Start Wiadomości Banki kuszą bezpłatnymi kontami. „Nie ma nic za darmo” – przestrzegają specjaliści

Banki kuszą bezpłatnymi kontami. „Nie ma nic za darmo” – przestrzegają specjaliści

592
0
PODZIEL SIĘ

Istnienie darmowych rachunków rozliczeniowych jest dla banków wysoce nieopłacalne, w związku z czym może zwiększać prawdopodobieństwo ukrywania przez instytucje finansowe realnych kosztów takich operacji przed klientami.

Zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego przez PwC, mimo że dwie trzecie (62 procent) ankietowanych nie spodziewa się rachunków za prowadzenie konta, to jednocześnie 66 procent badanych podejrzewa, że bank będzie prawdopodobnie pobierał od nich ukryte opłaty.

Swoim bankierom ufa mniej niż jeden na trzech klientów. Połowa biorących udział w ankiecie mieszkańców Wysp byłaby skłonna zmienić rachunek na płatny, ale prowadzony przez bank, który jasno i wyraźnie określi cennik opłat.

Zdaniem ekspertów, „darmowe konta” nie istnieją – bank zawsze wprowadza jakąś formę zapłaty – czy to w postaci dodatkowego ubezpieczenia, czy też opłat za poszczególne usługi. Jak twierdzi Steve Davies z PwC, obecna sytuacja na rynku usług bankowych zakrawa na absurd: „Paradoks tkwi w tym, że tak naprawdę zarówno banki, jak i część klientów doskonale zdają sobie sprawę z tej niepisanej umowy. Regulując ukryte koszty prowadzenia rachunków podtrzymujemy tę zmowę milczenia i przyczyniamy się do zwiększenia prawdopodobieństwa nieuprawnionej sprzedaży” – twierdzi Davies.

„Na przestrzeni ostatniej dekady mieliśmy do czynienia z wieloma skandalami dotyczącymi tzw. ‘miss-selling’ czyli nielegalnej sprzedaży przez banki usług, które w praktyce są klientom niepotrzebne. Obecnie najbardziej widoczny jest problem bezprawnego naliczania opłat za prowadzenie rachunków bankowych” – twierdzi Anna Kaczmarczyk z Omnifinances.

Prawnicy apelują, aby problemu nieuprawnionej sprzedaży nie lekceważyć. „Po pierwsze, w ten sposób pozwalamy bankom nadal się oszukiwać. Występując o zwrot bezprawnie naliczonych kosztów pokazujemy, że na takie praktyki nie ma społecznego przyzwolenia” – przekonuje Kaczmarczyk i dodaje, że gra jest warta świeczki – kwoty opłat pobieranych systematycznie przez kilka lat są naprawdę wysokie, a niektórzy klienci otrzymali zwroty na poziomie niemal dwóch tysięcy funtów.