Start Polecane Living Vage. Nie każdy szef płaci?

Living Vage. Nie każdy szef płaci?

669
0

Podniesione ostatnio stawki za godzinę dla co najmniej 13 tys. pracowników wciąż brzmią jak marzenie. Ich szefowie nie respektują zasad i płacą mniej. Co robić?

Jedno ze styczniowych wydań programu śledczego Dispatches na Channel 4 wywołało burzę. Z materiału nakręconego przez dziennikarzy wynikało, że pracownicy firmy Fashion Square Ltd z Leicester zarabiają przy szyciu ubrań dla popularnych firm odzieżowych 3 funty za godzinę. Jeden z szefów wyjaśnia w nagraniu, że musi konkurować z firmami z Chin i Bangladeszu, więc na więcej po prostu go nie stać. W innych firmach szyjących ubrania dziennikarz działający pod przykryciem otrzymał za godzinę pracy 3,25 – 3,5 funtów. – Nie chce mi się w to wierzyć – dziwi się 33-letnia Monika, brygadzistka z fabryki w okolicach Manchesteru. Przypomina sobie, że gdy po raz pierwszy przyjechała na Wyspy, w 2006 roku, pracowała przez jakiś czas za 4 funty. – To i tak więcej. No i to było już ponad dziesięć lat temu, pensje przecież mocno poszły od tego czasu do góry. Że w dzisiejszych czasach ludzie się na to godzą…? Ja się rozglądam za inną pracą, a zarabiam trzy razy więcej. Ludzie, ceńcie się bardziej – nie dowierza.

Szef nie pyta o zdanie

Są jednak i tacy, którzy rozumieją desperację pracowników godzących się na takie warunki. – Człowiek się na wszystko zgodzi, jak nie ma wyjścia. Sam tak pracowałem, więc wiem – tłumaczy 28-letni Robert z Sieradza, który sprząta na budowach w Londynie. Pytany, czy teraz dostaje pensję minimalną, dziwi się, bo nie wie, ile wynosi aktualna stawka. – Dostaję za godzinę pięć funciaków. Ale czasem popracuję i dwanaście godzin na dobę, więc wychodzę na swoje. O podwyżkę nie pytałem i nie będę pytał, bo na moje miejsce jest dziesięciu chętnych – zżyma się. Ujawnione przez śledztwo dziennikarskie stawki to wcale nie odosobniony przypadek. Półtora roku temu piekarze z West Bromwich alarmowali, że zarabiają… 1,2 funta za godzinę pracy. Szefostwo płaciło im 120 funtów tygodniowo, ale połowę od razu potrącało za nocleg w zatłoczonych mieszkaniach. Co szczególnie przykre, w procederze wykorzystywania rodaków brał udział 24-letni Polak. Polonijne media pisały też kilkukrotnie o stawkach rzędu 5 czy 6 funtów za godzinę, szczególnie częstych w handlu i rolnictwie.

Taką mamy kulturę

W zeszłym roku miała miejsce największa od lat podwyżka pensji do 7,20 funta za godzinę. Od kwietnia wzrośnie o dodatkowe 30 pensów. To poziom obowiązujący osoby powyżej 25. roku życia, który ma im wystarczyć na wszystkie podstawowe potrzeby i godne życie. Na Wyspach co najmniej 13 tys. osób pracuje dziś jednak za stawkę niższą. Ostatnio na HMRC spadła fala krytyki, gdy okazało się, że na 700 zgłoszeń o firmach, które płacą pracownikom za mało, tylko w trzech przypadkach postawiono zarzuty. Teraz urząd obiecuje, że bardziej przyłoży się do ścigania takich pracodawców. Przy okazji powstał raport, w którym ujawniono najczęstsze wymówki, jakie słyszą urzędnicy kontrolujący takie firmy. Szefowie twierdzili np. że płacenie mniej przez pierwsze miesiące pracy jest „częścią brytyjskiej kultury”; że gdy klientów nie ma, w sklepie pracownicy i tak nic nie robią, więc nie zasługują na pełną stawkę, lub, że płacą tyle imigrantom, bo są „niepełnowartościowymi” pracownikami.

Czekanie to też praca

– Idę do pracy, szef oferuje mi 250 funtów tygodniowo, a ja miałabym stanąć z kalkulatorem i zacząć liczyć, czy nie za mało wychodzi na godzinę? Wolne żarty! Ja się cieszę, jak szef mi wypłaci tyle do ręki, bez żadnego potrącania – dziwi się młoda, chcąca zachować anonimowość pracownica polskiego sklepu w Londynie. Jednak zgodnie z prawem nie ma znaczenia, czy szef ustala stawkę za tydzień, miesiąc czy rok – i tak musi zgadzać się ze stawką National Living Wage dla osób powyżej 25. roku życia i National Minimal Wage dla młodszych. Do czasu pracy wlicza się też czas, który pracownik spędza w oczekiwaniu na pracę, a więc np. wtedy, gdy popsuły się maszyny, ktoś nie otworzył magazynu lub nie dotarły na miejsce towary. Mimo takich niedogodności pracodawca musi płacić pracownikom za czas spędzony w pracy tak samo, jakby w tym samym czasie wykonywali swoje obowiązki. Zgodnie z prawem odliczyć można tylko czas spędzony na wyraźnie oddzielonej od pracy przerwie czy urlopie. Wbrew temu, co twierdzą przedstawiciele niektórych agencji pracy, takie stawki obowiązują też przy pracy przez agencje, a także na kontrakcie „zero hours”. Dotyczy to też osób pracujących na akord czy tych, które dostają pieniądze od każdego wykonanego zadania (napisanego artykułu, pomalowanego pokoju). Jeśli stawka podzielona przez średnią liczbę godzin, jakie są potrzebne do wykonania zadania jest zbyt mała, mamy prawo poskarżyć się szefowi.

Na skargę do szefa

Zgodnie z prawem to pierwszy krok, jaki trzeba podjąć, by ubiegać się o podwyżkę. Następnie można poprosić szefa o udostępnienie na piśmie dowodów wypłat dla pracowników (wyciąg z banku, dokumenty księgowe, kontrakty). Można poprosić o to w obecności osoby trzeciej, np. kogoś ze związku zawodowego lub innych pracowników. Pracownik ma prawo zrobić kopie tych dokumentów. Jeśli szefostwo jest głuche na próby polubownego załatwienia sprawy, pracownik może zgłosić się na infolinię Acas pod numerem 0300 123 1100. Infolinia oferuje bezpłatne tłumaczenie informacji na język polski. Z Acas skarga zostanie przekazana do HMRC, które wyśle pracodawcy list z nakazem zapłaty i informacją o grzywnie za łamanie praw pracowników. Jeśli szef nadal unika płatności, HMRC może podać go do sądu w imieniu pracowników. Można też zgłosić się do sądu pracy (employment tribunal), gdzie pomoc mogą otrzymać szczególnie osoby, które domagały się uczciwej zapłaty i zostały przez to zwolnione. Pracodawcy nie mają do tego prawa, podobnie jak do przekazywania obowiązków osoby powyżej 25. roku życia komuś młodszemu po to, by płacić mu mniejszą stawkę za godzinę pracy.

Wieczny bunt szefów

Do Living Wage nie są uprawnieni właściciele firm, nianie i au-pair, które mieszkają z rodziną, która opłaca im wyżywienie czy mieszkanie, a także stażyści. Ogółem jednak dla większości pracowników stawki z roku na rok rosną, a w znacznej większości legalnych ofert pracy oferowane pensje są na poziomie zgodnym z prawem. Dziś część szefów zżyma się na konieczność płacenia wyższych kwot swoim pracownikom tak samo, jak w 1999 roku, gdy po raz pierwszy wprowadzono krajową pensję minimalną. Warto pamiętać, że stawka ta wynosiła wtedy ledwie 3,60 funta na godzinę. Wtedy też pojawiały się głosy, że, płacąc uczciwe stawki, pracodawcy „pójdą z torbami”. Dziś wiemy, że większość z nich dostosowała się do przepisów i płaci dziś co najmniej tyle, ile wynosi National Minimal Wage. Z czasem powinni dostosować się też do National Living Wage. Skargi pracowników na tych szefów, którzy tego nie robią, powinny pomóc przyspieszyć ten proces.

Sonia Grodek