Start Wiadomości Pierwsze sondażowe wyniki wyborów w UK: Zdecydowana wygrana Davida Camerona

Pierwsze sondażowe wyniki wyborów w UK: Zdecydowana wygrana Davida Camerona

1528
0
PODZIEL SIĘ

Zdecydowane zwycięstwo i 316 mandatów dają Partii Konserwatywnej pierwsze wyniki exit poll. Jeżeli wyniki sondażu się potwierdzą, konserwatyści razem z Liberalnymi – Demokratami ponownie będą mogli stworzyć nowy rząd. Partia Nicka Clegga zdobyła zaledwie 10 mandatów, co jest bardzo słabym wynikiem w porównaniu z zeszłymi wyborami, kiedy obsadzili 57 miejsc.

O ogromnej porażce mogą mówić politycy Partii Pracy. Laburzyści zdobyli 239 miejsc, w porównaniu z 258 sprzed pięciu lat. Zgodnie z przewidywaniami w Szkocji zdecydowanie wygrało SNP i zdobyło 58 z 59 dostępnych mandatów. Cztery mandaty zajmą przedstawiciele walijskiego Plaid Cymru. Ukip zdobyło zaledwie 2 mandaty. Tyle samo mandatów mają zdobyć Zieloni.
Badanie exit poll polega na przeprowadzaniu ankiet w dobranych punktach wyborczych. Ankieterzy pytają co 10. osobę wychodzącą z lokalu wyborczego na kogo oddała głos w wyborach. Margines błędu w tego typu badaniach zwykle nie jest duży, ale należy pamiętać, że nie są to oficjalne wyniki.

Pierwsze zebranie nowowybranego parlamentu odbędzie się w poniedziałek 18 maja.

Większościowa ordynacja i okręgi jednomandatowe oznaczają, że wybory odbywają się w 650 okręgach na terenie całego kraju. W każdym okręgu kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów może zasiąść w parlamencie

Jakie będą kolejne kroki

Partia Konserwatywna jako pierwsza otrzyma misję stworzenia rządu. Zrobi to najprawdopodobniej we współpracy z Liberalnymi Demokratami Nicka Clegga, gdyż wspólnie dysponują konieczną większością do utworzenia gabinetu. Gdy okaże się, że obecna ekipa mimo wszystko nie może zebrać wymaganej większości głosów, inicjatywa zostanie przekazana Edowi Milibandowi.

Żeby móc wystąpić przed Królową na zebraniu parlamentu w środe 27 maja, siły polityczne, które chcą utworzyć rząd musza zdobyć conajmniej 326 głosów w 650 osobowej izbie. Jeżeli Sinn Fein, podobnie jak w poprzednich wyborach, nie obsadzi zwycięskich 5 mandatów, wówczas wymagana większość spadnie do 323 głosów.

Rozmowy koalicyjne z mniejszymi ugrupowaniami będą się toczyły zapewne równolegle. W 2010 roku stworzenie układu między konserwatystami, a Partią Liberlanych – Demokratów zajęło 5 dni. Wówczas jednak była o wiele prostsza sytuacja na scenie politycznej. Jasne było, że rząd Gordona Browna musi odejść, pytaniem tylko było, jak powinna wyglądać umowa koalicyjna.

Szanse na koalicję

Tym razem sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Naturalnym koalicjantem dla Davida Camerona są Liberalni-Demokraci, ci jednak w ostatnich dniach coraz ostrzej wypowiadali sie o konserwatystach i oba ugrupowania wyznaczają coraz więcej “czerwonych linii”, czyli postulatów, które są obsolutnie konieczne do dopięcia koalicji.

Ed Miliband może rozmawiać o nowym rządzie z SNP. Szkoccy nacjonaliści dysponują dużą liczbą mandatów, a we wcześniejszych wystąpieniach jasno dali do zrozumienia, że nie poprą torysów. Publicznie deklarowano za to poparcie dla rządu tworzonego przez laburzystów. Rzeczywistość może być jednak bardziej skomplikowana.

SNP chce ustępstw na rzecz Szkocji oraz rozluźnienia polityki budżetowej i możliwości większego zadłużania się. Stanowczo protestuje przeciwko temu Partia Pracy, która dodatkowo ma problem wizerunkowy, bo tworzenie jednego rządu z partią, która otwarcie mówi o niepodległości Szkocji, może być nie do przełknięcia dla elektoratu zamieszkującego Anglię.

Jeśli rozmowy się nie powiodą

Koalicyjne negocjacje będą zapewne trudne. Odchodzący rząd jest dopiero piewrszym gabinetem koalicyjnym, który przetrwał pełną kadencję. Wcześniej koalicje zdarzały się rzadko i trwały krótko. Jeżeli i tym razem okaże się, że nie uda się wyłonić większości z udziałem kilku partii, możliwe będzie stworzenie rządu mniejszościowego.

Gabinet mniejszościowy jest w całości złożony z polityków jednej partii. Każdorazowo przy głosowaniu ważnych ustaw musi zabiegać o poparcie innych ugrupowań. Rząd taki jest teoretycznie możliwy, ale politycy raczej niechętnie wybiorą ten wariant. Nie pozwala on prowadzić odważnej polityki i wiąże się z ciągłymi sporami i niestabilnością. Z drugiej strony partia, nie zyskując na forsowaniu własnych projektów, ponosi koszty rządzenia i jest obarczana główną winą za chaos na scenie politycznej.

Nowe wybory?

Fiasko rozmów koalicyjnych może grozić kolejnymi wyborami. Prawo zaklada dwie możliwości rozwiązania parlamentu.

Pierwsza z nich przewiduje, że za rozwiązaniem Izby Niższej zagłosuje dwie trzecie parlamentarzystów. W praktyce oznacza to, że przedterminowych wyborów muszą chcieć zarównon konserwatyści, jak i laburzyści.

Drugą możliwością jest przegłosowanie votum nieufności dla rządu. Gdy rząd otrzyma votum nieufności, a nowa większość nie zostanie wyłoniona, w ciągu 14 dni muszą zostać rozpisane nowe wybory do parlamentu.

Za votum nieufności uważa się również brak uzyskania większości na sesji z udziałem królowej, jak i nieuchwalenie budżetu na przyszły rok. Ta ostatnia możliwość może być szczególnie dotkliwa dla Eda Milibanda, który dostał ostrzeżenie od SNP, że jeżeli w nowym budżecie nie znajdzie się część postulatów przedstawionych przez Szkocję, rząd Partii Pracy nie może liczyć na poparcie budżetu.