Start Wiadomości „Czipsy to warzywo” – uważają brytyjscy rodzice

„Czipsy to warzywo” – uważają brytyjscy rodzice

750
0
PODZIEL SIĘ

Jeden na dwudziestu rodziców wierzy, że paczka czipsów zalicza się do puli pięciu porcji warzyw i owoców, które zdaniem specjalistów, należy spożywać każdego dnia.

23 procent matek i ojców twierdzi ponadto, że gotowane ziemniaki również liczą się jako „codzienna porcja zdrowia”. 14 procent taką opinię wyraziło na temat ziemniaczanego puree. Jak przekonują jednak dietetycy, mimo że ziemniak technicznie jest warzywem, z uwagi na wysoką zawartość skrobi, w piramidzie żywieniowej znajduje się w kategorii węglowodanów, czyli produktów wysokokalorycznych. Duży odsetek rodziców – 11 procent, jest również zdania, że jedną dzienną porcję owoców i warzyw można zastąpić suplementami diety w tabletkach.

Ankieta przeprowadzona przez fundacje Fruit Heroes wykazała, że dietą swoich podopiecznych przejmuje się 84 procent rodziców, ale jednocześnie więcej niż jeden na dziesięciu badanych nie uważa, aby jedzenie owoców było zdrowe.

33 procent rodziców wyznało, że tak naprawdę nie wie, o co chodzi z „pięcioma porcjami zdrowia”. Owoce i warzywa, które powinny wchodzić w skład diety ich pociech zidentyfikowało poprawnie jedynie dwie trzecie matek i ojców.

Mimo, że w dziecięcych śniadaniówkach nadal królują kanapki, które przygotowuje 69 procent rodziców, owoce (59 procent) i jogurty (46 procent), to 41 procent matek i ojców przyznaje, że do tornistrów wrzuca również czipsy (41 procent) i słodycze (25 procent).

Zdaniem specjalistki do spraw żywienia – doktor Sary Schenker, rodzice nie umieją czytać etykiet i nie znają dziennych norm zapotrzebowania na poszczególne grupy produktów. „Zalecenia dotyczące żywienia dzieci nie są jasno sformułowane, a ich interpretacja w obliczu napływających zewsząd sprzecznych informacji, staje się dodatkowo utrudniona” – przekonuje doktor Schenker. „Wybór jest bardzo duży. Niektóre opcje, powszechnie uważane za zdrowe, wcale takimi nie są. Nic wiec dziwnego, że wielu rodziców nie jest pewnych, jakie produkty są dla ich dzieci najbardziej odpowiednie” – tłumaczy Schenker.