Start Polecane Polak w pracy w Wielkiej Brytanii

Polak w pracy w Wielkiej Brytanii

670
0
PODZIEL SIĘ

Lepsze zarobki, większe możliwości, inna kultura pracy. Trudno się dziwić, że wielu z nas szuka swojej szansy za granicą.

Specjaliści z dziedziny HR od kilku lat wymieniają pięć głównych problemów polskiego rynku pracy. Są to: bezrobocie, umowy na czas określony, niskie pensje, stres i nierówności płacowe.

Szczególnie znaczące jest bezrobocie dotykające przede wszystkim osoby młode. Niemal co trzecia osoba jest bez pracy. Dokładniej (dane z 2014r.) – 26,3 proc. Dla porównania, w Unii Europejskiej ten odsetek wyniósł odpowiednio 22,8 proc. – Warto jednak pamiętać, że bezrobocie może występować mimo obecnych na rynku ofert pracy – podkreśla dr Marek Suchar, psycholog z Uniwersytetu SWPS specjalizujący się w psychologii zarządzania zasobami ludzkimi. – Przykładem mogą być młodzi ludzie, zwłaszcza ci, którzy ukończyli wyższe studia, i którzy nie chcą w związku z tym podejmować się wielu oferowanych im prac, nie biorąc przy tym pod uwagę realnej sytuacji na rynku pracy. Dlatego może się zdarzyć tak, iż przedsiębiorcy narzekają, że nie mają kogo zatrudnić, a absolwenci, że nie ma dla nich stanowisk.

– Nie po to kończyłam archiwistykę, by szyć fartuchy albo wykonywać pracę kasjerki – zastrzega 29-letnia Ewelina Zabłocka, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego mieszkająca w Londynie od trzech lat. – Dlatego pracują w Polsce Ukraińcy, Białorusini czy Wietnamczycy – wyjaśnia dr Suchar. – Dla nich warunki proponowane przez polskich pracodawców są wystarczająco atrakcyjne.

Dla dzisiejszych 40-latków pierwsza umowa o pracę na czas nieokreślony była właściwie normą. Wystarczyło sprawdzić się na okresie próbnym. Dziś wygląda to inaczej. Dwa lata temu około 25 proc. Polaków było zatrudnionych na podstawie umowy na czas określony. Jeśli chodzi o młodych, to odsetek był ponad dwukrotnie wyższy – 55 proc. – To jasne, że jak się ma 25-30 lat, to człowiek chciałby założyć rodzinę, kupić mieszkanie, ustabilizować się – narzeka Jakub, informatyk z Barking. – A w Polsce tzw. śmieciówki nie dają prawa do urlopu, na ich podstawie banki nie chcą przyznawać kredytów i ogólnie dowodzą totalnego braku szacunku do pracowników – podkreśla.

Jeśli chodzi o wysokość zarobków, to dwa lata temu Polska w rankingu znajdowała się na 26. spośród 32 miejsc. Wielu polskich pracowników zarabia minimalną pensję. Czy jest szansa, aby dogonić naszych zachodnich sąsiadów? Jeżeli wynagrodzenia będą realnie wzrastać o 3 proc. rocznie, to przeciętnego Europejczyka dogonimy w 2044 r. – wyliczyli specjaliści z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Niewielu z nas nie zna „syndromu poniedziałku”, kiedy na myśl o pójściu do pracy po weekendzie czujemy bolesny skurcz żołądka. Prawie połowa Polaków uskarża się na stres w miejscu pracy. Głównym czynnikiem jest brak pewności zatrudnienia. Z kolei ci, co ją mają, uskarżają się na przeciążenie. Dla nich stres powoduje niemożność osiągnięcia równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Ale jest też inny powód. – Polskie firmy często stosują zarządzanie strachem. Szef bywa niestabilny emocjonalnie i nie zawsze wiemy, czego od nas wymaga. Nierzadko zdarza się mobbing – twierdzi prof. Mirosława Marody z Instytutu Socjologii UW w wywiadzie udzielonym dla polskiego tygodnika.

Ze względu na nierówność wynagrodzeń, w rankingu z 2014 r. Polska zajęła 23. miejsce. Jak wyliczono dla łatwego zobrazowania sytuacji, kobiety w Polsce zarabiają średnio o 16 proc. mniej niż mężczyźni – to tak jakby od 2 listopada do końca roku pracowały za darmo. – Sytuacja ta wymaga ewidentnie rozwiązań systemowych – tłumaczy dr Marek Suchar.

Rynek brytyjski

W przypadku Wielkiej Brytanii, jak podaje „Guardian”, odsetek niepracujących młodych ludzi jest równy 14,4 proc. i choć dużo niższy niż średnia europejska, to niepokoi władze, ponieważ nie maleje. – Wydaje mi się, że po prostu młodzi w Anglii nie mają ambicji. Uczyć im się nie chce, kiepskiej pracy nie chcą wykonywać, bo skoro emigranci są skłonni pracować za najniższą stawkę, to Anglik dla siedmiu funtów za godzinę wstawać nie będzie. Po prostu mają wysokie oczekiwania – twierdzi Jakub. – Młodzi Brytyjczycy postrzegają nas, emigrantów tak, jak my patrzymy na Wietnamczyków czy Ukraińców w Polsce – dodaje.

Warto też zastanowić się nad kwestią przygotowania zawodowego. Jeśli w Polsce na ogół pracodawcy narzekają, że studia nie przygotowują absolwentów do pracy, dając im na ogół mnóstwo zbędnej wiedzy teoretycznej, nie dbając o praktykę, w Anglii można w pewnym sensie stwierdzić odwrotność tego zjawiska. Młodzi ludzie uczą się, praktykując bardzo wąski wycinek dziedziny, a brak im szerszej wiedzy oraz ogólnego spojrzenia.

– Na pewno można stwierdzić, że mimo obecnych sytuacji, gdzie prawa pracownicze są ewidentnie łamane, to jednak kultura pracy jest tutaj inna – podkreśla Jakub, pracujący od dwóch lat w firmie ubezpieczeniowej. – Komunikacja z zachowaniem zasad savoir-vivre, np. prośby o zostawanie po godzinach zamiast straszenia, że „kto nie zostaje, ten wylatuje”. Wiem, z czego będę rozliczany i jaką mam ścieżkę kariery. A poza tym kontrakty, urlopy, bonusy, pożyczki firmowe… – wylicza Jakub, który niedawno zaciągnął kredyt hipoteczny na dom dla swojej rodziny.

– Należy jednak pamiętać, że nie w każdej polskiej firmie pracownicy są traktowani jak niewolnicy i nie w każdej angielskiej są szanowani. Wszystko zależy od reguł panujących w firmach i organizacjach oraz cech osobowych osób na kierowniczych stanowiskach. Nie wolno uogólniać – zastrzega dr Suchar.

Dla Eweliny Zabłockiej, Brytyjczycy są bardziej wyluzowani niż Polacy. – Nie ma tego napięcia na twarzach i nieobecnego spojrzenia, tej wiecznej gonitwy, które można dostrzec u Polaków – podkreśla. Kate Fox, antropolożka kulturowa, autorka „Przejrzeć Anglików”, wyjaśnia to tak: otóż w Anglii po prostu nie wypada traktować pracy „zbyt serio”. Pewien dystans i chłodna ironia jest ogólnie przyjętą manierą. Osoby zbyt emocjonujące się wykonywanymi zadaniami są traktowane z przymrużeniem oka.

– Ja akurat spotkałam się z nieco innym zachowaniem – twierdzi Agnieszka Dixon, psycholożka i psychoterapeutka pomagająca polskim emigrantom. – Anglicy dużo mówią o swojej pracy, traktują ją jak pasję. Ale też bardzo podkreślają znaczenie swojej roli, mocno dbają o swój wizerunek osoby kompetentnej i szanującej się, co pracownikom chcącym po prostu działać może wydawać się niepotrzebną stratą czasu – przyznaje.

Mit pracowitego Polaka

– Już nigdy więcej nie zatrudnię żadnego Brytyjczyka – zarzeka się Joanna prowadząca biuro rozliczeniowe pod Birmingham. – Bo albo siedzę i sprawdzam ich na bieżąco, albo zostaję po godzinach i poprawiam. Jakoś po Polakach nie muszę… – zaznacza. Jak mówi, publikacja Instytutu Spraw Publicznych „Wizerunek Polski i Polaków w Wielkiej Brytanii”, która zawiera wyniki badań, ekspertyzy i rekomendacje: „Typowy polski imigrant to pracownik niewykwalifikowany – taką opinię wyraża ponad 75 proc. ankietowanych Brytyjczyków. Co więcej, ich zdaniem nie tylko podejmujemy się najcięższych prac, ale wykonujemy je sumiennie i rzetelnie, a nasza praca cieszy się dużym uznaniem wśród pracodawców”. – Gdy przyjechałem do Londynu dziewięć lat temu, roboty szukałem kilka tygodni. Jak dostałem, to jakbym Pana Boga za nogi złapał – wspomina 47-letni Stefan. – No i byłem w szoku, jak się ludzie stawiali managerowi. Ja wolałem siedzieć cicho, żeby nie wyrzucili, żebym nie musiał znowu szukać. Taki lęk miałem. Ale koledzy mi powiedzieli, że Polaków się tu ceni. Teraz to i sam głos podniosę, jak się na sajcie mi coś nie spodoba, bo wiem, że jak nie ta firma, to inna mnie weźmie – przyznaje.

Czy rzeczywiście tak jest? – Warto pamiętać, kto wyjeżdża za granicę. Zwykle ci, co mają silną motywację, są dynamiczni i ambitni, mają potrzebę działania – podkreśla dr Marek Suchar. – Z drugiej strony pracują pilnie, bo są na cenzurowanym. Polskie ekipy budowalne ceni się wysoko. Ale należy pamiętać, że ekipy remontowe złożone z członków tej samej narodowości w kraju już się tak nie starają. Sam niedawno doświadczyłem wyjątkowo kiepskiej jakości usług firmy wykończeniowej – twierdzi dr Marek Suchar.

– Na pewno pracujemy chętniej, gdy nam się za to dobrze płaci. Akurat w Anglii zarabia się dużo więcej niż w Polsce, więc i motywacja silniejsza – podkreśla Agnieszka Dixon. Czemu absolwent w Polsce, przedstawiciel tak „pracowitej nacji”, nie podejmie pracy „na kasie”, a za granicą decyduje się nawet na pracę na zmywaku i przy zbieraniu owoców? – Bo takie zajęcie za granicą ma inny wymiar – podkreśla Ewelina, która pracuje jako kelnerka w sieciowej restauracji. – Jestem spokojna, bo ta praca pozwala mi utrzymać rodzinę. Wiem, że to tymczasowe zajęcie, bo mam już plany, jak pokieruję swoją karierą zawodową w Anglii, żeby wykorzystać moje wykształcenie. Jednocześnie cały czas uczę się języka. W Polsce pójście „na kasę do Biedronki” byłoby pułapką. Walczyłabym tylko o przetrwanie bez nadziei na rozwój – podkreśla.

Juniorzy vs seniorzy

Choć nadal bezrobocie wśród młodych utrzymuje się na wysokim poziomie, wśród badanych w krajach europejskich Polacy są najsilniej przekonani o tym, że nadeszły złote czasy dla pracowników w wieku 18-30 lat, o których pracodawcy będą rywalizować – wynika z cokwartalnego badania „Monitor Rynku Pracy” prowadzonego przez Randstad. Z kolei z drugiej strony widać wśród nich niechęć do brania udziału w przysłowiowym wyścigu szczurów. – Nasz stosunek do pracy przez ostatnie 26 lat mocno ewoluował, co bardzo widać w badaniach Europejskich Systemów Wartości. Jeszcze nie tak dawno socjologowie mówili: „jesteś tym, co robisz”, naszą wartość jako człowieka skłonni byliśmy definiować poprzez pozycję zawodową. Dzisiejsi młodzi to negują, odklejają poczucie własnej wartości od pozycji w firmie, a nawet od samego faktu bycia zatrudnionym – tłumaczy prof. Mirosława Marody.

– Jak sobie to przeanalizowałam, to myślę sobie, że to lenistwo to może nie wina narodowości tylko raczej pokoleniowa – zastanawia się Joanna, księgowa. – Młodzi najwyraźniej nie mają motywacji, by angażować się w pracę. Polki czy Litwinki, które zatrudniałam, były dojrzalsze, miały na utrzymaniu dzieci i zależało im, żeby utrzymać pracę. A są przecież Polacy, którzy nie dali rady i w Anglii, kiedy okazywało się, że markowanie roboty nie wystarczy i naprawdę trzeba zakasać rękawy – zauważa.

Na przeciwległym do 18-latków biegunie mamy tzw. seniorów, których dzisiaj pracodawcy wydają się nieszczególnie cenić. – Owszem, działa ochrona prawna, która nie pozwala zwolnić pracownika na pięć lat przed emeryturą, ale też osobom w wieku 50+ trudniej znaleźć pracę. Nie ma się co dziwić, że jeśli 50-latek konkuruje z 20-latkiem o pracę doręczyciela, to pracodawca wybierze młodszego i sprawniejszego, który szybciej poradzi sobie z zadaniami – podsumowuje dr Marek Suchar.

Natomiast warto byłoby zwrócić uwagę na zasoby, jakim jest doświadczenie i dojrzałość 50-latka, a także jego dyspozycyjność, ponieważ jako rodzic dorosłych dzieci nie potrzebuje się nimi opiekować i może zaangażować się w wykonywane zadania. Jednak ofert na rynku pracy dla seniorów nie ma. Wyszukiwarki internetowe po wpisaniu hasła „praca 50 plus” wyświetlają „opieka nad dziećmi” lub „praca w Niemczech, opieka nad osobami starszymi.” – To trochę tak jakbym nie nadawała się już do niczego innego tylko do wynoszenia basenów – irytuje się 57-letnia Maria, była kierowniczka dużej sieciowej księgarni, która od półtora roku szuka pracy.

– Wraz z wiekiem nie ubyło mi inteligencji i spokojnie odnalazłabym się w dziale marketingu w dowolnym wydawnictwie. Jednak na ponad 100 wysłanych przeze mnie cv oddzwoniła jedna firma – podkreśla. Pod koniec 2014 r. w urzędach pracy w Polsce zarejestrowanych było 461,2 tys. osób powyżej 50. roku życia. Warto podkreślić, że aż 21,7 tys. z tych osób miało wykształcenie wyższe. Co trzeci bezrobotny legitymował się stażem dłuższym niż 20-30 lat. Średni czas bez pracy to 15,2 miesiąca. W 2014 r. działaniami aktywizacyjnymi – takimi jak szkolenia, staże, prace społecznie użyteczne – objęto tylko 17,9 proc. wszystkich bezrobotnych. W ten sposób w białych rękawiczkach wypycha się osoby dojrzałe na emerytury, renty, zasiłki przedemerytalne czy pomostowe. W Polsce między 50. a 64. rokiem życia pracuje tylko 30 proc. kobiet i 40 proc. mężczyzn. Dla porównania w krajach Europy Zachodniej to ok. 60 proc. – mężczyzn i kobiet. Rzeczywiście – w Wielkiej Brytanii bezrobocie w przedziale 50 plus dotyczy tylko 36 proc. osób i powoli się zmniejsza. Choć z drugiej strony, połowa z poszukujących płatnego zajęcia to osoby długotrwale bezrobotne. Na pewno ma znaczenie fakt, że walkę z ageizmem Anglia toczy już od wielu lat. Poza organizacjami, które powstały, by działać w obronie praw seniorów, np. Age UK powstają też agencje, firmy czy serwisy internetowe dedykowane osobom dojrzałym, łącznie z portalami oferującymi pracę dla osób z długoletnim doświadczeniem.

Co dalej, Polsko?

Wg raportu „Wpływ zmian demograficznych na rynek pracy w Polsce” (Sedlak&Sedlak), w latach 2015-2020 ubędzie blisko 590 tys. osób w wieku produkcyjnym. Kolejne dziesięciolecie przyniesie pogłębienie tych niekorzystnych tendencji. W latach 2020-2030 z rynku pracy odejdzie kolejne 925 tys. osób pomiędzy 18. a 64. rokiem życia. W rezultacie do 2030 r. zasoby pracy zmniejszą się o ponad 1,5 mln osób. Dla porównania, liczba zarejestrowanych bezrobotnych wynosi obecnie niewiele więcej, bo ok. 1,8 mln osób – zestawia dane autorka raportu, Maria Hajec.

Nietrudno się domyślić, że na wielkość przyszłych zasobów pracy ma również wpływ migracja. Według danych GUS, w 2014 r. liczba osób mieszkających za granicą powyżej 3 miesięcy wynosiła około 2,3 mln osób. I wg prognoz, przez najbliższe lata będzie ona rosła. Jakie więc można zaproponować rozwiązanie?  – Prognozowany w najbliższej dekadzie znaczący spadek liczby osób w wieku produkcyjnym wymusi na pracodawcach zmianę strategii zatrudniania. W przyszłości firmy powinny poszukiwać potencjalnych pracowników głównie wśród osób starszych i kobiet, które to grupy obecnie stanowią duże rezerwy dla rynku pracy. Aby to zrobić, konieczne jest spopularyzowanie bardziej elastycznych form zatrudnienia spełniających oczekiwania osób starszych oraz sprzyjających godzeniu rodzicielstwa z pracą. Chodzi tu przede wszystkim o pracę w niepełnym wymiarze czasu oraz ruchome godziny pracy – podkreśla Maria Hajec.

Przez ekspertów OECD rynek pracy w Polsce został oceniony jako jeden z najgorszych wśród krajów rozwijających się, na równi z Turcją, Grecją i Słowacją. Pod względem zarobków znajdujemy się na jednym z ostatnich miejsc w Europie, a zadowolenie, jakie czerpiemy z pracy jest bardzo niskie. Jak to zmienić?

Najlepsze kraje w Europie pod względem rynku pracy – ranking

  • Badanie przeprowadzone przez firmę doradczą Llewellyn Consulting oraz serwis internetowy Glassdoor pozwoliło porównać 16 krajów pod względem wielu aspektów zatrudnienia i stworzyć ranking najlepszych krajów w Europie. Oto one: Estonia, Norwegia, UK, Austria, Dania, Niemcy, Szwajcaria, Belgia, Finlandia, Holandia, Francja, Irlandia, Włochy, Portugalia, Grecja i Hiszpania.

Brytyjski rynek pracy w liczbach

  • Obecnie poziom zatrudnienia osób w wieku 16-64 lata wynosi 73,9 proc. (II kwartał 2015), co jest najwyższym wynikiem od 1971 r.
  • Pracuje 31,3 mln osób: 16,7 mln mężczyzn i 14,6 mln kobiet
  • 22,9 mln pracuje na cały etat, a 8,4 – na część etatu
  • Rynek tworzy 26,52 mln pracowników i 4,61 mln osób samozatrudnionych

Anna Dobiecka