Start Polecane Los Polaków na Wyspach po wyjściu z UE

Los Polaków na Wyspach po wyjściu z UE

904
0
PODZIEL SIĘ

Na Brexit trzeba spojrzeć przede wszystkim z perspektywy Polaków, którzy mieszkają na Wyspach. Tu, tak jak i w przypadku innych zmian politycznych i ekonomicznych, za wcześnie jest, by mówić o jakichkolwiek przepisach, które wejdą w życie.

– Sam rezultat referendum nie zmienia niczego w sytuacji prawnej Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Czekają nas teraz negocjacje dotyczące warunków wyjścia z UE. Do ich zakończenia Wielka Brytania pozostanie członkiem Unii Europejskiej i będzie zobowiązana do respektowania swoich zobowiązań wynikających z prawa UE, w tym dotyczących swobody przepływu osób i pracowników. Dla sytuacji Polaków po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE znaczenie może mieć zasada ochrony praw nabytych zależna od długości pobytu w Zjednoczonym Królestwie. Polska będzie dążyć do tego, aby nowe relacje pomiędzy UE i UK gwarantowały prawa nabyte, zarówno obywateli UE, jak i Wielkiej Brytanii – można przeczytać ogłoszenie opublikowane m.in. na stronie Ambasady RP w Londynie.

W podobnym tonie wypowiedział się też polski prezydent, Andrzej Duda: – Będziemy czynili wszystko, aby prawa Polaków w Wielkiej Brytanii nie zostały uszczuplone. Wierzę w to, że rząd brytyjski widzi wkład, który Polacy wnoszą w rozwój Wysp Brytyjskich, zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym.

Wkład imigrantów – w tym Polaków – w brytyjską gospodarkę to kwestia nie podlegająca dyskusji, bo od dawna wiadomo, że ci więcej wkładają do wspólnego budżetu niż z niego wyciągają. Poza tym, często wykonują oni prace, których Brytyjczycy nie chcą wykonywać, stąd też nie brakowało głosów podkreślających, że kampania referendalna pełna była populistycznych haseł – zwłaszcza tych mówiących o tym, że imigranci zabierają autochtonom pracę.

Co dalej?

W związku z Brexitem część ekspertów przewiduje powrót części rodaków do kraju. Z tego scenariusza mogliby się cieszyć niektórzy polscy przedsiębiorcy, którym brakuje wykwalifikowanych fachowców, ale czy rzeczywiście możemy się tego spodziewać? – Raczej nie. Tylko 3 proc. Polaków na Wyspach zadeklarowało chęć powrotu do Polski w sondażu, który się ukazał w gazecie „Observer” tuż przed referendum. Będzie niepokój, ale sytuacja się wyklaruje. Natomiast ci, którzy już posiadają National Insurance Number nie muszą się obawiać, że będą zmuszeni do powrotu – mówi Michał Dembiński, główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej (BPCC).

– Trudno powiedzieć, co stanie się z Polakami, którzy tu mieszkają. Jak się wydaje, w najbliższych miesiącach nie nastąpią zasadnicze zmiany. Dopiero za rok czy dwa, choć nie sadzę, by politykom zależało na tym, by odesłać ich do swojego kraju, tym bardziej, że zdecydowana większość z nich płaci tu czynsz, podatki itp. Kampania przedreferendalna była pełna emocji, hipokryzji i populistycznych haseł. Te ostatnie doprowadziły do tego, że poglądy wielu Brytyjczyków się zradykalizowały i zagłosowali oni w taki a nie inny sposób. Na ich decyzję na pewno wpłynął także kryzys ekonomiczny z 2008 roku, którego skutki Wyspy odczuwają do dzisiaj, a także kwestia uchodźców z Syrii czy Afryki Płn. Na pewno dziwi jednak fakt, że zazwyczaj mocno praktyczni Brytyjczycy nie wzięli pod uwagę aspektów ekonomicznych. Reasumując, nie sądzę, by Polacy, którzy mieszkają już na Wyspach musieli się martwić – jeśli już, Brexit dotknie tych, którzy dopiero planują tu przyjechać – podkreśla dr Małgorzata Kaczorowska z Instytutu Nauk Politycznych UW.

– Czy Polacy wyjadą z UK i wrócą do domu? To zależy, co uznają za swój dom: Polskę czy Wyspy. Jedno jest pewne: jeśli mieszkasz i pracujesz w Wielkiej Brytanii, to na twoim wyjeździe Wyspy naprawdę mogą sporo stracić. Z tego co widzę, brytyjskie firmy są zadowolone ze swojej współpracy z Polakami, cenią ich wiedzę i doświadczenie – zaznacza Martin Oxley, były dyrektor UK Trade &Investment w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie.

Pora na powrót?

Mimo uspokajających wypowiedzi polskich polityków i części specjalistów, nie wszyscy rodacy mieszkający na Wyspach są spokojni o swoją przyszłość tutaj – zwłaszcza gdy spojrzy się na podsycaną przez niektóre media atmosferę strachu i niepokoju. – Tak, obawiam się. Wiem, że jestem tutaj zbyt krótko, nic mnie nie chroni, atutem nie jest też fakt, że urodziło się tutaj moje drugie dziecko – mówi Mariusz Kalicki, księgowy z Southampton. Na pytanie „Czy się boi?”, twierdząco odpowiada też Marta Niedźwiecka, opiekunka do dzieci z londyńskiej dzielnicy Hammersmith. – Oczywiście, że się boję. Ta przyszłość nigdy nie była pewna, mieszkam tutaj od prawie czterech lat, ale nigdy nie miałam pewnego gruntu pod nogami. Nie byłam u siebie. Teraz siedzę na „bombie zegarowej”, bo może jutro przyjdzie mi się pakować – mówi.

Wynik referendum mocno podzielił nie tylko Brytyjczyków (zwłaszcza ci młodzi odżegnują się od niego, podkreślając, że zawsze zostaną częścią Europy), ale i Polaków, którzy mieszkają na Wyspach. – Spodziewałem się bardzo wyrównanego wyniku referendum choć przyznam, że do końca myślałem, iż będzie odwrotny. Moim zdaniem nie ma żadnych logicznych podstaw do obaw. Jeżeli Wielka Brytania wyjdzie z UE (co wbrew pozorom wcale jeszcze nie jest postanowione), będzie musiała być bardzo samodzielna, a zatem będzie musiała zrobić naprawdę wiele, aby zachęcić biznes do pozostania w UK. Jesteśmy bardzo przedsiębiorczym narodem i stanowimy coraz większą część mikro i małych firm na Wyspach, a to właśnie ten segment firm jest filarem gospodarki. Również nie podzielam opinii wielu rodaków w UK jakoby Polacy mieszkający na Wyspach mieli być deportowani. Uważam, że nie ma możliwości, aby doszło do takiej sytuacji, a osoby, które nie są na „permanentnym bezrobociu” mogą być spokojne. Pamiętajmy, że produkcja w UK funkcjonuje dzięki imigrantom z Europy Centralnej i Wschodniej. Nie sądzę, aby doszło do jakichkolwiek radykalnych zmian na naszą niekorzyść – mówi Cezary Kubicki, MCMI, Operations Manager w firmie Aexea Consulting Ltd., członek Chartered Management Institute.

O tym jak mocno zaskoczyły wszystkich piątkowe wyniki opowiadają też Renata i Artur Bjork, założyciele Biura Porad Obywatelskich. – Prowadzimy z mężem Biuro Porad Obywatelskich z główną siedzibą w Blackpool. Około 9.00 rano telefony zaczęły dzwonić z pytaniami: co dalej? Jak mamy żyć? Co teraz z nami będzie? Nie nadążaliśmy odbierać telefonów i odpisywać na zapytania klientów. Kilku już w piątek chciało wypełnić formularz stwierdzający fakt stałego pobytu na Wyspach. (…) Jako rodzina i jako ludzie tutaj pracujący nie boimy się o naszą przyszłość. Z racji wykonywanego zawodu tłumacza przysięgłego wiem, że prawo nigdy nie działa wstecz. Nie można dać się zastraszyć innym, że nagle wszystko się zmieni. Niestety Wielka Brytania bardzo pożałuje swojego wyboru. Kilka dni po referendum okazało się, że społeczeństwo angielskie tak naprawdę nie wiedziało za czym głosuje. (…) Przykre jest to, że to co zrobiła Wielka Brytania może być początkiem rozpadu Unii Europejskiej – podkreślają.

Dziś, zaledwie kilka dni po referendum, niewiadomych nie brakuje – kiedy Brexit mógłby dojść do skutku? Co oznaczałby dla Brytyjczyków i przybyszy z innych krajów mieszkających w UK? Czy brytyjska gospodarka będzie w stanie się z tego podźwignąć? I czy to koniec Unii, jaką znamy od lat? Na te – i wiele innych pytań – wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Joanna Szmatuła