Start Wiadomości Pijane samoloty

Pijane samoloty

919
0

Nie wylewają za kołnierz – piloci, członkowie załóg, pasażerowie. Bezpośrednio przed, a nawet w czasie lotu. Stres, emocje, chwile zapomnienia? Alkoholowy problem zatacza coraz szersze kręgi…

Lipiec bieżącego roku, lotnisko w Glasgow. Samolot linii Air Transat jest gotowy do lotu. Kierunek – Toronto, 345 pasażerów na pokładzie. Maszyna jednak nie wzbije się w powietrze, dwaj kanadyjscy piloci zostają wyprowadzeni w kajdankach przez policję. Okazuje się, że kapitan Jean-Francois Perreault (39) i jego pomocnik Imran Zafar Syed (37) są pijani. O ich podejrzanym zachowaniu poinformowała załoga. Lot został przełożony na następny dzień, a pasażerowie rozmieszczeni w hotelach. Przewoźnik przeprosił za zaistniałą sytuację, w ramach rekompensaty proponując każdemu podróżnemu po 200 dolarów kanadyjskich.

W specjalnym liście sygnowanym przez kierownictwo Air Transat napisano między innymi: „Prosimy przyjąć szczere przeprosiny za zamieszanie spowodowane przez odwołanie lotu. Zgodnie z naszą dewizą robimy co w naszej mocy, żeby wszystko funkcjonowało zgodnie z planem, ale, niestety, nie zawsze mamy na to wpływ. Bezpieczeństwo załogi i podróżnych jest dla nas priorytetem”.

Wśród pasażerów pechowego lotu byli również zakotwiczeni w Glasgow dwaj znani projektanci wnętrz, a jednocześnie prezenterzy telewizyjni – Colin McAllister i Justin Ryan. Obaj prowadzą show w kanadyjskiej telewizji.

– Podróże samolotem to element naszej pracy, latamy na tej trasie 20-30 razy w roku i nigdy coś podobnego się nie zdarzyło. Początkowo mówiono nam, że lot opóźni się o godzinę, potem o dwie, następnie o cztery, a w końcu został przełożony na następny dzień. Dopiero rano dowiedzieliśmy się, jaka była prawdziwa przyczyna tego zamieszania. To skandaliczna sytuacja, ale jesteśmy wdzięczni członkom załogi, którzy mieli dość odwagi, żeby powiedzieć, że piloci nie nadają się do lotu. Jak spuentowałaby moja szkocka babcia – lepiej spóźnić się w tym świecie, niż przybyć za wcześnie w innym – skomentował całe zdarzenie Justin Ryan, dodając, że w przyszłości piloci przed każdym lotem powinni obligatoryjnie przechodzić testy na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu.

Mam ochotę cię przelecieć

Dlaczego Jean-Francois Perreault i Imran Zafar Syed nie wylewali za kołnierz, mimo iż wiedzieli, że niebawem czeka ich długa podróż do Kanady? Tego nie podano. Wiadomo natomiast, jaki był powód zakrapianej imprezy, w której uczestniczył starszy członek załogi samolotu czarterowej linii lotniczej Small Planet. Portugalczyk wylewnie świętował sukces swoich rodaków, którzy 10 lipca zdobyli tytuł mistrzów Europy w piłce nożnej, po finałowym zwycięstwie 1:0 na Stade de France z Francją. Razem z kolegą, innym starszym członkiem personelu, który miał swój lot później, mężczyzna w tę pamiętną noc opróżniał kolejne drinki nie zważając na to, że rano czeka go podróż z podlondyńskiego lotniska Gatwick na grecką wyspę Korfu. Co więcej, zdjęcia z imprezy umieścił na Facebooku.

45-latek w hotelowym pokoju zameldował się dopiero rano, ale na lot już nie zdążył, pojawiając się na pokładzie samolotu dopiero 1,5 godziny po planowanym czasie odlotu. Silna woń alkoholu i niepewny krok nie pozostawiały złudzeń odnośnie jego stanu – mężczyzna został aresztowany, a następnie wypuszczony za kaucją. Sprawa będzie kontynuowana przed sądem we wrześniu.

Small Planet to stosunkowo niewielki, chociaż prężnie rozwijający się przewoźnik, działający na rynku od 2007 roku. Ale i największym potentatom zdarzają się wpadki. Cztery lata temu pilot British Airways Graeme Holden stracił pracę po nocnym pijaństwie – imprezował w hotelowym barze w Manchesterze na kilka godzin przed planowanym odlotem.

Jego los podzielił inny pilot tych samych linii, chociaż ze zgoła innych powodów. Po wlaniu w siebie kilku szklanek whisky mężczyzna, którego nazwiska nie podano, wszedł do pierwszej klasy, skierował się w kierunku siedzącej obok męża kobiety i próbując ją obmacywać zadeklarował: „Mam ochotę cię przelecieć”. Po czym dodał: „Chcę zaliczyć wszystkich z załogi”. Następnie próbował wejść do kabiny, jednak wyraźnie niedysponowany potknął się i runął jak kłoda. Podczas owego lotu mężczyzna nie był częścią załogi, ale następnego dnia miał zasiąść za sterami samolotu w Tokio, gdzie maszyna, na której doszło do powyższej sytuacji, leciała z Londynu.

Warto dodać, że nie był to pierwszy incydent z udziałem jurnego pilota. Wcześniej został zawieszony za uderzenie w twarz pokładowego stewarda. Mężczyzna po wytrzeźwieniu został oskarżony „o wysoce niestosowne zachowanie i narażenie reputacji pracodawcy na szwank”. Podobne zarzuty usłyszał inny pilot British Airways Martin Greathurst, który musiał pożegnać się z mundurem po tym, jak wysłał swoje mocno nieprzyzwoite, jak to obrazowo ujęto „pornograficzne zdjęcie”, do kobiety, którą poznał na pokładzie samolotu.

Podniebna balanga

Nadużywanie alkoholu, łamanie przepisów, seksualne podteksty… Ale nie tylko członkowie załóg stwarzają problemy, w ostatnim okresie prawdziwą zmorą dla przewoźników są pijani pasażerowie. W lutym bieżącego roku sześciu Brytyjczyków, w wieku 25-28 lat, zostało wyprowadzonych przez niemiecką policję z samolotu linii Ryanair po przymusowym lądowaniu na berlińskim lotnisku Schönefeld. Maszyna leciała z Luton do Bratysławy, a aresztowani mężczyźni byli częścią 12-osobowej grupy świętującej wieczór kawalerski jednego z nich.

Według opinii świadków, pochodzący z Southampton imprezowicze byli pijani już przed wejściem na pokład. W samolocie dali prawdziwy koncert – z trudem utrzymywali się na siedzeniach, większą część lotu stali, śpiewając bądź wykrzykując. W pewnym momencie jeden z nich ściągnął spodnie i obnażył się przed stewardessą, a dwaj inni zaczęli się ze sobą bić. Próby opanowania sytuacji przez personel pokładowy nie dawały rezultatu, dlatego zapadła decyzja o awaryjnym lądowaniu. Wyprowadzenie awanturników przez niemiecką policję trwało 20 minut, zgodnie z tamtejszym prawem za tego typu zachowanie grozi do 25 tysięcy euro grzywny. Do Bratysławy samolot przyleciał z dwugodzinnym opóźnieniem, ale już bez pana młodego, który wylądował w niemieckim areszcie.

Podniebna balanga zapewne na długo zapadnie w pamięci jej uczestników, innych pasażerów oraz członków załogi. Ale, jak się okazuje, nie tylko grupa dwudziestokilkulatków może sprawić poważne problemy. Dowodem na to jest przypadek 55-letniego mężczyzny, który swoimi ekscesami doprowadził do tego, że lecący z Bristolu do Malagi samolot linii easyJet musiał przerwać lot. Po 45 minutach w powietrzu kapitan, który wcześniej miał szereg skarg, zdecydował się zawrócić z powrotem na lotnisko wyjściowe. Awanturnik został aresztowany zaraz po wylądowaniu maszyny, a pasażerowie musieli czekać dopiero do rana następnego dnia na wznowienie podróży. Samolot nie mógł bowiem wyruszyć w drogę wcześniej z powodu limitu godzin, jakiego, zgodnie z prawem lotniczym, nie mogą przekroczyć członkowie pokładowego personelu.

Rzecznik easyJet przeprosił za zaistniałą sytuację. – Tego typu zdarzenia traktujemy bardzo poważnie, nie tolerujemy znieważania podróżnych czy gróźb. Nasz personel jest szkolony, żeby reagować adekwatnie do zaistniałych wydarzeń – w trosce o bezpieczeństwo lotu i pasażerów.

Gryzoń na pokładzie

Do powyższego incydentu doszło pod koniec kwietnia bieżącego roku, a kilka dni wcześniej ten sam przewoźnik odnotował podobne zdarzenie. Samolot wystartował o 7.15 z lotniska w Gatwick, kierując się na Teneryfę, ale 45 minut później kapitan poinformował obsługę naziemną, że dwaj pijani mężczyźni zakłócają spokój na pokładzie, uniemożliwiając kontynuowanie podróży. Maszyna zawróciła, jednak nawet po wylądowaniu nie obyło się bez ekscesów. Zmierzając do wyjścia jeden z awanturników popchnął pilota, a następnie rzucił się na interweniującego policjanta. Zarówno agresywny 26-latek, jak i jego o rok starszy kolega trafili za kratki, natomiast 143 pasażerów musiało czekać kolejne trzy godziny zanim samolot ponownie wzbił się w powietrze.

Piją, rozrabiają, awanturują się. Rzadko jednak dochodzi do cielesnych ataków na innych podróżnych, chociaż i takie przypadki się zdarzają. Na tym polu ostatnio przebił wszystkich Joshua McCarthy z miejscowości Sidcup, w hrabstwie Kent. Podczas lotu z Dubaju na londyńskie lotnisko Heathrow ten 21-letni elektryk wypił pięć małych butelek wina i… zupełnie odpłynął. Mniej więcej na 1,5 godziny przed lądowaniem zaczął kopać w siedzenie siedzącego przed nim pasażera, twierdząc, że zasłania widok, po czym napluł mu na głowę. Kiedy na miejscu pojawiła się próbująca interweniować stewardessa, Hayley Morgan, usłyszała pod swoim adresem: „Ty pier… ruda nazistowska suko”. Kobiecie ruszył na pomoc siedzący obok pasażer Chris McNerlin, ale rozwścieczony McCarthy ugryzł go w ramię. Tak mocno, że polała się krew. Ostatecznie po kilkuminutowej szarpaninie udało się przykuć furiata kajdankami do siedzenia.

– Musiałem zrobić badania, żeby sprawdzić czy nie zaraził mnie jakimś wirusem. To trwało miesiąc, w tym czasie miałem przymusową abstynencję od seksu – opowiadał później McNerlin. Przed sądem również stewardessa, która interwencję okupiła siniakami na obu nogach i ramieniu, mówiła o swoich traumatycznych przeżyciach. – Od tamtej pory mam problemy ze spaniem i boję się sama przebywać w towarzystwie mężczyzn – wyznała. Sędzia skazał krewkiego napastnika na 15 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 1,5 roku. 21-latek ma również przepracować społecznie 220 godzin i zapłacić 1050 funtów grzywny.

Zero tolerancji

Wzrost liczby incydentów z procentami w tle nie uszedł uwagi brytyjskich władz. Lord Ahmad, nowy minister lotnictwa w rządzie Theresy May, zapowiedział, że jego resort weźmie pod lupę uregulowania prawne i sposób w jaki sprzedawany jest alkohol na lotniskach. – Przyjrzymy się temu dokładnie. Nie chcemy zabijać dobrego humoru pasażerów tylko upewnić się, że system działa właściwie. Ludzie muszą być odpowiedzialni za swoje postępowanie i mieć szacunek dla innych podróżnych – dodał Ahmad.

Według opublikowanych ostatnio danych, w ciągu dwóch lat (od marca 2014 do marca 2016 roku) na brytyjskich lotniskach bądź w samolotach brytyjskich przewoźników zatrzymano 442 osoby będące pod wpływem alkoholu. Jedną z akcji, która ma zapobiec pogłębianiu się tej niepokojącej tendencji, jest mająca wystartować niebawem kampania pod nazwą „Zero tolerancji”. W lotniskowych sklepach, sprzedających wysokoprocentowe trunki, znajdą się ulotki informujące pasażerów, żeby nie nadużywali alkoholu – przed lotem, ani na pokładzie samolotu. Natomiast obsługa barów i restauracji ma ograniczać albo odmawiać sprzedaży alkoholu osobom, których stan wskazuje, że mają już dość…

  • Linie British Airways wyrzuciły z pracy dwóch pilotów, Jamesa Sharplesa i Mike’a Edwardsa, a trzeci, Chris Salmon, zrezygnował sam, po projekcji telewizyjnego dokumentu, w którym zarejestrowano jak imprezują w noc poprzedzającą lot. Nagrany z ukrycia film, na którym mężczyźni spożywają duże ilości alkoholu, wyemitowała stacja Channel 4. Dwaj inni piloci otrzymali pisemne ostrzeżenia, a dalszych czterech zostało dyscyplinarne przesłuchanych. Dochodzenie dotyczyło także 8 innych członków załóg. Według dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez Channel 4, British Airways tolerowały „niebezpieczną kulturę picia”, szczególnie przed krótkimi lotami na europejskich trasach. Zdaniem dziennikarzy, spożywanie alkoholu było na porządku dziennym, a ci, którzy się temu sprzeciwiali, byli zastraszani. (źródło: ABC News)
  • Zgodnie z przepisami większości przewoźników lotniczych, załoga nie może spożywać alkoholu w ciągu ośmiu godzin przed lotem. Wcześniej, w okresie 16 godz. przed startem samolotu, dozwolone jest picie z umiarem – nie więcej niż 5 małych kieliszków wina bądź ich odpowiedników.(źródło: ABC News)
  • W 1990 roku trzech pilotów samolotu amerykańskich linii Northwest, lecącego z Fargo w Północnej Dakocie do Minneapolis, znajdowało się pod wpływem alkoholu. Wszyscy stanęli przed sądem i zostali skazani na więzienie. Jeden z nich, Joseph Balzer, który później wrócił do latania, napisał na ten temat książkę „Flying Drunk”. (źródło: Travelers Today)