Start Wiadomości Cameron studzi kontrowersje wokół referendum: „Publiczne pieniądze nie sfinansują kampanii”

Cameron studzi kontrowersje wokół referendum: „Publiczne pieniądze nie sfinansują kampanii”

361
0
PODZIEL SIĘ
Photo credit: The Prime Minister's Office / Foter / CC BY-NC

David Cameron złoży oficjalną obietnicę, że bezpośrednio przed przed referendum o Brexit wydatki z publicznej kasy na prace związane z unijnymi ustawami zostaną ograniczone do minimum. Frakcja eurosceptyków w Partii Konserwatywnej wymogła na premierze również zapewnienie, że referendum nie będzie kolidowało z wyborami do samorządów lokalnych.

Eurosceptycy nie odpuszczają pudrah

Zwolennicy Brexitu nie kryli swojego niezadowolenia, kiedy Cameron oświadczył, że przed nadchodzącym referendum nie będzie obowiązywał tzw. „purdah” czyli bezpośrednio poprzedzający wybory sześciotygodniowy zakaz wprowadzania przez rząd rozwiązań, mogących mieć wpływ na ich wynik – zgłaszania projektów ustaw czy prowadzenia debat w parlamencie.

Eurosceptyczna frakcja Partii Konserwatywnej już zapowiedziała złożenie poprawki, która uniemożliwiłaby zawieszenie okresu pudrah – poparcie inicjatywy zapowiedziało już 50 konserwatywnych parlamentarzystów.

Złagodzenie zakazu pracy nad ustawami wynikającymi z przynależności do UE, ze względu na ich rozległy zakres i znaczenie dla polityki wewnętrznej, jest zdaniem Camerona koniecznością. Premier kategorycznie zaprzeczył, że zniesienie pudrah ma na celu umożliwienie ministrom prowadzenie publicznej agitacji za pozostaniem UK w strukturach oraz że na ten cel przeznaczone zostaną jakiekolwiek środki z państwowego budżetu.

Nie czas na podziały – Cameron apeluje o rozsądek

W obawie o posądzenia, ze tarci autorytet w oczach partyjnych kolegów, Cameron zapewnił publicznie, że dokładnie rozważy wszystkie wątpliwości. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo jednak, że na spotkaniach z parlamentarzystami sprawę stawiał bardziej kategorycznie. „To nie jest czas na tworzenie podziałów” – miał przywołać do porządku niesubordynowanych konserwatystów i ostrzec, że nie dopuści do „powtórki z Maastricht”, kiedy 1993 roku grupa eurosceptyków doprowadziła do głosowania o wotum nieufności dla gabinetu Johna Majora – zaledwie sześć tygodni po wygranych wyborach.

Rzecznik Downing Street zapewnił, że celem rządu jest złagodzenie zasad “ciszy legislacyjnej”, ale jednocześnie upewnienie się, że decyzja ta nie pociągnie za sobą wydatków z publicznej kasy. „Analizując obawy opinii publicznej dotyczące zniesienia okresu pudrach, staramy się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli rządowi kontynuować prace na niezbędnymi ustawami podczas trwania kampanii” – podsumował rzecznik gabinetu premiera.

Jedno głosowanie za jednym razem

Kolejną decyzją mającą na celu gaszenie pożarów, jakie wywołały jego, jak się okazało, zbyt kategoryczne opinie, jest deklaracja Camerona o rozdzieleniu terminów referendum i innych mających odbyć się w 2016 i 2017 roku wyborów. Premier wycofał się z wygłoszonej wcześniej opinii, jakoby Brytyjczycy byli „zdolni do podjęcia dwóch istotnych decyzji za jednym razem” i zapewnił rzekomo, że referendum o Brexit nie będzie kolidowało z głosowaniami do walijskiego oraz północno-irlandzkiego zgromadzenia, ani z wyborami na burmistrza Londynu.