Start Wiadomości Liderzy odpowiedzieli na pytania wyborców. Cameron i Miliband mają problem

Liderzy odpowiedzieli na pytania wyborców. Cameron i Miliband mają problem

511
0
PODZIEL SIĘ

Przywódcy dwóch największych partii, które walczą o sukces w nadchodzących wyborach mogą mieć problem po wczorajszej debacie. Naturalni koalicjanci obu partii niechętnie patrzą na warunki postawione przez liderów sondaży, bo wiedzą, że po wyborach mimo małej ilości mandatów, to oni zadecydują, kto utworzy rząd.

W programie Question Time, organizowanym przez BBC David Cameron, Ed Miliband i Nick Clegg odpowiadali na pytania publiczności. Każdy z nich miał pół godziny na zaprezentowanie swoich poglądów.

Problemy Camerona

David Cameron określił referendum w sprawie pozostania w Unii Europejskiej, jako “czerwoną linię”, której na pewno nie przekroczą w rozmowach koalicyjnych. “Brytyjczycy zasługują na referendum, żeby zdecydowali czy chcąc pozostać w zreformowanej Unii Europejskiej, czy ją opuścić. Nie będę kierował rządem, który nie zapewni im tego prawa. To jest czerwona linia” – stwierdził urzędujący premier odpowiadając na pytanie w sprawie możliwych kompromisów z przyszłym koalicjantem.

Ta deklaracja spotkała się z bardzo mocną odpowiedzią ze strony koalicyjnych Liberalnych Demokratów. Tim Farron, który powszechnie jest uważany za następcę Nicka Clegga, powiedział, że zachowanie Camorona jest po prostu “głupie”. Podkreślił również, że to bardzo twarde stanowisko jest niezrozumiałe, biorąc pod uwagę, że Liberalni Demokraci nie stawiają tak dużo warunków w możliwych negocjacjach. “W ten sposób Cameron po prostu zrezygnował z przywództwa” powiedział, nie kryjąc zadowolenia Farron.

Problemy Milibanda

Powodów do zadowolenia nie ma również Ed Miliband. Według obecnych sondaży tylko układ z SNP może dać mu szanse na utworzenie rządu. Jednak nie chce on koalicji ze szkockimi nacjonalistami, którzy mogą zdobyć nawet wszystkie mandaty, które są do zdobycie w Szkocji.

“Nie będziemy zawierać żadnych układów z Scottish National Party. Jeżeli to oznacza, że nie wejdziemy przez to do rządu, niech tak będzie. Nie będę szedł na ustępstwa z SNP, niezależnie czy dotyczy to deficytu budżetowego czy umowy stowarzyszeniowej ze Szkocją” twardo przemawiał lider opozycji.

Komentatorzy podkreślają jednak, że nie zamknął on drogi do tzw. koalicji parlamentarnej. Wówczas Partia Pracy stworzyłaby rząd mniejszościowy, jednak w kluczowych kwestiach otrzymałaby poparcie ze strony Nicoli Sturgeon.

Ta jednak nie patrzy tak entuazjastycznie na tego typu propozycję. Brytyjskie media określają jej odpowiedź wręcz jako “policzek dla Milibanda”.

“Miliband nie będzie mógł przeforsować swoich głównych postulatów bez zdobycia poparcia dla nich u innych partii. Nie uchwali również budżetu, jeżlei nie pójdzie na kompromis” stwierdziła w programie dla BBC Scotland Nicola Sturgeon.

Nieuchwalony budżet oznaczać będzie zapewne przedterminowe wybory. Widzimy więc, że również po lewej stronie powstał pat, z którego trudno będzie wyjść.

Widzowie wskazali zwycięzcę

Mimo wszystkow więcej powodów do niepokoju ma przywódca Partii Pracy. Sondaż ICM na zlecenie Guardiana pokazuje, że wczoraj zdecydowanie lepiej wypadł David Cameron. 44 procent badanych stwierdziło, że to on jest zwycięzcą wczorajszych debat. Milibanda poparło 38 procent widzów, a Nicka Clegga z Liberalnych Demokratów 19 procent.

Również podsumowanie komentarzy na różnych profilach społecznościowych pokazuje, że to torysi znacznie mocniej zainteresowali widzów debaty.