Start Wiadomości Jak się siedzi na Wyspach?

Jak się siedzi na Wyspach?

3878
0
PODZIEL SIĘ

Ilu przestępców jest osadzonych w brytyjskich więzieniach? Czy są wśród nich Polacy? Które zakłady karne uchodzą za najcięższe i dlaczego przestępcy wywodzący się spoza Wielkiej Brytanii nie chcą odbywać kary w ojczyźnie?

Co jakiś czas media donoszą o poszukiwanych listem gończym przestępcach, wśród których często znajdują się Polacy. Wielu z nas z lekceważeniem myśli, że to „półświatek” i „porządnemu obywatelowi” uwięzienie nie grozi. Okazuje się, że niekoniecznie…

N. trafił na 12 dni do brytyjskiego więzienia. – To był koszmarny pech. W pubie pokłóciłem się z jakimś Brytyjczykiem, a ten wezwał policję. Zostałem oskarżony o to, że obraziłem jego dziewczynę i podobno dyskryminowałem ją – wspomina 27-latek. – To była jakby farsa, gdyby nie fakt, że do więzienia trafiłem naprawdę. Przysłużył się do tego zbieg wielu okoliczności – zła rada adwokata, nieodpowiednie zachowanie się świadków na sali sądowej oraz bardzo surowy sędzia, który nie załagodził kary, choć powinien. I nagle z powodu nieporozumienia ląduję w celi. I to jeszcze w więzieniu kategorii B, gdzie odsiadują wyroki osoby oskarżone o poważne przestępstwa. Bałem się koszmarnie, ale okazało się, że współosadzeni byli spoko, a problemy miałem z służbą więzienną – wspomina. N. najpierw dostał błędny PIN i nie mógł zadzwonić do bliskich, a potem zwolniono go w momencie, gdy magazyn przetrzymujący rzeczy osadzonych był zamknięty. – Miałem bilet do mojego miasta na konkretny dzień, ale portfel, pieniądze, karty i telefon były za kratami. Nie miałem dokąd pójść, mogłem jechać do siebie, ale za co przyjechałbym z powrotem do magazynu po rzeczy? Błędne koło.

Byłem wolny a nie mogłem się nigdzie ruszyć – opowiada. N. spędził weekend snując się po dworcu i w parku, by w poniedziałek rano odebrać swoją własność. Po kilku miesiącach N. dowiedział się, że to „stary numer”, który strażnicy robią, gdy jakiś więzień im się nie spodoba. Dziś N. skarży brytyjski system więziennictwa, a także sam wyrok. – W Polsce skończyłoby się prawdopodobnie grzywną – stwierdza gorzko.

P. oskarżono o gwałt. Nie przejął się tym zbytnio, bo miał świadków, że był pijany i zasnął podczas imprezy. Sprawa niby przycichła, ale gdy po kilku miesiącach chciał pojechać do rodziców, do Polski, został zatrzymany za próbę ucieczki i osadzony w areszcie. – Adwokat mi nie powiedział, że nie wolno mi się ruszać z kraju. Ostatecznie sprawę wygrałem, ale kilka miesięcy spędzonych w takim miejscu to trauma na całe życie – podsumowuje.

Powodem, dla którego w UK możemy szybko trafić za kratki, jest odmienny system prawny, który wyznacza inne kary, nierzadko surowsze niż w Polsce. Takim przykładem może być głośna sprawa Jakuba T., który decyzją sądu w Exeter dostał dożywocie za gwałt, za który w Polsce mógłby otrzymać najwyżej 15 lat pozbawienia wolności. Podobnie ma się kwestia noszenia przy sobie noża, prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu, czy uchylania się od płacenia mandatów lub podatków, na które w Polsce jest społeczne przyzwolenie. 19-letni Sebastian z Stortford przyznaje ze zdziwieniem, że w jednej z knajpek, w której pił piwo kelnerka wezwała policję, po tym jak podchmielony Polak klepnął ją w pośladek. – Byłem w szoku. W Polsce by się dziewczyna zaśmiała, a tu miałem grube problemy – zaznacza.

Litery i cyfry

W Anglii i Walii odnotowuje się jeden z najwyższych wskaźników „uwięzienia” w Europie Zachodniej – średnio 148 osób trafia do więzienia na każde 100.000 osób – mówią badania z 2006 r. Obecnie, jak podaje raport „Prison population figures 2014” w brytyjskich więzieniach przebywa ponad 86 tys. osadzonych (w tym ok. 3 tys. kobiet). Co ciekawe, od lat 90. XX wieku część brytyjskich więzień została sprywatyzowana. Ich zarząd powierzono firmom takim jak G4S lub Serco. Kontrolę nad wszystkimi zakładami karnymi, zarówno publicznymi, jak i prywatnymi, sprawuje Her Majesty’s Inspectorate of Prisons.

113 brytyjskich więzień zostały podzielonych na kategorie: A, B, C oraz D, gdzie A oznacza więzienie dla osób, których ucieczka byłaby dużym zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego, a więc morderców, gwałcicieli, handlarzy narkotykami czy terrorystów. B natomiast są przeznaczone dla tych więźniów, którzy nie wymagają tak silnego nadzoru, ale ich ucieczka mogłaby spowodować duże zagrożenie. W więzieniach kategorii C osadza się osoby, których ucieczka jest mało prawdopodobna, a kategoria D oznacza więzienia otwarte, gdzie skazani mają możliwość chodzenia do pracy, wychodzenia na przepustki do domu czy korzystania z różnych przywilejów.

Teraz nasuwa się pytanie, które kategorie są najliczniej reprezentowane: otóż najwięcej jest zakładów oznaczonych literą C – 40, potem B – 30, kategorię D otrzymało 13 więzień, a A – 9. Dodatkowo wyróżnia się 11 zakładów o kategorii mieszanej. Oprócz tego w Wielkiej Brytanii istnieje 16 zakładów dla przestępców młodocianych (young offenders), a także cztery ośrodki dla nielegalnych imigrantów (Imigration Removal Center). Tylko jedno z więzień zyskało kategorię semi-open, a mianowicie zakład dla kobiet Eastwood Park w Falfield. Media donoszą, że, podobnie jak w Polsce, brytyjskie więzienia są przepełnione. Dodatkowo muszą pomieścić przestępców z zagranicy, ponieważ ich państwa nie spieszą się do przyjęcia więźniów. Pierwsze miejsce tej niechlubnej listy zajmuje Polska – na Wyspach odsiaduje wyrok 989 polskich przestępców. Dalej na liście znajduje się Irlandia, Jamajka, Rumunia, Pakistan, Litwa i Nigeria. Mimo że UK posiada międzynarodowe umowy na temat transferu więźniów, od 2011 udało się odesłać tylko 17 przestępców.

Więzienie czy sanatorium?

Na pewno w Polsce łatwiej się uchronić od więzienia, ale jeśli już trzeba odsiadywać karę, więźniowie bronią się rękami i nogami, byle tylko nie wracać do kraju swojego pochodzenia. Wolą zostać w brytyjskim „kiciu”.

Dwa lata temu Gordon Ramsey, znany restaurator, w wywiadzie dla „The Telegraph” zwierzył się, że nie przypuszczał, iż życie w więzieniu może być tak pełne udogodnień. – Na kolację pięć posiłków do wyboru, stały dostęp do tv, gier komputerowych i siłowni – wymienia Ramsey, który odwiedził London’s Brixton Prison, by nauczyć osadzonych jak przygotowywać pieczywo w więziennej piekarni.

– W więzieniach zachodnioeuropejskich można zaobserwować zdecydowanie lepsze warunki niż w Polsce – tłumaczy Kamil Miszewski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Przede wszystkim nie ma tam subkultury, a ich organizacja pozwala lepiej zapobiegać aktom przemocy – dodaje. Nowoczesne zakłady karne w UK, (np. HMP Moorland Open) przypominają raczej zamknięte sanatoria niż ponure miejsca odosobnienia. Zwykle są zaopatrzone w siłownie, boiska, sale szkoleniowe, warsztaty, biblioteki, świetlice, a nawet automaty do napojów i słodyczy. Osadzeni mają też dostęp do wyposażonego w nowoczesny sprzęt szpitala. Ale więzienne przywileje nie wszystkim się podobają.

Brytyjski minister sprawiedliwości, Chris Grayling, zapowiedział dwa lata temu zlikwidowanie możliwości używania telefonów komórkowych oraz swobodnego dostępu do telewizji. W kwietniu 2013 Grayling wydłużył więźniom czas pracy oraz uwarunkował korzystanie z siłowni odpowiednim zachowaniem. Oczywiście tego typu obostrzenia nie obyły się bez buntu. W listopadzie 2013 około 160 więźniów opanowało jedno ze skrzydeł zakładu karnego w Maidstone. Protestowali, ponieważ stracili m.in. automatyczny dostęp do sali gimnastycznej, a także dlatego, że muszą nosić specjalne uniformy przez pierwsze dwa tygodnie odsiadki, a system przywilejów został ściślej powiązany z ich zachowaniem. Nowe zarządzenia nałożyły na więźniów materialną odpowiedzialność za szkody i wymagają od nich, by więcej czasu spędzali w celach, co tłumaczone jest niedoborem strażników.

Mniej więcej w tym samym czasie jedna z brytyjskich telewizji doniosła też o buncie więźniów w zakładzie karnym Rye Hill w pobliżu Rugby w hrabstwie Warwickshire, którym administruje prywatna firma G4S. Ok. 60 więźniów odmówiło powrotu do cel, mimo wyraźnego polecenia. Chris Grayling przyznał w wywiadzie dla BBC, że więzienia w Anglii i Walii mają problemy z przemocą, samobójstwami i brakami kadrowymi, ale kryzys w brytyjskim więziennictwie nie istnieje. Polityk odniósł się tym samym do ostatnich raportów, w których udowadniano duże problemy brytyjskiego systemu karnego. Oficjalne dane, opublikowane przez ministerstwo sprawiedliwości pokazują wzrost zachowań agresywnych – w latach 2012-2013 było ich 14.083, a w 2013-2014 – 15.033. Minister Grayling mówi jednak, że pomimo tego wzrostu, w więzieniach jest mniej przemocy niż 5 lat temu.

Być może Wielka Brytania pod względem liczby „uwięzień” niechlubnie przoduje w Europie Zachodniej. Okazuje się jednak, że wskaźnik „uwięzień” w Polsce wynosi 219 osób na 100.000 mieszkańców, a w o połowę mniej zaludnionej ojczyźnie mamy 87 zakładów karnych oraz ok. 30 poprawczaków.

Brytyjska grypsera…

„Kopsnij szluga” już dawno przeszło do języka codziennego. Ale więzienny slang jest charakterystyczny dla każdej nacji i każdego więzienia (za czasów Karola Dickensa zwano go „thieves’ cant”). Warto wiedzieć, jak radzą sobie z komunikacją osadzeni w Wielkiej Brytanii. Poniżej kilka przykładów:

  • Diesel Therapy: długa podróż autobusem w celu przekazywania do odległego miejsca, stosowane jako kara lub by pozbyć się kłopotliwych więźniów
  • Ding Wing: odział psychiatryczny w więzieniu
  • Fire on the Line: ostrzeżenie – „strażnik w okolicy”
  • Jack Mack: konserwa rybna, np. makrela używana jako więzienna waluta lub umieszczona w skarpetce, jako broń
  • Kite: zakazana korespondencja
  • Monster: HIV znany także jako „Ninja”
  • No Smoke: postępowanie zgodnie z poleceniami strażników, bez oporu, np. „He let the guards search his cell, no smoke”
  • Peels: pomarańczowe kombinezony noszone przez więźniów w niektórych placówkach
  • Rabbit: więzień, który ma za sobą próby ucieczki lub takie plany
  • Stainless Steel Ride: śmierć przez wstrzyknięcie trucizny
  • Three Knee Deep: rany kłute

Czy wiesz, że:

  • największe brytyjskie więzienie nie znajduje się w Londynie, a w Featherstone w Staffordshire i mieści ono 1605 więźniów
  • przez wiele lat więzienie w Belmarsh nazywano brytyjskim Guantanamo
  • w brytyjskim więzieniu siedzieli m.in. Mick Jagger, wokalista the Rolling Stones oraz Bertrand Gachot, były kierowca Formuły 1
  • przez kilka stuleci najstraszniejszym europejskim więzieniem był dobrze znany zabytek – Tower of London
  • mniej niż 1 proc. dzieci w UK przebywa pod nadzorem, ale ponad 60 proc. z nich to… dziewczęta.