Start Polecane Początki życia w Wielkiej Brytanii

Początki życia w Wielkiej Brytanii

774
0

Bez adresu nie dostaniesz NIN, bez NIN i adresu nie otworzysz konta, bez konta są małe szanse na pracę i mieszkanie. Pierwsze formalności po przyjeździe wielu Polakom kojarzą się z syzyfową pracą.

Dwudziestoośmioletni Krzysiek z Łodzi do Wielkiej Brytanii przyjechał po raz pierwszy trzy lata temu. W internecie znalazł wcześniej ogłoszenie o pokoju na wynajem. Jeszcze w Polsce rozesłał cv do kilkudziesięciu miejsc, licząc, że pracodawcy odezwą się akurat po jego przyjeździe. Rzeczywiście tak się stało. – Już po paru dniach na Wyspach dostałem pracę pomocnika kuchennego. Szef kazał przygotować numer konta, więc poszedłem po pracy do banku. Okazało się, że muszę okazać dowód adresu, czyli rachunek, a przecież nic takiego nie miałem. Szef się wkurzył, że jestem niepoważny i zaproponował, że zapłaci mi, jak otworzę konto. Łatwo powiedzieć, ale do otwarcia konta była mi potrzebna wyprowadzka do samodzielnego mieszkania. Ale jak pokryć czynsz, jeśli nie dostaję wypłaty? W końcu podałem konto znajomego, co było ryzykowne i przysporzyło mi sporo stresu – opowiada. Krzysiek planował zostać na Wyspach na dłużej, ale pierwsze trudy tak go zniechęciły, że wrócił do domu po zaledwie dwóch miesiącach. – Myślałem, że wystarczy mieć dach nad głową, znaleźć pracę i będzie dobrze. Okazało się, że wszystko to jest strasznie trudne. Nie wiem, jak ludzie sobie radzą – dziwi się dziś Krzysztof.

Adres? Hotel

Wiele osób po przyjeździe ma podobne problemy. Jeśli są zdecydowani, by zostać na dłużej, dochodzi jeszcze problem z wyrobieniem numeru NIN. Zaklęty krąg się rozszerza. Przekonała się o tym 23-letnia Weronika z Białegostoku, studentka grafiki, która w zeszłym roku odpowiedziała na ogłoszenie o pracy w wymarzonej firmie w Londynie. – Zapytali, czy mogę przyjść na rozmowę kwalifikacyjną jutro, więc ściemniłam, że już od dawna jestem w Anglii. Kupiłam tani bilet i rano byłam pod ich drzwiami. Gdybym dostała pracę, planowałam pożyczyć pieniądze od rodziców i szybko się urządzić – tłumaczy.

Rzeczywistość okazała się nieco bardziej skomplikowana. – Musiałam przyjść na trzy dni próbne, więc od razu wydałam fortunę na hotele. Ale najgorsze było potem. W poniedziałek miałam dostarczyć numer NIN i parę innych podstawowych danych. Dopiero wtedy zaczęłam o tym czytać i okazało się, że nie dostanę NIN, jak mieszkam w hotelu. Pieniądze mi się kończyły, więc wróciłam do domu i w poniedziałek już się nie pokazałam w tej firmie. Taka szansa zmarnowana przez taką głupotę… – wspomina z niedowierzaniem Weronika.

Trudno się połapać

Rzeczywiście, początki mogą być bardzo trudne. Zwykle do potwierdzenia adresu np. przy zawieraniu umowy na telefon wystarczy list z banku zawierający numer konta i adres. Aby jednak otworzyć konto, potrzebujemy… adresu. Podobnie, jeśli potrzebujemy National Insurance Number. Z kolei bez tych dwóch dokumentów zdobycie legalnej pracy może być ekstremalnie trudne. Bez wynagrodzenia trudno za to wynająć mieszkanie, a zresztą wielu landlordów prosi o numer konta przy podpisaniu umowy. Jak z tego wybrnąć?

Krok po kroku

Istnieje pocieszenie. Tysiące Polaków w końcu przełamały złą passę i wyszły z zaklętego kręgu pierwszych, często koszmarnych tygodni i miesięcy na Wyspach. Jak do nich dołączyć i od czego zacząć? Pierwszym krokiem może być zdobycie brytyjskiego adresu, który jest potrzebny do otwarcia konta i przy podpisywaniu umowy o pracę. Najlepszy sposób to wynajęcie mieszkania, jednak nie każdego na początku stać na takie koszty. Póki nie wprowadzimy się, będziemy skazani na hotel lub uprzejmość znajomych, później musimy mieć środki na czynsz i kaucję, a także utrzymanie przez pierwsze tygodnie, do czasu aż otwarty zostanie na nasze nazwisko pierwszy rachunek bankowy. Razem średnio ponad 1000 funtów. Jednak nawet odpowiednie środki na pierwsze miesiące mogą nie wystarczyć do wynajęcia mieszkania.

Wyrozumiały landlord

– Miałam naprawdę duże problemy z wynajęciem pierwszego mieszkania. Każdy pytał o umowę o pracę i numer z konta, i na nic się zdały tłumaczenia, że przecież dopiero co przyjechałam – mówi 30-letnia Ania z Dzierżoniowa, która była opiekunką do dzieci w Londynie przez cztery miesiące . Warto wiedzieć, że zgodnie z prawem landlordowi do wynajęcia musi wystarczyć nasz dowód/paszport. Może, ale nie musi oczekiwać brytyjskiego konta bankowego, dlatego warto szukać do skutku wyrozumiałego właściciela mieszkania. Jest jednak i inny problem. Wielu wynajmujących od nowo przybyłych żąda dowodu na to, że stać ich na opłacenie mieszkania.

Takim dowodem jest najczęściej… umowa o pracę. Może nim być jednak też wyciąg z polskiego konta, o ile mamy na nim jakieś oszczędności. Nie każdy będzie jednak pytał o takie dokumenty. Jeśli chcemy trafić na wyrozumiałego landlorda, warto na początku wybierać polskie dzielnice, właścicieli zorientowanych w rzeczywistości nowo przybyłych imigrantów i tanie mieszkania (np. dzielone), które nie będą wymagały wysokiego poręczenia. W takich mieszkaniach niektórzy landlordowie zgodzą się też na podłączenie np. internetu na jednego z lokatorów, nawet jeśli zamieszkuje tylko jeden pokój lub go dzieli. Dzięki temu list od operatora będzie mógł przekonać bank, że mamy gdzie mieszkać, a tym samym pozwoli otworzyć wreszcie konto.

List z Jobcentre

Jeśli jednak nie znaleźliśmy takiego landlorda, a o samodzielnym wynajęciu na razie nie może być mowy, warto zacząć od innej strony. Można liczyć na łut szczęścia, bo zdarza się, że „zagoniony” urzędnik otworzy konto np. na podstawie listu ze sklepu zawierającego kartę rabatową, wysłaną na adres użytkownika. Jednak istnieje też bardziej niezawodny sposób. By ubiegać się o National Insurance Number trzeba mieć adres. Jednak nie musimy załączać dowodu adresu zamieszkania, jakiego wymagają banki. Wystarczy jakikolwiek adres, pod którym możemy odebrać list, jaki po paru tygodniach od spotkania przyjdzie do nas z Jobcentre Plus. Może więc to być adres mieszkania współdzielonego, adres kogoś z krewnych czy znajomych lub hotelu (niektóre godzą się na korespondencję do lokatorów). Niektóre firmy oferują nawet wirtualny adres, czyli skrzynkę pocztową, do której mogą przychodzić do nas listy. Koszt to zwykle od ok. 10 funtów miesięcznie.

Na początku jest trudno

Potwierdzenie otrzymania numeru ubezpieczenia wysłane na adres jest już wystarczającym dowodem dla banku, by otworzyć konto. Jego numer najczęściej dotrze do nas pocztą po kilku dniach razem z kartą do bankomatu (jak widać, w banku nie opłaca się podawać fałszywego adresu, bo przez to możemy nie otrzymać karty). Jeśli jeszcze nie mamy NIN-u, możemy się o niego ubiegać przedstawiając list z banku na dowód, że chcemy zostać na Wyspach na dłużej, a także, że mamy gdzie mieszkać. Uzbrojeni w NIN, adres i konto możemy z kolei zabrać się za poszukiwanie pierwszej pracy. W pewnych przypadkach szef może zatrudnić bez NIN i poczekać na jego wyrobienie, ale warto te formalności załatwiać zacząć jak najwcześniej. Wszystko to może zająć nam od kilku tygodni do kilku miesięcy, po których życie z każdym dniem powinno być już prostsze.

Sonia Grodek