Start Wiadomości Armia oszczędza na jedzeniu, żołnierze dożywiają się kebabami i oblewają testy sprawności

Armia oszczędza na jedzeniu, żołnierze dożywiają się kebabami i oblewają testy sprawności

641
0
PODZIEL SIĘ
Photo credit: Defence Images / Foter / CC BY-NC

Brytyjskie wojsko sukcesywnie zmniejsza liczebność kontyngentów, ale obwody pasa tych żołnierzy, którzy w służbie pozostają, stale rosną. Wojskowi tłumaczą, że koszarowe posiłki są niejadalne, w związku z czym, coraz częściej podjadają „na mieście”, co nie wpływa korzystnie na ich gotowość bojową.

Na przestrzeni ostatnich trzech lat testy sprawnościowe oblało 32 tysiące żołnierzy, a od 2010 jako otyłych sklasyfikowano 25 tysięcy z nich. Powodem, zdaniem specjalistów od wojskowości, jest nieodpowiednia dieta. Magazyn „Soldier” przeprowadził w związku z tym analizę tego, jak działają wojskowe kantyny.

Obecnie w wojskowych stołówkach na terenie UK panuje system określony w artykule mianem „Pay As You Eat” („Płacisz za to, co zjesz”) co oznacza, że żołnierze płacą za poszczególne posiłki, a nie jak było to do tej pory, za dostęp do kantyny. W efekcie wielu z nich woli na obiad wybrać się do pobliskiej budki z kebabem lub McDonaldsa.

Jak twierdzi chorąży Dan Roberts, kwestia racji żywnościowych oraz ich jakości była ostatnio dyskutowana na forum konferencji organizowanej przez Royal Military College Sandhurst. „Zauważyliśmy, że wraz z wprowadzeniem nowego systemu płatności, coraz mniej żołnierzy jada posiłki na terenie jednostek. W efekcie ich dieta jest nie tylko bardziej kosztowna, ale i uboższa w wartości odżywcze” – stwierdził Roberts.

Istnienie problemu potwierdza również przewodniczący departamentu obsługi, brygadzista John Donnelly i przyznaje, że w armii problem otyłości jest powszechny, a wielu z żołnierzy jest „zbyt otyłych, aby sprawdzić się na polu walki”.

„Jeśli żołnierzom jedzenie nie będzie smakowało, nadal będą żywić się frytkami i kebabami” – twierdzi Donnelly i sugeruje, że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do poprzedniego systemu „otwartych kantyn”, kiedy za określona miesięczną opłatą żołnierze mieli dostęp do wszystkich posiłków uwzględnionych w jadłospisie.

Ministerstwo Obrony twierdzi jednak, że dokłada wszelkich starań, aby jakość wojskowych posiłków była wysoka: „Spełniamy wszelkie rządowe standardy. Dokładamy wszelkich starań, aby żołnierze byli zdrowi i sprawni, ale oni sami muszą również regularnie ćwiczyć, aby pozytywnie zaliczyć testy sprawnościowe. Jeśli im się to nie uda, trafiają do specjalnych programów wspomagających odzyskanie określonego poziomu sprawności fizycznej” – wyjaśnia rzecznik.