Start Wiadomości Dzieci bogacą się wolniej niż rodzice w UK

Dzieci bogacą się wolniej niż rodzice w UK

475
0
PODZIEL SIĘ

Młodzi mieszkańcy Wysp bogacą się wolniej niż ich rodzice. Potwierdzają to niemal wszystkie nowe badania.

Moi rodzice, mając 30 lat, mieli nastoletnie dzieci, pewne posady i te same mieszkania od lat. Jest im trudno zrozumieć, że ja wciąż przeprowadzam się z kawalerki do kawalerki i dopiero niedawno znalazłam pierwszą poważną pracę – wyjaśnia 30-letnia Martyna, makijażystka z Birmingham. Pracuje głównie w weekendy i wieczorami, wynajmuje mieszkanie i od kilku miesięcy spotyka się z chłopakiem, który jeszcze nie myśli o dzieciach. Choć ma oszczędności, to zbiera je nie myśląc o dalekiej przyszłości. – Oszczędzam na przyjemności: wyjazdy do Azji, ciuchy, szkolenia. Gdy trzeba zapłacić kaucję za nowe mieszkanie lub coś naprawić, muszę brać pożyczkę – wyjaśnia.

Dom to marzenie

Martyna należy do nielicznej grupy młodych osób z dochodami w okolicach średniej krajowej. Są bowiem tysiące młodych rodzin, które o drogich szkoleniach i wakacjach w Tajlandii nawet nie myślą. – Wszędzie czytam o ludziach, którzy kupują mieszkania. Dla mnie to zupełnie poza sferą marzeń. Żeby kupić mieszkanie potrzebuję depozytu, co najmniej kilkudziesięciu tysięcy funtów. Razem z mężem zarabiamy łącznie niecałe dwa tysiące funtów, ja jako sprzątaczka, on pracując w magazynie. Mamy córkę, która często choruje, więc mogę pracować tylko na część etatu. Nie brakuje nam na codzienne życie, ale o domu czy drogich wakacjach nie ma co myśleć – wyjaśnia 29-letnia Patrycja, od sześciu lat w Londynie. Jak wylicza, przyjmując, że zaczęliby dziś mocno zaciskać pasa, na wymagany wkład własny potrzebny do zdobycia taniego mieszkania stać by ją było w okolicach pięćdziesiątych urodzin. – Ale kto mi wtedy da kredyt? Musiałabym pracować do osiemdziesiątki… – zauważa.

Starsi się bogacą

W październiku Equality and Human Rights Commission (EHRC) opublikowała raport, z którego wynika, że powiększa się przepaść w zarobkach osób po 35. roku życia i młodszego pokolenia. – W kwestii poziomu bezrobocia, mieszkań i płacy młodzi ludzie są w znacznie gorszej sytuacji niż starsi – powiedziała wtedy Laura Carstensen, która czuwała nad badaniami. Dziś wartość majątku przeciętnego 30-latka jest o 21 proc. mniejsza niż w 1983 roku. Tymczasem osoba po 74. roku życia ma 149 proc. więcej niż wtedy.

Najmocniej odczuwają to ci, którzy mają porównanie z życiem mieszkańców Wielkiej Brytanii sprzed kilkudziesięciu lat. – Rodzice mojego męża całe życie pracowali w przemyśle muzycznym, podobnie jak my. Bardzo nam współczują, że musimy sobie radzić w „dzisiejszych czasach” – opowiada Jagoda (32 lata), która śpiewa w chórkach i planuje nagrać płytę. – Oni mogli sobie pozwolić na pewną beztroskę. W latach 70. czynsze nawet w samym Londynie były bardzo niskie. Jeśli ktoś chciał żyć samą muzyką, to mógł. Teraz musimy mocno się „napocić”, żeby zapłacić czynsz, telefon, internet i długi, które ma niemal każdy z moich znajomych, a dopiero potem możemy się zastanawiać nad spełnianiem muzycznych pasji – wyjaśnia.

Młodzi zajęci zarabianiem

Nową generację trafnie podsumował kilka miesięcy temu na łamach „The Telegraph” dziennikarz ekonomiczny – Alex Proud. – Dzielisz mieszkanie w czwartej strefie metra, zarabiasz tyle, że równie dobrze mógłbyś być stażystą i bardziej niż o emeryturę, martwisz się o to, czy zapłacisz w tym miesiącu czynsz, który oczywiście przyczynia się do bogactwa jakiegoś 57-letniego bogacza, który ma trzy apartamenty na wynajem. Za siedem lat w końcu zaczniesz zarabiać średnią krajową i wtedy przyjdzie czas na spłatę 40 tysięcy funtów kredytu studenckiego, który zaciągnąłeś, bo Tony Blair powiedział ci, że to przepustka do godnego życia – pisał.

Jego zdaniem młodzi są dziś tak zajęci zarabianiem, że za mało interesują się polityką, przez co wszystkie decyzje podejmują starsi ludzie. Chcąc nie chcąc, młodsze pokolenie na swoich przedstawicieli wybiera celebrytów, takich jak Russel Brandt, który walczy ostatnio o mniejsze czynsze w skomercjalizowanej dzielnicy Camden, choć wielu wypomina mu, że to właśnie gotowe zapłacić każdy czynsz gwiazdy takie jak on, stoją za wysokimi cenami najmu.

Przepaść między lekarzami

Inne badania opublikowane w listopadzie pokazują, że obecne młode pokolenie będzie wiodło o 25 proc. biedniejsze życie na starość niż ich rodzice, co oznacza majątek mniejszy o 400 tys. funtów. Agencja PricewaterhouseCoopers porównała dla eksperymentu dwie osoby o identycznej karierze i wykształceniu: studentów medycyny, którzy po studiach zostali lekarzami pierwszego kontaktu i z czasem awansowali. Oboje mają żonę, dwójkę dzieci i dom. Jedyne, co ich dzieli, to rok urodzenia. Pierwszy urodził się w 1963 roku, drugi 30 lat później.

Niestety, za tym idą kolejne różnice. Przedstawiciel starszego pokolenia pierwszy dom kupił w wieku 29 lat i musiał wpłacić tylko 10 proc. depozytu, podczas gdy jego młodszy kolega nabędzie pierwszą nieruchomość dopiero w okolicach 35. urodzin, o ile uda mu się uzbierać 25 proc. depozytu, a później nie będzie mógł skorzystać na dużym wzroście wartości domu, jak w przypadku poprzedniego pokolenia. Starszy z nich skończył studia bez długu, podczas gdy młodszy jest w tym czasie już 90 tys. funtów na minusie. Starszy przeszedł na emeryturę mając 66 lat, młodszy poczeka dwa lata dłużej, mimo że w życiu o wiele więcej „włożył” w system emerytalny. Jak widać, mimo identycznej edukacji i takiej samej kariery, dzieli ich wiele.

Oszczędność w genach

Jest jednak światełko w tunelu, jako że młoda generacja często pamięcią sięga najdalej w czasy głębokiego kryzysu i nie pamięta już, jak wystawnie żyło się wcześniej. Firma Satsuma zbadała ostatnio naszą skłonność do oszczędzania. Okazało się, że w grupie 44-55 lat jest ona znacznie mniejsza niż wśród 16-24-latków. – Ci, którzy nie pamiętają brytyjskiego „boomu” mają w genach ostrożność w stosunku do pieniędzy – podsumował na łamach raportu jeden z autorów, Mark Stevens. Badani 45-latkowie najczęściej żyli z ciągłymi długami i nie wiedzieli nawet, jak wysoko oprocentowane są ich konta. W tym czasie dzisiejsza młodzież, która jest przyzwyczajona do sprawdzania stanu konta na telefonie niemal każdego dnia, oszczędzała miesięcznie o 400 funtów więcej niż rodzice.

Eko jest w modzie

Martyna, makijażystka, jest tego najlepszym przykładem. – Pamiętam, jak dorastając czytałam w gazetach o luksusowych rezydencjach i kosmetykach, które „trzeba” mieć. Kryzys to przewartościował i dziś to nie jest w dobrym tonie. W prasie łatwiej teraz zobaczyć zwykłe, niewielkie mieszkanie urządzone z palet czy mebli z odzysku niż willę. W sklepach coraz częściej sięgamy po eko: olej kokosowy do ciała, włosów i twarzy, zamiast całej łazienki kosmetyków. Kiedyś robienie zakupów w dyskoncie było obciachem, młode pokolenie tam chodzi. Kawiarnia? Proste, drewniane stoły, kawa z papierowego kubka czy lemoniada w słoiku. Kupowanie ubrań za kilka funtów też już nikogo nie szokuje, nawet w bliskim mi biznesie artystycznym i modowym.  Oszczędzanie, recycling są w modzie. Myślę, że to się będzie pogłębiać i że to jest nadzieja dla mojego zadłużonego pokolenia – wyjaśnia.