Start Wiadomości „Skończyły się kokosy w Anglii”. W UK nie ma już pracy dla...

„Skończyły się kokosy w Anglii”. W UK nie ma już pracy dla Polaków?

1744
0
PODZIEL SIĘ

Niedawny kryzys ekonomiczny odcisnął wyraźne piętno na europejskich gospodarkach. I choć najsilniejsze z nich powoli się z finansowego dołka podnoszą, to sytuacja na rynku pracy wydaje się systematycznie pogarszać. Przynajmniej z perspektywy imigrantów.

„Ludzie proszę nie przyjeżdżajcie do Anglii w styczniu, lutym czy marcu to jest martwy sezon! Przychodzi do mnie do pubu około 5 osób dziennie, co drugi to Polak bez NIN. Nie ma pracy dla ludzi, którzy mówią płynnie po angielsku i mają doświadczenie, skończyły sie kokosy w Anglii” – przekonuje w dyskusji na facebookowej grupie Mieszkamy w Londynie Kamil.

„Jak tutaj przyjeżdżasz licz sie z tym ze będziesz miesiąc bez pracy! Z podstawowym angielskim robotę możesz złapać co najwyżej na budowie u Polaka, a z angielskim, ale bez doświadczenia, w agencji pracy – najwyżej za 6.50 na godzinę, z czego wychodzi niecałe 6 na rękę” – rozwiewa wątpliwości wszystkich rozważających przyjazd na Wyspy Kamil. Jego zdaniem przechwałki niektórych „nowych” imigrantów o zarobkach sięgających 1000 funtów tygodniowo są bardzo naciągane.

Dlaczego tak jest? Z wyjaśnieniami śpieszy Marcin: „Debatowanie nad tym, czy da się zarabiać 200 funtów dziennie jest bezcelowe – takie prace zwykle wymagają dużego doświadczenia […] Prawda jest taka, że wielu ludzi tu przyjeżdża z oczekiwaniami nieprzystającymi do rzeczywistości, bazując na przechwałkach tych, którzy Polskę odwiedzają podczas wakacji. Ja zawsze mówię tym, którzy myślą o emigracji […]: jeśli zamierzasz hardkorowo oszczędzać, to coś oszczędzisz, ale będziesz żył w fatalnych warunkach – jak chcesz żyć jak człowiek to będziesz wydawał wszystko, lub większość tego co zarabiasz – ale będzie to już życie na lepszym poziomie niż w Polsce. Tak czy inaczej nie ma różowo” – kwituje swoją wypowiedź Marcin.

Zdania wśród użytkowników Mieszkamy w Londynie na temat tego, czy życie na Wyspach jest łatwe, są nadal podzielone, choć powoli można dostrzec mniejszą tendencję do „hura-optymizmu”, a większą do wyważonej krytyki panujących na rynku pracy warunków. Jak zauważa ironicznie jedna z użytkowniczek: „Racja, Anglia jest przereklamowana… Ale co zrobić jak w Polsce [bieda] piszczy, a norweski trudny?”.