Start Wiadomości Dlaczego brakuje nam czasu?

Dlaczego brakuje nam czasu?

486
0
PODZIEL SIĘ

Podobno brak czasu to największe kłamstwo XXI w. A może wcale go nie potrzebujemy aż tyle, ile myślimy?

W Polsce znajdowałam więcej czasu na wszystko – narzeka Joanna Woleń. – I na kino, i na spotkanie z przyjaciółką, i na imprezkę. A tu jestem albo w drodze do pracy, albo z pracy, albo jadę na kurs doszkalający. Przed przyjazdem do Anglii obiecałam sobie zwiedzanie Londynu, naukę języka, obcowanie z kulturą i na nic nie mam czasu. Kontakt z bliskimi tylko raz w tygodniu, na skypie. Nawet z kolegą, który mieszka w Londynie też się spotykamy tylko wirtualnie – opowiada.

– Pamiętam, kiedyś się po prostu szło do kogoś w odwiedziny. Potem, gdy już wszyscy mieli telefony, dobrze było najpierw zadzwonić i uprzedzić o wizycie. Dziś po prostu pisze się sms-a i na tym się kończy… – wspomina 44-letni Grzegorz z Dagenham.

– Mój tata mi powtarza, że jestem szczęściarzem, bo nie muszę nosić wody ze studni czy rąbać drewna. Kiedyś każda prosta czynność zabierała dużo czasu, a dziś kaloryfery, pralki, samochody – wszystko można zrobić szybko i łatwo, nie tracić czasu na grzanie wody, palenie w piecu, noszenie węgla. Może i tak, ale dlaczego tego czasu jednak nie mamy? – żali się Peter z Bagnor.

– W Anglii urodziły się moje dzieci, więc automatycznie pobyt tutaj kojarzę z brakiem czasu. Cały dzień poświęcam tylko dzieciom – zwierza się Monika Jakubiak. – Myślę, że w Polsce byłoby mi łatwiej pod tym względem. Zwłaszcza że nie mam tu wsparcia mamy czy teściowej i nie mam komu synków podrzucać, a opieka jest droga – podkreśla.

32-letnia Natalia Philips z kolei narzeka, że nie widzi swoich dzieci, bo ciągle jest w pracy. – Dużą część pensji przeznaczam na opiekunkę, więc muszę brać over time’y. Trochę głupio, bo w sumie mogłabym sama się opiekować maluchami, ale nie chcę rezygnować z pracy – wyznaje.

Jacek przyjechał do Anglii w jednym celu: zarobić na dom w Polsce i wrócić. – Dlatego ciągle jestem w pracy albo w jednej, albo w drugiej. Każda przespana godzina to zmarnowany czas. Odliczam czas zarobionymi funtami: jeszcze 14 tysięcy i mogę wracać – śmieje się.

Czas w pigułce

Jacka prawdopodobnie ucieszyłaby wiadomość o cudownej pigułce, która… pozwala nie spać, a dokładniej – spać dużo krócej. Czy to możliwe? Podobno modafinil (bo tak nazywa się ten lek) dzięki temu podbija świat.

Jest to preparat zatwierdzony w USA przez FDA (urząd ds. leków i żywności) i podawany jako środek na narkolepsję (niekontrolowane zasypianie w ciągu dnia). Jednak wiele osób zaczęło go stosować niekoniecznie do leczenia objawów choroby.

Według Uniwersytetu Cambridge, osoby zdrowe korzystające z tego leku, przetwarzają szybciej informacje i są w stanie wykonywać wiele czynności naraz bez zbędnego podenerwowania. Co w nim takiego niezwykłego? Pozwala nie spać, a po odstawieniu nie odczuwa się skutków braku snu. Nie ma potrzeby „odrabiać” zarwanych nocy, tylko spać w swoim normalnym rytmie. Jednak eksperci twierdzą, że marzenie o 18-godzinnym dniu pracy bez zmęczenia jeszcze długo się nie ziści.

Chociażby z tego powodu, że człowiek nie jest w stanie być skoncentrowany i wydajny przez bardzo długi czas. Nawet pracując osiem godzin, efektywni jesteśmy tylko przez niewiele więcej niż połowę tego czasu. Czy pracując 18 godzin bylibyśmy wydajni przez 10? Potrzebujemy odpoczynku – tu specjaliści są zgodni. Nie da się być bez przerwy doskonałym pracownikiem.

Poza tym cudowna pigułka mogłaby wiele „namieszać”: wyobraźmy ją sobie aplikowaną przymusowo pracownikom, by zwiększyć ich wydajność. Warto też przemyśleć, na co można przeznaczyć dodatkowy czas. Czy koniecznie na pracę? A może na rozrywkę, przebywanie z rodziną czy rozwój osobisty? Bo chyba niewielu z nas marzy o dodatkowych czterech godzinach w biurze czy przy taśmie?

Fast lane

Jak wskazują badania cytowane przez „Daily Mail”, współczesne tempo życia Brytyjczyków to główna przyczyna upijania się (80 proc. zapytanych), chronicznego zdenerwowania i irytacji, problemów z żołądkiem (85 proc. badanych) i spadku zainteresowania… seksem (62 proc. ankietowanych). „Fast lane” nie pozwala Brytyjczykom przeznaczyć więcej niż 15 do 30 min. na spokojne zjedzenie wieczornego posiłku, nie mówiąc o poświęcaniu go na przyjemności.

Mało tego – by oszczędzić czas, Anglicy biegną po ruchomych schodach, nie czekają na przejściu na zielone światło, a do lekarza wolą iść w nocy, kosztem czasu przeznaczonego na sen.

W Polsce już osiem lat temu większość Polaków (60 proc.) określiło tempo życia jako „za szybkie”, 35 proc. – jako „w sam raz”, a 3 proc. ankietowanych uznało, że jest „za wolne” – wynikało z badania TNS OBOP. Ale trzy lata temu już 68 proc. osób pracujących przyznało, że żyje zbyt szybko, a 25 proc. – że w sam raz.

– Kiedyś był czas i na pracę, i na rozrywkę. Popołudnia i wieczory, a także weekendy były po to, by odpocząć. Dwa tygodnie urlopu to była norma i nikt nie miał do nikogo o to pretensji – wspomina Grzegorz. – Dziś pracujemy na dwóch etatach, w weekendy dorabiamy albo odsypiamy zarwane w tygodniu noce, a wyżebranie 10 dni urlopu graniczy z cudem, choć teoretycznie nam on przysługuje. Dlaczego aż tak się to zmieniło? – pyta.

Tempo życia może być wrażeniem subiektywnym, ale brytyjski naukowiec, Richard Wiseman, profesor Uni wersytetu w Hertfordshire, opisał w swojej „Dziwnologii”, jak je zbadać. Otóż w tym celu badacze mierzyli średnią prędkość losowo wybranych pieszych na odcinku 15 metrów, badano, ile przeciętnie w urzędzie pocztowym zajmuje obsługa klienta chcącego kupić znaczek oraz jak precyzyjnie działają zegary w bankach w centrach miast.

W tychże badaniach przeprowadzonych w latach 90. XX wieku okazało się, że najszybszym tempem życia odznaczał się Singapur, a z miast europejskich – Kopenhaga. Co ciekawe, Warszawa znalazła się na 11. miejscu tuż przed… Londynem. Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, najszybszy okazał się Londyn, po nim Belfast, przed Edynburgiem i Cardiff. Ciekawe, jak dzisiaj wyglądałyby te wyniki?

Kwestia wyboru

– Jeśli człowiek chce żyć na określonym poziomie, to nie ma rady, musi pracować i to ciężko. Dziś nie ma nic za darmo. Oczywiście, mogłabym mieć więcej czasu na przyjemności i hobby, ale wtedy nie miałabym domu, samochodu i wakacji za granicą, tylko klepałabym biedę – tłumaczy Izabela, 36-letnia dentystka z Poznania. – A im więcej chcę mieć, tym więcej muszę pracować. To logiczne – podkreśla.

Psycholożka Monika Wolińska, koordynatorka projektu Strefa Młodzieży Uniwersytetu SWPS, prowadząca zajęcia z zarządzania czasem uważa, że wpadliśmy w pułapkę przymusu. – W głosach młodych ludzi, z którymi prowadzę zajęcia słyszę pragnienia i wątpliwości ich rodziców. „Muszę się bardzo starać, by zdobyć dobrą pracę”, „muszę być najlepszy, bo jest duża konkurencja”. Mało kto z nich zadaje sobie pytanie: „no dobrze, ale na czym mi samemu zależy?” i „czego w życiu chcę?”. Po prostu bezrefleksyjnie biorą udział w powszechnej gonitwie – zaznacza.

Już 170 lat temu amerykański pisarz, Henry David Thoreau odkrył, że ludzie stali się niewolnikami pracy i rzeczy. Jako dyrektora szkoły, jego wydatki były nieproporcjonalne do zarobków, zaś celem pracy było tylko utrzymanie się. Gdy zrezygnował z posiadania, budując sobie chatkę na skraju stawu Walden i zdecydował się żyć z pracy własnych rąk oraz jeść tylko to, co sam wyhodował, okazało się, że wystarczy pracować ok. sześć tygodni w roku, aby sprostać zaspokojeniu wszystkich wydatków.

Resztę czasu mógł poświęcić na czytanie, pisanie, spotykanie się z ludźmi, kontemplację natury i odpoczynek. A dodatkowo zyskał rzecz bezcenną – wolność. Oczywiście, nie chodzi o to, by teraz nagle przeprowadzić się do chatki w lesie, ale warto pomyśleć, czy rzeczywiście potrzebujemy tego wszystkiego, na co próbujemy zarobić, rezygnując z czasu przeznaczonego na odpoczynek i zabawę.

Warto tak pędzić?

– To tempo życia jest bardzo charakterystyczne dla cywilizacji europejskiej. Z wyjazdów do Ameryki Południowej pamiętam, że jej mieszkańcy bardzo nam się dziwią. „A dokąd wy tak pędzicie?” – pytają – wspomina Monika Wolińska.

Wydawałoby się, że ten wyścig nie ma końca, ale okazuje się, że idzie zmiana. Zwiastowały ją wszelkie ruchy typu „slow” oraz opowieści w mediach z serii „rzucił pracę w korporacji i dziś hoduje ekologiczną marchew” – ten scenariusz stara się dziś realizować coraz więcej osób. Młodzi Polacy szukają sposobów na to, by żyć spokojnie i wygodnie, a ciężką pracę uważają za niepotrzebny wysiłek. Jakiś czas temu w wywiadzie dla jednego z tygodników wspomniał o tym prof. Przemysław Czapliński, psycholog społeczny.

– Młodzi 20-letni żyją dziś zupełnie inaczej niż ich rodzice. Oni już wiedzą, że nie można spędzać całego dnia w nudnej pracy, bo to kończy się wypaleniem zawodowym, kłopotami i ciągłymi wizytami u lekarzy. Chcą żyć kolorowo. Nie wezmą udziału w wyścigu szczurów, nie będą się poświęcać dla awansu. Wolą zarobić mniej, ale mieć czas na swoje pasje.

Nie tylko młodzi doceniają brak pośpiechu. Podobnie mówi w wywiadzie dla mediów 101-letnia Danuta Szaflarska, znana i ceniona aktorka.

– Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. I nagle pomyślałam: „Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna”. Pozbądź się tego wewnętrznego biegu. Oglądaj świat, obserwuj, co się dookoła ciebie dzieje, bo życie mamy jedno, a przecież we wszystkim można znaleźć tyle piękna. Właściwie samo to, że się żyje, jest już czymś cudownym – zauważa aktorka.

Zarządzić czasem?

– Zarządzanie czasem to dość niedawny wynalazek – podkreśla Monika Wolińska. – Wcześniej tego nie potrzebowaliśmy, a zwłaszcza młodzież. Dzisiaj to się zmieniło. Więc jeśli jesteśmy nastawieni na cel i wiemy, że mamy przed sobą wiele zadań do wykonania, warto poszukać porad, jak zorganizować sobie czas, by był on produktywny – podkreśla.

W sieci można znaleźć wiele serwisów, które omawiają tego typu tematykę. Najwięcej jest poświęconych młodym matkom, ale sporo znajdą też uczniowie i studenci, a nawet… fotografowie. Po przeanalizowaniu ich zawartości okazuje się, że najważniejsze są:

1. Sztuka organizowania. Podstawowa sprawa to planowanie, zapisywanie i rozliczanie załatwionych spraw. Nie ma znaczenia, czy użyjesz elektronicznego organizera, tradycyjnego notesu czy samoprzylepnych karteczek. Ważne, by spisać swoje plany i się ich trzymać.
2. Łączenie przyjemnego z pożytecznym. Przerwę na lunch zamiast na plotki wykorzystaj na wizytę w banku, a w drodze do pracy słuchaj audiobooka, zamiast narzekać, że nie masz czasu na czytanie.
3. Angażuj innych. Nie poświęcaj połowy dnia na samotne sprzątanie czy gotowanie. Domownicy świetnie sobie poradzą z przydzielonymi zadaniami, a pochwalenie dziecka za samodzielne wysprzątanie łazienki może zdziałać cuda.
4. Wyłącz: komputer, telefon, telewizor. Jeśli tego nie zrobisz, sprawdzanie poczty elektronicznej zajmie ci godzinę, bo jakoś tak płynnie przeniesiesz się na portale społecznościowe, zajrzysz do kilku e-sklepów, a potem nie wiadomo jakim cudem zaczniesz oglądać teledyski swoich ulubionych utworów. Komórka też potrafi ukraść pół godziny, gdy zdecydujemy się odpisać na zaległe sms-y, sprawdzić pogodę i „szybciutko” zadzwonić do kolegi. Podobnie zadziała skakanie po kanałach telewizyjnych. Lepiej więc nie ryzykować.
5. Skup się na jednej czynności. Zaczynanie kilku jednocześnie opóźnia ich ukończenie. To złudzenie, że dzięki temu działamy szybciej – tylko dokładamy sobie stresu. Kończ rozpoczętą czynność i dopiero przechodź do następnej.
6. Zrób to od razu. Odkładanie spraw na później powoduje narastanie zaległości, a co za tym idzie, wzrost frustracji i niechęci.
7. Zautomatyzuj co się da. Ustaw płatności rachunków, wystawianie faktur, czy nawet… publikowanie treści na portalach społecznościowych.
8. Wstawaj wcześniej. Rankiem jesteśmy wypoczęci, jaśniej myślimy i dzięki temu jesteśmy bardziej produktywni.
9. Unikaj godzin szczytu. Jeśli to możliwe, jedź do pracy wcześniej lub później, by nie stać w korkach. Rób zakupy poza godzinami, kiedy panuje w sklepie największy tłok. I koniecznie posługuj się listą.
10. Utrzymuj porządek. Inaczej znalezienie potrzebnego dokumentu, skarpetki do pary czy wyciskarki do czosnku będzie zabierać ci bardzo wiele cennego czasu.
11. Poświęć kiedyś cały dzień zapisując, ile czasu zajmuje ci każda czynność. W ten sposób łatwiej wyeliminować wszelkie rozpraszacze uwagi oraz złodziei czasu.