Start Wiadomości Rekordowa liczba ataków psów

Rekordowa liczba ataków psów

992
0

Najbardziej zagrożeni są listonosze. Ale praktycznie nikt nie może czuć się w pełni bezpiecznie. W ubiegłym roku w Anglii i Walii odnotowano rekordową liczbę ataków psów na ludzi…

Był 1 stycznia br. Mieszkańcy Preston odpoczywali po urokach sylwestrowej nocy, kiedy w jednym z domów w centrum miasta rozegrała się tragedia. 22-letni Liam Hewitson został zaatakowany przez własnego psa. Pitbull o imieniu Trigger niespodziewanie rzucił się mężczyźnie do gardła, powodując poważne obrażenia twarzy i szyi. Mimo szybkiej akcji ratunkowej 22-latek zmarł, a agresywne zwierzę zostało uśpione. Wcześniej nie było z nim problemów, przez 6 lat, od czasu urodzenia, Trigger mieszkał ze swoim właścicielem. Wg lekarzy, tuż przed atakiem psa mężczyzna miał atak epilepsji.

– To nieprawdopodobne. Często widziałem ich razem na spacerze, ten zwierzak wydawał się naprawdę w porządku – nie krył smutku sąsiad Misbah Saeed. W ciągu ostatnich 10 lat w Anglii i Walii w wyniku pogryzienia zginęły co najmniej 22 osoby, w tym 13 dzieci.

Broń na czterech łapach

To już prawdziwa plaga. Opublikowane dane nie pozostawiają złudzeń – liczba osób wymagających interwencji lekarskiej w następstwie psiej agresji systematycznie rośnie. Ubiegły rok był pod tym względem rekordowy. Odnotowano 7.332 takie przypadki, co stanowi wzrost o 7,3 proc. w stosunku do roku 2014. W grupie pokrzywdzonych znalazło się 1.546 dzieci, które nie przekroczyły 14. roku życia.

Najbardziej na niebezpieczeństwo narażeni są mieszkańcy hrabstwa Merseyside. Z pomocy medycznej skorzystało tam 331 osób – aż o 22 proc. więcej niż rok wcześniej. To najwyższy wskaźnik w Anglii. Ale i w Walii statystyki znacząco skoczyły w górę. Interwencji lekarskiej udzielono tam 449 osobom, czyli o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej ataków zanotowano na obszarach Swansea i Bridgend w płd. części kraju.

Problem jest poważny, nic więc dziwnego, że władze biją na alarm zapowiadając zaostrzenie przepisów. Według nowych wytycznych, które wejdą w życie w lipcu bieżącego roku, kary dla właścicieli agresywnych psów będą wyższe niż wcześniej. Dotyczy to ataków skutkujących śmiercią bądź uszkodzeniem ciała – zarówno człowieka, jak i towarzyszącego mu czworonoga. Pobytem za kratkami będą także zagrożone osoby posiadające zabronione na Wyspach rasy. Na tej liście znajdują się: pitbull terrier, japoński tosa, dog argentyński oraz fila brasileiro.
Sędzia Richard Williams, członek Sentencing Council, uważa, że nowe uregulowania pozwolą rozszerzyć zakres kar w zależności od rangi i niebezpieczeństwa konkretnego przypadku.

– Większość właścicieli psów to porządni, odpowiedzialni ludzie, ale są i tacy, którzy narażają innych na poważne niebezpieczeństwo – twierdzi Williams, dodając, że w sytuacji, w której ofiara zmarła, właściciele psów będą odpowiadać z paragrafu o wysoki stopień winy, co jest zagrożone sankcją od 6 do 14 lat więzienia. Dotyczy to też przypadków, kiedy pies jest używany jako broń bądź specjalnie szkolony pod kątem agresywnego zachowania.

Kawałki mięsa

Zapowiedziane zmiany z zadowoleniem przyjmuje organizacja The Dog’s Trust. – Mamy nadzieję, że przyczyni się to do większej odpowiedzialności właścicieli, czego owocem będzie zmniejszenie liczby ataków na ludzi. Bardzo ważna jest edukacja w tym względzie – napisali w oświadczeniu członkowie Trustu.

W podobnym tonie wypowiada się James White, z organizacji Guide Dogs. Jednak, jak zaznacza, problem jest szerszy. – Każdego roku ponad 100 psów, przewodników osób niewidomych, jest atakowanych przez inne psy. To bardzo traumatyczne zdarzenia, mogące zniechęcić czworonogi do pracy, a ich właścicieli do wychodzenia z domu. Zdecydowane przeciwdziałanie temu jest potrzebą chwili – twierdzi White.

Czy bardziej restrykcyjne przepisy przełożą się na zwiększenie bezpieczeństwa? Czas pokaże. To już kolejny krok w tym kierunku. Poprzednio zaostrzono prawo w 2014 roku, w następstwie śmierci 11-letniej Avy-Jayne Corless z Blackburn, która zmarła po pogryzieniu przez pitbulla. Agresywne zwierzę zaatakowało dziewczynkę podczas snu. W efekcie wprowadzonych wtedy uregulowań zwiększyła się liczba wyroków skazujących; zintensyfikowano też ilość akcji mających uświadomić posiadaczom psów, jaka odpowiedzialność na nich ciąży.

Fachowcy zgodnie twierdzą, że to właściciel odpowiada za zachowanie swojego czworonożnego pupila. Również jeśli chodzi o zaniechanie. Prezenter telewizyjny Paul O’Grady, ambasador Battersea Dogs & Cats Home, przekonuje, że wielu pogryzień można uniknąć, gdyby psy były lepiej szkolone.

– Powinnością właścicieli jest traktowanie swoich czworonogów z miłością i szacunkiem, ale także przedsięwzięcie kroków mających na celu zagwarantowanie bezpieczeństwa w kontaktach z ludźmi i innymi zwierzętami – mówi O’Grady. Symptomatyczny jest głos w tej sprawie Amandy Peynado, mieszkanki Salisbury, która poważnie ucierpiała w następstwie ataku rottweilera. Jak mówiła w programie Victorii Derbyshire na antenie BBC 2, pies nagle, bez żadnego powodu, rzucił się na nią i pastwił przez ponad godzinę. Odchodził, po czym wracał, wyrywając z jej ciała kawałki mięsa. Kobieta straciła lewe ramię, a prawe ma poważnie uszkodzone. Podobnie jak plecy i nogę.

Mimo to Amanda Peynado nie wini swojego oprawcy. Komentując zmiany w prawie stwierdziła, że 99 proc. agresywnych zachowań psów spowodowanych jest umyślną bądź nieumyślną winą właściciela. – Tacy ludzie muszą mieć świadomość obowiązku, jaki na siebie biorą i potencjalnego zagrożenia, jakie stwarzają – zanim ich zwierzę rzeczywiście kogoś zaatakuje.

Lista agresorów

Ich ofiarą może paść praktycznie każdy. Jednak, jak pokazują statystyki, na pogryzienie przez psy najbardziej narażeni są listonosze i listonoszki. Dziennie ofiarą takich ataków pada przeciętnie 8 przedstawicieli tej profesji. Jedną z nich jest 32-letnia Claire Millen, która została zaatakowana przez kundla, kiedy zapukała do drzwi adresata, żeby dostarczyć mu pocztę. Agresywne zwierzę, na oczach swojego właściciela, rzuciło się na nią i dotkliwie pogryzło.

– Byłam przerażona. Krew tryskała dookoła – mówiła Millen, mieszkanka Liverpoolu, najbardziej niebezpiecznego, po Oksfordzie, miasta w Wielkiej Brytanii pod względem ataków psów. Miejscowa policja sporządziła listę najgroźniejszych ras 2015 roku. Wynik może budzić zdziwienie, gdyż najbardziej zadziorne i agresywne w stosunku do ludzi okazały się psy rasy jack russell. Ich przodkowie zostali sprowadzeni na Wyspy 200 lat temu i byli wykorzystywani głównie w polowaniach na lisy, ze względu na dużą energię, jaką się cechują.

Niewielkich rozmiarów, z pozoru niegroźne dla człowieka, w rzeczywistości okazują się bardzo niebezpieczne. Szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Noworodek Reggie Young został zagryziony na śmierć przez przedstawiciela tej rasy we własnym domu w Sunderland w czerwcu 2015 roku. Z kolei kilka miesięcy później 2-letnia Libby Jane Wilson w wyniku ataku jacka russella straciła oko. Dziewczynka bawiła się w parku w swoim rodzinnym mieście Chorley, w hrabstwie Lancashire.

Kolejne miejsca na liście najgroźniejszych psów w Liverpoolu zajmują staffordshire bull terrier, pitbull terrier, owczarek niemiecki, rottweiler, jamnik, bokser, dog niemiecki, doberman pinscher oraz husky…

Dariusz Dzikowski