Wiedzy i Życiu”, oznacza, że ludzkość, która przez tysiące lat preferowała swobodną przestrzeń i wiejski styl życia w małych społecznościach, zaczyna się coraz bardziej ścieśniać w gigantycznych, podobnych do mrowisk skupiskach, z których największe liczą po kilkadziesiąt milionów osobników. Mrowiska są jednak dobrze zaplanowane, podczas gdy współczesne, żywiołowo rozwijające się metropolie to przeważnie królestwa chaosu – społecznego, architektonicznego – czytamy.

Miasto kosztuje

Ale oprócz kosztów środowiskowych mieszkańcy odczuwają tzw. koszty emocjonalne. – Stres wywołuje m.in. silniejszą rywalizację o szczupłe zasoby (miejsce w tramwaju, miejsce do parkowania, miejsce w kolejce) – tłumaczy w swojej pracy „Psychologia miejsca” prof. Maria Lewicka, kierownik pracowni badań środowiskowych przy wydziale psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Maciej Misiurski podkreśla też wzrost przestępczości, nasilający się brak poczucia bezpieczeństwa ludności, znieczulica społeczna oraz powstawanie subkultur. – To jako ojca dwóch córek martwi mnie najbardziej, zwłaszcza że Londyn podobno przoduje w przestępczości młodocianych – mówi.

Psychologowie postawili teorię, że istnieje zjawisko, które można nazwać osobowością miejską. Kelly Mc Gonigal z Uniwersytetu Stanforda przeprowadziła badania pokazujące, że u osób, które dorastały w dużym mieście, zauważyć można silniejsze reakcje w ciele migdałowatym w mózgu niż u osób dorastających na wsi. Ciało migdałowate jest nazywane „centrum stresu”, ale także „centrum poznania społecznego” – jest odpowiedzialne za zrozumienie motywacji innych ludzi i umiejętne reagowanie na wymagania społeczne. Właściwie nie ma się co dziwić tej teorii, że codzienne poddawanie psychiki takiej liczbie bodźców, na jakie jest narażony człowiek żyjący w mieście, nie powoduje jej zmian.

Smart city

W związku z rosnącą liczbą osób emigrujących do miast analitycy przekonują, że przed szybko rozwijającymi się państwami stoi teraz wielki problem. – Zarządzanie terenami miejskimi stało się jednym z najważniejszych wyzwań XXI w. – mówi John Wilmoth, szef oddziału ds. populacji ONZ.

Z raportu ONZ opublikowanego pół roku temu (2014 revision of the World Urbanization Prospects) wynika, że jeśli miasta są dobrze zarządzane, dają swoim mieszkańcom szansę ekonomicznego rozwoju i lepszego dostępu do podstawowych usług, jak opieka zdrowotna czy edukacja: – Dostarczenie transportu publicznego, mieszkań, prądu, wody i kanalizacji w gęsto zaludnionych terenach miejskich jest tańsze i mniej niszczące dla środowiska niż dostarczanie tych samych usług rozproszonej populacji wiejskiej – czytamy.

– Robiący ostatnio furorę termin „smart” odnosi się do wizji rozwoju miast, do tworzenia nowych form zarządzania partycypacyjnego, do nowej jakości transportu oraz podejścia do zagadnień ekologicznych i społecznych – tłumaczy Magdalena Pieniążek. – Chodzi o to, by za pomocą rozwiązań opartych na nowych technologiach usprawniać działania miast i podnosić jakość życia mieszkańców – podkreśla.

Jak definiuje organizacja THINKTANK Ośrodek dialogu i analiz, miasto przyszłości to połączenie inteligentnego wykorzystania nowoczesnych technologii z potencjałem instytucji i firm oraz kreatywnością i entuzjazmem obywateli. Miasta przyszłości nie stworzy się jedynie przez wszczepianie w jego przestrzeń innowacyjnych systemów. Rozwiązania inteligentne muszą współgrać z potrzebami użytkowników miasta, inaczej staną się tylko kolejnym gadżetem. Właśnie dlatego zarządzanie miastem przyszłości to trudne zadanie.

Miasta w liczbach:

  1. 180.000 ludzi przenosi się codziennie ze wsi do miasta
  2. 77.000 ludzi na km kw. przypadało na „Florydzie”, dzielnicy hiszpańskiego L’Hospitalet de Llobregat czyniąc ją najbardziej zaludnionym miejscem w Europie
    
  3. 1.923.077 ludzi na km kw. – to największe na świecie zagęszczenie ludzi zanotowano na osiedlu Kowloon’s Walled City w Hong Kongu, które istniało do 1993 r.
  4. 10,58 proc. rocznie to współczynnik wzrostu chińskiego miasta Beihai – najszybciej rozwijającego się miasta na świecie
  5. 750 największych na świecie miast generuje obecnie około 57 proc. światowego PKB. W 2030 roku osiągną one 61 proc. całkowitego światowego PKB

W wielu krajach zachodnich w miastach mieszka już niemal cała ludność. W Belgii żyje w nich 97 proc. populacji, w Wielkiej Brytanii – 91, w Niemczech – 88,5, we Francji i Hiszpanii – ok. 78. Powyżej 80 proc. ludzi mieszka w miastach również wAustralii, USA, Argentynie, Chile i Brazylii. Co ciekawe, Japonia jest krajem średnio zurbanizowanym – aż 30 proc. ludności nadal mieszka na wsi. Tak jak ma to miejsce w Polsce, Grecji i Austrii.

Anna Dobiecka